Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WIESZAĆ KAŻDY MOŻE

brak

WIESZAĆ KAŻDY MOŻE

ocena:8
Autor:Andrzej Pilipiuk
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2006
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:323
Autor recenzji:mihaugal
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Nawet programowo nie lubiąc i nie czytając książek Pilipiuka, powinno się Wam obić o uszy nazwisko Jakuba Wędrowycza. Jeśli nie - ciekaw jestem na jakim zadupiu chowaliście się przez ostatnich kilka lat...

„Odczulanie na światło i czosnek. Piłowanie kłów gratis”
Jakub Wędrowycz to jedyny w swoim rodzaju egzorcysta. Podobnego ze świecą szukać. Katolicki ksiądz zapewne nie wytrzymałby tego, co Jakub załatwia lekką ręką, albo skinieniem palca. Krótko mówiąc - dla Wędrowycza nie ma rzeczy niemożliwych. Nie ma misji, której się nie podejmie. Oczywiście pozostaje kwestia sposobu wykonania zadania. A w tej materii świecki egzorcysta zdaje się wyznawać prostą zasadę: najlepsze są najprostsze środki. Słusznie, po cóż bowiem komplikować sobie życie i subtelnie, z wirtuozerią bawić się w kołkowanie wampirów, skoro można załatwić je serią z karabinu maszynowego, a potem zarzucić granatami, zalać napalmem, zasypać piachem, zaklepać i obsiać czosnkiem...
Najważniejsze, żeby działać skutecznie. Nie muszę chyba dodawać, że przy wypełnianiu zadań Wędrowyczowi przyświeca maksyma, z której zasłynął Niccolo Machiavelli?
Jeśli komuś z Was, niezaznajomionemu z postacią egzorcysty, wpadnie w ręce wydanie „Wieszać każdy może”, to od razu podpowiadam - koleś na okładce to właśnie Jakub! Nieogolona gęba, gumofilce, waciak, kiep w kąciku ust - oto cały on (co prawda Pilipiuk w jednym z opowiadań na moment deczko unowocześnił Jakuba i ubrał go w modny, ortalionowy dresik, ale na codzień Wędrowycz wygląda tak, jak został przedstawiony na okładce książki). Żeby dopełnić wizerunku - za pasem młot, a w ręku sierp. Ostatnia, konieczna rzecz, to bryzg juchy w poprzek okładki, a w tle... piramidy egipskie. Rysunek idealnie oddaje treść książki. Zaciekawieni? Zapraszam więc dalej...

„Tuning aparatury bimbrowniczej. Gwarantujemy 100% mocy”
Mam świadomość, że wielu z Was postać Wędrowycza jest bardzo dobrze znana. Od razu zapewne odpowiecie zgodnym chórem, gdyby Was zapytać: co jest nieodłącznym atrybutem Jakuba? Nie… nie chodziło mi o broń masowego rażenia zabronioną konwencją ONZ (dla niewtajemniczonych - chodzi o mordercze onuce egzorcysty). Oczywiście - chodzi o samogon. W tzw. „wolnych chwilach” bohater opowiadań para się pędzeniem bimbru i jest w tym nie lada mistrzem! Podobno przez jego ręce przewinął się jedyny na świecie przepis na zacier z trocin, ale nieszczęśliwie zaginął gdzieś w historycznej zawierusze. Oczywiście poza samym procesem wytwarzania alkoholu, Jakub namiętnie zajmuje się też jego degustacją. Najlepiej w dużych ilościach (małe szkodzą). Wzmacnianie się samogonem zdaje się posiadać magiczną moc, coś trochę jak specyfiki Geralta - wiedźmina... Poprawia się widzenie, wyostrza bystrość umysłu i sił jakby więcej…
Lecimy dalej.

„Oferta Last Minute! Posiadam wolne miejsca w zaświaty. Tanio odstąpię. Lenin.”
I tu, pozwolicie, że przejdę do meritum, czyli do właściwej zawartości najnowszego (póki co) zbioru opowiadań o Jakubie. Przed „Wieszać każdy może” pojawiły się na rynku cztery tomy przygód Wędrowycza, w których Pilipiuk przyzwyczaił czytelnika do swojego bohatera, dał go polubić, nakreślił jego temperament, wady i zalety, sposób działania. Jakub robił już różne rzeczy, od prozaicznych po te najbardziej wymyślne. Sprawdził się lepiej od niejednego bohatera amerykańskiego, bo z każdej opresji wychodził niemal całkowicie bez szwanku i z sukcesem. Uczciwe więc wydaje się... podkręcenie akcji i obsadzenie wiejskiego chojraka w każdej mission impossible, jaka tylko przyjdzie do głowy.
W tym miejscu autor nas nie zawiedzie, możecie być o to spokojni. Wyobraźnia raz puszczona w ruch, pracuje i nakręca się, kreując coraz to bardziej zaskakujące i niesamowite akcje. A więc...
Wiek Jakuba na to pozwala, więc poznajemy niewielki fragment jego młodości, podczas akcji dywersyjnej w trakcie II Wojny Światowej. W opowiadaniu „Rekruci” Jakub zaprzęga potężne siły natury do walki z hitlerowskim najeźdźcą.
Kolejny tekst pt. „Fabryka” przerzuca nas w czasy obecne, czyli dla odmiany - w czasy „pełni sił’, czy jak kto woli - dorosłości Jakuba. W gminie Psiajucha pewien biznesmen chce postawić fabrykę. Pomysł zacny, bo pożytek z tego będzie i ludzie pracę znajdą w tych trudnych czasach. Są jednak dwaj tacy, którym nie odpowiada pomysł biznesmena. To samozwańczy ekolodzy z organizacji Zieloni Mściciele. Ponieważ ich „racjonalne argumenty” nie trafiają do nikogo, postanawiają wezwać na pomoc starożytnego golema, który ma udaremnić budowę fabryki. Budowlańcy i mieszkańcy gminy stają do walki z intruzem. Konwencjonalne metody zmagań z odradzającym się na nowo stworem nie dają pożądanych efektów. Kto mógłby pomóc w tak trudnej sytuacji? Oczywiście - jedynie Jakub Wędrowycz.
W króciutkim opowiadaniu pt. „Kac” Pilipiuk raczy nas swoją interpretacją ukraińskiego dowcipu. Nie muszę chyba dodawać, że z Jakubem w roli głównej…
Następny tekst przedstawia nam Wędrowycza, jako prelegenta... na uniwersytecie. Zapytacie pewnie co robi ktoś taki jak Jakub w murach uniwersyteckich? Otóż, na zaproszenie władz uczelnianych wygłasza fachowy odczyt, poświęcony profesji egzorcysty. Zapraszam więc wszystkich na „Wykład”.
Pewnego dnia do drzwi chaty Wędrowycza puka elegancko ubrany jegomość i przedstawia Jakubowi oraz jego przyjacielowi - Semenowi, intratną propozycję. Obydwaj mieliby posłużyć za żywe eksponaty w swoistym „Skansenie”. Po krótkim czasie okazuje się kto tak naprawdę za tym wszystkim stoi...
Opowiadanie „Ciotka Agnieszka” jest wprowadzeniem świeżej krwi wędrowyczowskiej na karty książki. Bohaterem opowieści jest bowiem wnuczek Jakuba - Piotruś. Młodzieniec staje w obliczu zagrożenia, ale nie na darmo tkwi w nim DNA przodka.
„Kontyngent” ponownie cofa nas w czasy drugiej wojny światowej. Okazuje się, że ludzie na wsi mają bardzo dobrą pamięć i po swojemu kojarzą różne fakty. Własnymi skrótami dochodzą do analogii między Unią Europejską i... III Rzeszą Niemiecką. Tak, czy inaczej morał płynie jeden – bez względu na czasy chłop potęgą jest i basta!
No i ostatnie opowiadanie w zbiorze (ostatnie autorstwa Pilipiuka, ale o tym za chwilę) - „Pola trzcin”. Nie chciałbym zdradzić zbyt wiele z jego akcji. Dość powiedzieć, że Jakub będzie się zmagał z zombie Lenina i Feliksa Dzierżyńskiego, z Draculą, egipskimi bogami, pilotowaniem sterowca z pierwszej wojny światowej, madziarskimi i rumuńskimi wampirami, czasem i całym mnóstwem innych przeciwności losu. Wspomagać go będzie jego błyskotliwy wnuczek - Piotruś oraz stary przyjaciel - Semen. Opowiadanie zajmuje ponad dwieście stron i uwierzcie mi, że stanowi świetną rozrywkę, prawdziwą jazdę bez trzymanki.
Całości dopełnia „ponadprogramowy” tekst Michała Smyka, wyłoniony z konkursu i nagrodzony publikacją w zbiorze przygód Jakuba. Tekst prezentuje się całkiem nieźle. Klimatem nawet koresponduje z opowiadaniami Pilipiuka, choć nie należy sobie po nim zbyt wiele obiecywać.

„Miotła z wystrzelonym air-bagiem. Niewielki przebieg. Na chodzie. Sprzedam.”
Jakby tu podsumować rzeczone opowiadania? Może krótko i rzeczowo: dla szukających świetnej rozrywki to na pewno bardzo dobra propozycja. Jest tu akcja, świetne dialogi, pomysłowe rozwiązania. Dużo humoru i sporo zdystansowania zarówno do wydarzeń współczesnych, jak i historycznych. Pilipiuk potrafi zajmująco opowiedzieć wymyśloną przez siebie historię i robi to przekonująco, i bardzo umiejętnie. Pomysły mogą wydawać się nieprawdopodobne i wydumane, ale zaraz, chwileczkę! Czy ktoś mówił, że to literatura poważna? Czy ktoś prezentuje to jako dokument, czy wzniosłe dzieło? Absolutnie nie. Wszak sam Pilipiuk otwarcie przyznaje wszem i wobec, że pisze po to, by bawić ludzi, by dostarczać im rozrywki.
Co więc pozostaje?
Chyba tylko życzyć Wam dobrej zabawy!



* śródtytuły pochodzą z „tablicy ogłoszeniowej” z okładki recenzowanej książki
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetna rozrywka
+ humor
+ pomysłowość i rozmach
+ zombie Lenina i Krwawego Feliksa

Minusy:

- oczywiście niemal wszystko, jeśli tylko należy się do grona zadeklarowanych przeciwników Pilipiuka
- ten sterowiec w stodole... ;)

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -