Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NOBODY TRUE

Nobody True

NOBODY TRUE

ocena:7
Autor:James Herbert
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2003
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Pan Books
Ilość stron:502
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W swojej najnowszej powieści James Herbert nie przestaje zadziwiać udanymi pomysłami fabularnymi i mnożeniem popularnych obecnie „zaskakujących rozwiązań” – taki M. Night Shyamalan powinien stworzyć wreszcie porządną adaptację jednej z powieści Herberta i wszyscy byliby zadowoleni (warto tu może przypomnieć, że końcówkę „Szóstego zmysłu” Shyamalana wymyślił Herbert na wiele lat przed powstaniem filmu i wykorzystał ją w jednej ze swoich wczesnych powieści). Żeby być jednak do końca uczciwym trzeba dodać od razu, że „Nobody True” ma też wady: autor postanowił rozdąć świetny pomysł wyjściowy do pięciuset stron, na czym ucierpiało niestety tempo opowieści.

Wszystko zaczyna się tak: James True, przystojniak i współwłaściciel zyskownej spółki marketingowej, od dziecka posiada zdolność opuszczania własnego ciała. Pierwszy raz zdarzyło się to na skutek szoku wywołanego wypadkiem, potem jednak, jeszcze jako nastolatek, James zaczął podejmować próby kontrolowania tego procesu i po kilkudziesięciu latach doszedł do całkiem niezłej wprawy. Teraz wystarcza mu już krótka chwila skupienia aby oderwać się od ziemskiej powłoki i podryfować gdzie tylko zapragnie, nie będąc przez nikogo zauważonym. Niestety po jednej z tych podróży, Jamesa spotyka niemiła niespodzianka: jego eteryczna postać wraca do hotelowego pokoju aby wstąpić w pozostawione tam ciało, ale okazuje się, że zostało ono potwornie zmasakrowane – nie ma więc już szans na powrót. Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku, „duch” Jamesa postanawia dojść do tego kto jest jego mordercą. Zanim jednak trafi na jakikolwiek logiczny ślad, jakaś siła zasysa go w obce miejsce: do mrocznego i zatęchłego pokoju zamieszkałego przez nieznajomego, okrutnie zdeformowanego osobnika; co jeszcze gorsze: postać ta, w przeciwieństwie do innych ludzi, zdaje się zauważać obecność Jamesa. Na szczęście wizyta szybko się kończy, gdyż główny bohater w porę odzyskuje kontrolę nad swoim nie-ciałem, ale pozostawia go z zestawem dodatkowych pytań, na które będzie musiał sobie odpowiedzieć. Najważniejsze z nich to: Czy ta przerażająca istota to właśnie jego morderca? Kiedy James wraca wreszcie do domu – do żony i córki, których ani nie może dotknąć ani do nich przemówić – okazuje się, że nie będzie miał zbyt dużo czasu na zabawę w detektywa, bo oto one są teraz w śmiertelnym zagrożeniu i James jedyną osobą, która o nim wie, a więc jednocześnie jedyna osobą, która jest je w stanie uratować. Tyle, że, jak bohater sam w pewnym momencie zauważa, cholernie trudno komuś pomóc jeśli nie posiada się ciała.

„Nobody True” to powieść umiejętnie zakręcona i chyba wszyscy fani Herberta powinni czuć podczas jej lektury te same dreszcze, co w czasach „Jonasza”, „Ocalonego” czy „Nawiedzonego”. Nowa powieść jest jednak znacznie dłuższa niż wymienione powyżej i niestety nie służy jej to. Owszem, teoretycznie „im więcej ulubionego autora, tym lepiej”, ale w praktyce liczy się przede wszystkim dobro opowiadanej historii – i moim zdaniem wycięcie z powieści około stu stron wyszłoby jej jak najbardziej na zdrowie. Szczególnie na samym początku denerwuje rozpisywanie się autora na tematy nieszczególnie związane z akcją powieści. Jest to wszystko ładnie napisane – potoczyście, z humorem i energią – ale jak już się uprzedzi czytelnika, że główny bohater wkrótce padnie trupem, to nie należy potem nieskończenie długo wyjaśniać jak to on lubił swoją pracę i jakie miał w niej osiągnięcia. Herbert sam pracował kiedyś w podobnej firmie jak jego bohater, a więc należy przypuszczać, że przypomniały mu się młodzieńcze czasy i nie umiał przestać na ten temat pisać, ale w tym momencie powinny zadziałać nożyce edytorskie.

Trudno jednak mieć jakieś inne zastrzeżenia wobec „Nobody True”: to powieść zaskakująca, mroczna, trzymająca w napięciu i, jak zazwyczaj u Herberta, dosyć okrutna. Po raz kolejny mamy też okazję spotkać się z typowym herbertowskim bohaterem, który rozmawia z nami niczym z najlepszym kumplem. Niby więc jest tu wszystko czego można by chcieć, a jednak przykład „Innych” pokazuje, że czasami stać tego autora na jeszcze więcej.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetny pomysł
+ dużo szokujących zakrętów akcji
+ ten mrok! ta brutalność!
+ główny bohater oraz demoniczna postać mordercy

Minusy:

- czasami trochę za długo i nie na temat

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -