Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CZEKAJĄC W CIEMNOŚCI

brak

CZEKAJĄC W CIEMNOŚCI

ocena:4
Autor:Paweł Siedlar
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2002
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:286
Autor recenzji:Alchemik
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nigdy specjalnie nie przywiązywałam wagi do tego, czy przeczytana przeze mnie książka została napisana przez pisarza polskiego, czy zagranicznego. Jednak, gdy w księgarni napotkałam „Czekając w ciemności” Pawła Siedlara, kupiłam ją prawie bez wahania, właśnie dlatego, że autor jest Polakiem. Nie umiem stwierdzić, czy kierował mną swoisty patriotyzm, czy zwyczajna ciekawość.

Jakie wrażenia wywołała we mnie powieść Pawła Siedlara? Właściwie trudno powiedzieć. Ostatnio mam tendencję do czytania pozycji, teoretycznie z gatunku literatury grozy, które są całkiem przyjemnymi lekturami, niestety jako horrory kompletnie się nie sprawdzają. „Czekając w ciemności” ma parę zalet, jednak miłośnika strachu bardziej zainteresuje to, co się nie udało, gdyż na podstawie tego ustali, czy w ogóle warto sięgnąć po tę książkę.

Poważną wadą jest właśnie brak tych elementów, których horrormaniacy oczekują po dobrej lekturze. „Czekając w ciemności” nie trzyma nawet w lekkim napięciu, cóż więc dopiero mówić o większych, mroczniejszych emocjach. A szkoda, bo zaczynało się bardzo obiecująco. Historia zarysowana przez Siedlara mogła być jedną z tych, które co prawda nie straszą, lecz z pewnością wzbudzają zaintrygowanie i niepokój. A takie historie nie dają o sobie zapomnieć zbyt łatwo.

Akcja książki toczy się na dwóch planach czasowych - współcześnie i w XVII wieku. W pierwszym rozdziale, nieznany z imienia bohater przybywa do Fernquez. Jest to jedno z miast, mających swoją świetność dawno za sobą. Jedynie nieliczne ślady ukazują uważnemu obserwatorowi, że kiedyś nawet ta zapomniana przez Boga okolica kwitła niczym wiosenna łąka, zanim bezlitosny los wypalił ją (w sensie bardzo dosłownym) aż do najgłębszych korzeni.

Takim właśnie obserwatorem jest nasz tajemniczy bohater, który przybył do zagubionego wśród gór miasteczka, aby rozwiązać zagadkę księcia Jakuba Atrtrox. W dzień swojego ślubu z piękną mieszczką Eleonorą, zamordował świeżo poślubioną żonę, wszystkich gości weselnych i wzniecił pożar, po którym miasto już się nie podniosło.

Właśnie owym drugim planem powieści jest pamiętnik szalonego księcia. Jego język, stylizacja na siedemnasty wiek, to największy atut „Czekając w ciemności.” Autor wykonał kawał dobrej roboty, sposób napisania autobiograficznych rozdziałów księcia kojarzy się wyraźnie z XVII stuleciem, nie jest jednak nachalny i nie męczy współczesnego czytelnika.

Największą wadą fabuły „Czekając w ciemności” jest jej przewidywalność. A szkoda - napiszę to po raz kolejny. Sam początek jest bardzo nastrojowy. Opis podupadłego, zapomnianego miasteczka, wspominanie jego dawnej świetności, wzbudza pewną nostalgię i refleksję nad działaniami czasu i pobudza ciekawość czytelnika. Niestety atmosfera psuje się niemal na samym początku, gdyż Jakub zdradza, że "dogasa w wieży, tęgim do ściany przykuty łańcuchem”. Ten fakt pozwala czytelnikowi wywnioskować, jak „przyjemnie” zakończyła się dla Jakuba znajomość z Eleonorą. Akcję dziejącą się w czasach współczesnych, autor stopniowo ogranicza na rzecz pamiętnika księcia. Później oba wątki splatają się w finale, na którym autor powinien zakończyć. Chociaż nie przepadam za nie domówionymi zakończeniami, to jednak w „Czekając w ciemności” byłby to dobry zabieg. Niestety zamiast tego pisarz wprowadził trzeciego narratora, jakoby autora czytanej przez nas książki, wyjaśniającego brakujące elementy w zagadce Jakuba i Eleonory.

Narrator, nie wiadomo po co, streszcza przeczytaną przez nas historię i rozpływa się w zachwytach nad swoją powieścią i sposobem prezentacji głównych bohaterów. „"Stopniowo tworzyłem psychologiczny portret bezwzględnej i pozbawionej skrupułów kobiety, konsekwentnie i dosłownie po trupach zmierzającej do wyznaczonego uprzednio celu"; "Jakub z Atrtrox łączył cechy wojownika z cechami niezwykle łaskawego i światłego pana"; " Jakub z Atrtrox wyprzedzał swą epokę (...) wydaje się mądry, tolerancyjny, otwarty, a przede wszystkim pozbawiony jakiegokolwiek fanatyzmu, czy ksenofobii. Ten człowiek myślał, czuł, cierpiał i rozumiał cierpienie innych". Nie mam pojęcia, czy te „niezbędne” informacje to swoiste samochwalstwo autorskie. Wiem jedynie, że epilog zepsuł w sposób znaczny wrażenie, jakie zrobiła na mnie książka.

Czy warto sięgnąć po „Czekając w ciemności”? Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nic się nie stanie, jeśli ktoś tej książki nie przeczyta. Jest to dobre czytadło do 238 strony (Niestety fatalnie wydane. Brak myślników we właściwych miejscach, zła interpunkcja i rozmieszczenie akapitów). To dobra powieść do czytania w pociągu i dla osób po sesji egzaminacyjnej. Innymi słowy nic wielkiego.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ Stylizacja w „pamiętniku” Jakuba
+ Nastrojowy początek
+ Lekkie, łatwe i przyjemne

Minusy:

- Nie straszy, nawet nie trzyma w napięciu
- Przewidywalna fabuła
- Fatalne wydanie
- Epilog i jeszcze raz epilog (bez niego ocena byłaby wyższa)

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -