Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SERYJNI MORDERCY

brak

SERYJNI MORDERCY

ocena:7
Autor:Jarosław Stukan
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2001
Wydawnictwo:Prometeusz
Ilość stron:240
Autor recenzji:mihaugal
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kiedy można mówić o seryjnym mordercy? Czy wystarczy, by pozbawił życia dwie osoby, czy trzeba większej liczby ofiar? Co powoduje tymi, którzy zadają ból i śmierć? Kim tak naprawdę był słynny Kuba Rozpruwacz? Interesują Cię odpowiedzi na te pytania? Śmiało, przeczytaj książkę Stukana...

Wstęp zabrzmiał zapewne jak tekst reklamówki, która mogłaby ukazać się, dajmy na to, na antenie radia. Mogłaby, ale się nie ukaże. Dlaczego? Ano dlatego, że podjęty przez autora temat jest wystarczająco kontrowersyjny i niepożądany przez ogół. Szersze grono czytelników nie zechce zapewne dotknąć palcem okładki „Seryjnych morderców” Stukana. W sumie - czemu się dziwić? Z pewnością nie jest to lektura przyjemna (wyłączając zboczeńców, sadystów i pensjonariuszy zamkniętych zakładów psychiatrycznych), jej atutem nie jest też na pewno wartka, błyskotliwa akcja. Po pierwsze i od tego chyba powinienem był zacząć - to literatura faktu.

Wstęp stanowi próbę podsumowania wiedzy o znanych seryjnych mordercach z całego świata. Stukan, opierając się o dostępne wiadomości i źródła, stara się pogrupować tę specyficzną (i na całe szczęście znikomą) część społeczeństwa wedle pochodzenia, koloru skóry, preferencji seksualnych, stylu życia, motywacji postępowania. Słowem - wszystkiego, co mogłoby mieć bezpośredni, bądź pośredni wpływ na uruchomienie w człowieku morderczego bodźca.
Po takim wprowadzeniu autor książki zabiera się za przedstawienie nam sylwetek i „dokonań” seryjnych morderców, którzy pojawili się i zabijali w ciągu ostatnich kilkuset lat. Tak, tak - to nie pomyłka - kilkuset. Bo czy londyński XIX-wieczny Kuba Rozpruwacz nie był seryjnym zabójcą? Albo XVI-wieczna hrabina Elżbieta Bathory? Naturalnie byli. Stukan porządkuje ich jednak nie według czasów, w których działali, lecz według liczby ludzkich istnień, jakie odesłali z tego świata - od największej do najmniejszej. Zapewne niektórzy z Was będą zaskoczeni, gdy powiem, że niechlubny rekord opiewa na grubo ponad trzysta ofiar!

Autor, tam gdzie to było możliwe, stara się przedstawić sylwetkę mordercy, próbuje odtworzyć zbrodnie, uzmysłowić czytelnikowi ogrom cierpienia jego ofiar. Opisuje wynaturzenia i dewiacje zabójców, w wielu przypadkach zamykając opowieść happy-endem - czyli skazaniem sprawcy i usunięciem go (najczęściej ostatecznie) ze społeczeństwa. Wiele opisów, zapewne z powodu braku odpowiednich materiałów, potraktowana została po macoszemu i w rezultacie dostajemy miejscami pobieżne informacje. W innych natomiast jesteśmy wręcz na granicy przesytu, czytając o kolejnych, coraz bardziej wynaturzonych zbrodniach.

Nader wszystko jednak Stukan uzmysławia nam, i to prawie na każdym kroku, że seryjni mordercy, maniacy, ludzie niebezpieczni, żyją w naszym otoczeniu. Mijamy ich na ulicy, rozmawiamy z nimi w barach, robimy zakupy w tych samych sklepach. Często mogą to być osoby, które znamy, nawet bardzo dobrze. Nie podejrzewamy ich o zbrodnicze skłonności, bo i trudno też zakładać z góry, że milutka staruszka opiekująca się naszą pociechą, robi to z innych pobudek, niż sąsiedzka życzliwość…

Bez wątpienia wadą jest obecna dostępność książki (zakup za pośrednictwem portalu aukcyjnego Allegro), choć nakład przekazany do sieci Empik`ów ponoć rozszedł się „na pniu”. To wcale nie dziwi, zważywszy, że na polskim rynku jest bardzo mało literatury poświęconej zagadnieniu seryjnych morderców. Pod tym względem książka Stukana jest propozycją odważną i z całą pewnością wiele wnoszącą do świadomości czytelników. Jeśli chodzi o wykonanie - brakuje w wielu miejscach czynnika czasowego, dat, choćby orientacyjnych. W wielu przypadkach po prostu nie dowiadujemy się w jakich latach działał dany zabójca.

W książce dostajemy profile morderców z całego świata, nie wyłączając z tego Polski. Okazuje się, że nie jesteśmy niestety na końcu tej niechlubnej listy. To także istotny element - ukazanie sylwetek polskich morderców - tych najbardziej dla nas namacalnych. Poza internetem niewiele jest miejsc, w których można znaleźć informacje o polskich zabójcach.

„Seryjni mordercy” zdecydowanie nie są książką adresowaną do szerokiego grona odbiorców. Wydarzenia w niej zawarte są brutalne i zatrważające, tym bardziej, że musimy mieć cały czas świadomość, że przedstawione w niej rzeczy są faktami, tragediami, które miały miejsce w rzeczywistości. Lektura książki Stukana powinna mieć tylko i wyłącznie charakter poznawczy i jedynie w takich celach powinniśmy się z nią zaznajamiać.

Trzygroszówki

Krzysztof Gonerski przyznał ocenę 3 i napisał:

To prawda, że na polskim rynku wydawniczym literatury naukowej poświęconej problematyce seryjnych morderców ze świecą reką szukać. To nieprawda, ze książka J.Stukana pt. "Seryjny mordercy" jest dobrą książką. Ba, ona nie jest nawet przeciętna, to brudnopis, którym rządzi chaos. Pierwszy zarzut to wątpliwej jakości źródła - auto rpominął, tak fundamentalne dla tej problematyki pozycje z dorobku Leytona, Resslera, Douglasa, Brittona, czy z polskich autorów: Gierowskiego, Hanauska, Hołysta - niewątpliwych autorytetów w tej dziedzinie. Tylko irytację może wywołać zanudzanie czytelnika danymi statystycznymi, cyframi, procentami, dodatkowo często luźno związanymi z istotą tematu... Ciekawiej robi się tylko, gdy autor-psycholog z wykształcenia (tyle można domyślić się ze wstępu), charakteryzuje osobowość sprawców morderstw z punktu widzenia psychologii. Ale pojawia się pytanie: dlaczego Stukan poprzestaje tylko na teorii psychoanalitycznej?Ale żeby przekonać się o bylejakość tej książki wystarczy przyjrzeć się "części drugiej" - katalogowi seryjnych morderców. Sa tam obok siebie mordercy na tle seksualnymi na tle rabunkowym, urojoeniowym itp, mordercy z Europy i z innych cześci świata, mordercy wspólcześni i z dawnych wieków, wykryci i nie ujeci itp itd . Pomieszaniem z poplątaniem. Ale jeszcze gorzej z opisami poszczególnych zabójców -niektórym autorm poświęca kilka stron - innym parę zdań. W dodatku są w tych opisach tak pouczające informację jak np. to co skazany zjadł przed egezkucją. I żeby było jasne - jest to jedyna informacja o tym sprawcy. Pomysł aby mordrców poustawiac wg ilości ofiar uważam za niesamaczny i metodologicznie wątpliwy. Jedyną zaletą książki Stukana jest, że daje jako takie pojęcię o skali zjawiska. I za to 2 czaszki + 1 za podjęcie niewdzięcznej tematyki. Autor ma zamiar ulepszyć swoją książkę, co mam nadzieję się stanie, bo chyba nie zadawala go wartość jego książki sprowadzająca się jedynie do powiedzenia na bezrybiu i rak ryba.
Ps. Osobiście polecam książkę Arkadiusza Czerwińskiego i Kacpra Gradonia "Seryjny mordercy" - rzetelne (autorzy nawiązali kontakt z wybitnymi znawcami tematu z zagranicy, np z prof. Leytonem) i wyczerpujace kompendium wiedzy o seryjnych zabójcach.

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ jedna z niewielu pozycji tego typu na polskim rynku
+ próba usystematyzowania zagadnienia
+ przybliżenie nie tyle „dokonań”, co postaci seryjnych morderców
+ próba analizy i znalezienia tzw. „wspólnego mianownika” morderców
+ autograf od autora ;)

Minusy:

- dostępność książki
- miejscami pobieżność w opisach
- w wielu przypadkach brak zaczepienia czasowego, pominięcie dat

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -