Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UPIÓR W OPERZE

The Phantom of the Opera

UPIÓR W OPERZE

ocena:8
Autor:Gaston Leroux
Tłumaczenie:Andrzej Wiśniewski
Wydanie oryginalne:1911
Wydanie polskie:2005
Wydawnictwo:Studio Emka
Ilość stron:352
Autor recenzji:Alchemik
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Z oczekiwaniem większym niż zwykle zabierałam się za „Upiora w operze”, należącego do klasyki horroru. Książka jest dość trudno dostępna na polskim rynku, więc tym zachłanniej zabrałam się do tej lektury. I aby nie zanudzać, wzbudziła we mnie odczucia naprawdę różne od zaskoczenia infantylnością stylu do zachwytu nad dopracowaniem fabuły. Cokolwiek powie się o „Upiorze w operze” jedno jest pewne – jest to utwór niebanalny.

Fabuła powinna być znana każdemu. W pewnej paryskiej operze następuje zmiana kierownictwa. Nowi dyrektorzy – panowie Richard i Moncharmin – ze śmiechem przyjmują wiadomość, że gmach operowy jest nawiedzany przez ducha – tytułowego upiora. Z jeszcze większym zdumieniem przyjmują wiadomość, że operowa zmora napisała tzw „księgę żądań”, która zawiera również wygórowane wymagania finansowe. Mimo licznych gróźb dyrektorowie wzięli sprawę upiora za żart i zignorowali żądania. Wtedy tytułowy bohater wychodzi ze swego ukrycia, i to co kierownictwo opery wzięła za pustosłowie, zaczyna nabierać realnej formy.

Książkę rozpoczyna prolog, w którym autor powieści, udowadnia, że upiór opery istniał naprawdę. Ten zabieg oraz późniejsze wzbogaceniem książki listami czy fragmentami pamiętników nadaje akcji cech prawdopodobieństwa, co, w moim odczuciu, bardzo wzbogaciło fabułę. Akcja i postać upiora wydają się znacznie bliższe czytelnikowi, gdy pomyśli się, że Eryk (tak siebie sam upiór nazywa) kiedykolwiek istniał. Początek wzbogacony dodatkowo o plotki i domysły innych co do postaci upiora pogłębia tajemniczość i nastrój jaki panuje w książce przez cały czas. Niestety akcja w pewnym momencie się „sypie”, ponieważ tę dopracowaną w każdym calu, fascynującą fabułę psuje bardzo rozegzaltowany narrator oraz tłumaczenie. Jeśli to pierwsze można przypisać kanonowi panującymi w ówczesnej literaturze (powieści grozy do jakich „Upiór” należy charakteryzują się emocjonalnością, choć w książce Lerouxa ma się czasem wrażenie, że akapity składają się z samych wielokropków i wykrzykników.) tak tłumaczowi powinno się zasadzić potężnego kopa, za niektóre sceny. Szczególnie zaś za tę, w której la Carlotta, z pewnych niewiadomych przyczyn, nagle zaniemogła podczas śpiewu i zaczęła straszliwie fałszować, tłumacz przetłumaczył to w sposób następujący „usta te wydały...ropuchę.” Być może jest to jakiś żargon operowy jednak to zdanie, nie tylko popsuło kompletnie czytaną scenę, lecz i wybiło mnie kompletnie z atmosfery książki. Tym bardziej, że nasz drogi tłumacz, jedną stronę później zrobił „kompletne dno” ze zbudowanego groźnego nastroju. Pomieszał czasy i fragment mający opisać przerażenie sali operowej był mieszaniną czasu teraźniejszego i przeszłego, co w połączeniu z rozegzaltowanym narratorem stanowiło bełkot nie do czytania. Kwiatki w stylu „był to głos męski, z pewnością należący do mężczyzny” lub „szedł za nią cień jak cień jej własny” pominę litościwym milczeniem. Nieznośne niczym ból zęba były wszelkie literówki, a także „otwarła” zamiast „otworzyła lub „lubiała” zamiast „lubiła”.

Innym mocno irytującym zjawiskiem w utworze była kursywa, którą zaznaczano każdy fragment, mający podkreślać groźne, „mroczne” wrażenie użytych słów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że od połowy książki, prawie każda strona jest niemal naciapana kursywą. Wszelkie słowa typu „tortura”, „groza”, „śmierć” albo „on” ( w kontekście upiora), na początku irytowały, potem budziły już niesmak.

Sposób napisania powieści również jest nieliniowy. Początek, jak pisałam wcześniej, jest bardzo dobry, potem styl trochę się „sypie” na scenie z la Carlottą. Jednak największy infantylizm zauważyłam podczas wątków miłosnych. Przemyślenia i umizgi Rauola (który na marginesie do upiora się nie umywał) do Christine, w połączeniu z egzaltowanym stylem, a także wyjątkowo papierową postacią wicehrabiego , budzą więcej zniecierpliwienia niż zainteresowania. Jeśli zaś chodzi o sposób kreowania nastroju oraz opisów to autorowi udało się napisać kilka naprawdę dobrych scen. Przygody Rauola oraz Persa w sali tortur były napisane mistrzowsko, czytałam jednym tchem.

Kreacja postaci jest dość szablonowa. Christine to naiwna, niewinna, wrażliwa śpiewaczka i nie zachwyca niczym oryginalnym. Raoul natomiast to typowy zakochany: porywczy, umiejący dużo gadać, a mało robić. Postać naprawdę mnie nudziła, gdyż potrafił tylko wpadać w nagłą furię lub płakać za Christine, a miał tyle w sobie barwy i życia co kałuża. Wydaje się, że te postacie są tylko otoczką dla tytułowego bohatera, którego kreacja udała się autorowi. Eryk posiada w sobie demonizm Draculi, jest jednak bardziej ludzki niż słynny hrabia, jest to typowa postać tragiczna. Poza tym był geniuszem niemal w każdej dziedzinie, w jakiej może realizować się człowiek. I tu jego postać została trochę przerysowana.

Największą zaletą książki jest ciekawa fabuła oraz klimat. Wszelkie pomysły autora, choć z początku mogą wydawać się absurdalne, znajdują swoje rozwiązanie, niejednokrotnie zaskakujące. Poza tym pomysł sali tortur był naprawdę świetny. Pod względem fabularnym „Upiór w operze” wyprzedza inne utwory z klasyki horroru.

Podsumowując, „Upiora w operze” mogę z czystym sumieniem polecić, ponieważ lektura jest naprawdę warta przeczytania. Jedna uwaga: rozdziały końcowe (obejmujące sceny z sali tortur) proszę czytać po zmroku.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ Pomysłowa fabuła
+ Scena w sali tortur
+ Postać upiora
+ Realizacja początku

Minusy:

-Tłumaczenie
-Egzaltowany narrator
-Kursywa
-Szablonowość postaci
-Słaby wątek miłosny (Raoula i Christine)

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -