Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CZERWONA GORĄCZKA

Czerwona gorączka

CZERWONA GORĄCZKA

ocena:9
Autor:Andrzej Pilipiuk
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:429
Autor recenzji:mihaugal
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Następny po „2856 krokach”, niewędrowyczowski tom opowiadań autorstwa Andrzeja Pilipiuka niesie ze sobą kolejną porcję niesamowitych opowieści. Od razu zaznaczyć trzeba, że w porównaniu do wcześniejszego zbioru - „Czerwona gorączka” jest bardziej mroczna i bliżej jej do grozy, niż poprzedniczce.

Pilipiuk nie należy do pisarzy tworzących literaturę grozy. Wychodzi mu to jednak znakomicie. Złośliwi powiedzą zapewne, że jest to zasługą przypadku... Ale ich pomińmy, bo złośliwości winny pozostać w szkole podstawowej, ewentualnie w gimnazjum, zaś my podejdźmy do sprawy obiektywnie.

Po pierwsze - cieszy powrót doktora Pawła Skórzewskiego. Opowiadania z jego udziałem wyraźnie wybiły się spośród pozostałych w „2586 krokach”. W przypadku „Czerwonej gorączki” kolejne perypetie polskiego lekarza zostają rzucone na pierwszy ogień. Z jednej strony to dobry wybór, bo tak dobry tekst z pewnością zachęci czytelników do dalszej lektury. Z drugiej jednak muszę lojalnie uprzedzić tych, którzy ostrzyli sobie zęby na większą dawkę przygód Skórzewskiego: opowiadanie „Czerwona gorączka” jest jedynym z jego udziałem w tym zbiorze. Nie jest też niestety zbyt obszerne. Za to jest ciekawe. O czym traktuje? W międzywojennym Sankt Petersburgu grasuje tajemniczy morderca, który użyna głowy komunistycznym działaczom. Władze nie potrafią sobie poradzić ze skrytobójcą, starania pochwycenia zbrodniarza spełzają na niczym. Feliks Dzierżyński rozkazuje „zatrudnić” przy dochodzeniu lekarza, który pomógłby funkcjonariuszom trafić na jakiś trop. Tym współpracownikiem zostaje Paweł Skórzewski. Lekarz, badając dowody w sprawie mordercy, dochodzi przy okazji do zaskakującego odkrycia. Opowiadanie jest mroczne i duszne. Solidnie, bardzo wiarygodnie osadzone w ramach historii i realiów komunistycznej Rosji. Z zaciekawieniem połyka się kolejne strony historii i jedynym, co może zepsuć zabawę jest... reklama książki, która w zapowiedziach zdradza dużo. Zbyt wiele. Nie będę powtarzał jej błędu i nie powiem co zdradza. Inną z kolei sprawą jest połączenie dwóch postaci - Skórzewskiego i Dzierżyńskiego. Pilipiuk obsadza polskiego lekarza w opowieściach owszem - niesamowitych, ale namacalnych i sprawiających wrażenie rzeczywistych. Natomiast osobą Krwawego Feliksa posługuje się raczej w sytuacjach żartobliwych (np. zsyłając go z zaświatów na ziemię jako zombie...). Znając dorobek pisarza, można odczuć lekką niepewność - czy ta opowieść o Skórzewskim jest serio, czy „dla jaj”, a może jedno i drugie po trosze?
Lecimy dalej. „Grucha” wprowadza nas w realia szkoły i klasy, którą terroryzuje sadystyczna nauczycielka, zwana Gruchą właśnie. Jednego z uczniów doprowadza do samobójstwa, resztę systematycznie prowadzi w objęcia nerwicy. Bohater opowiadania dowiaduje się przypadkiem, że ojciec jego tragicznie zmarłego kolegi para się niecodziennym i nader interesującym zajęciem, które z pewnością może pomóc w zwalczeniu uprzykrzonej nauczycielki. Opowiadanie podobne co prawda do „Tygrys tu, tygrys tam” Stevena Kinga, ale za to na naszym rodzimym gruncie i moim zdaniem z o wiele ciekawszym zakończeniem. Nie jest też najmłodsze, pojawiło się bowiem w 2004 roku w antologii pt.: „Małodobry”.
„Błękitny trąd” - ukłon w stronę fantasy, czyli fantastyczna kraina, koniecznie wioska w dolinie, okalające ją monumentalne góry, krasnoludy, orki, trolle, gobliny... Prr… Ograniczmy się do krasnoludów, z pozostałymi przyznaję, że odrobinę się zapędziłem. Jeden ze skazańców zostaje wybrany przez księcia Dipterosa do niesłychanie trudnej misji. Ma odbyć podróż do doliny, którą we władanie objęła niezwykle mordercza zaraza błękitnego trądu.
Kolejny tekst - „Silnik z Łomży” to pierwszy prześmiewczy akcent w „Czerwonej gorączce”. Opowiada o dziennikarzu, który dość specyficznie konstruuje swoje artykuły. Naciąga fakty, zmyśla, preparuje dowody. Jak skończy się dla niego takie podejście do etyki zawodowej? Przeczytajcie sami.
„Zeppelin L-59/2” to z kolei bardzo dobre ghost story. Wydobyty z dna jeziora sterowiec z czasów pierwszej wojny światowej, ma posłużyć za środek transportu zaopatrzenia - pomocy humanitarnej do Tanganiki, śladem pierwszego, przerwanego tragicznie rejsu. Na pokład trafiają potomkowie członków tamtej wyprawy, w tym polski dziennikarz - Paweł Holtz. W trakcie lotu Polak zauważa dziwne postacie, pojawiające się nagle w sterowcu i równie tajemniczo znikające. Dobre, ciekawe i pomysłowe opowiadanie.
„Wujaszka Igora” można potraktować jako kontynuację wątku ghost story, ale zakropioną swoistym pilipiukowskim rozmachem. W skrócie: UB stara się pochwycić pociąg - widmo, prowadzony przez ducha Józefa Piłsudskiego. Brzmi może zbyt wydumanie, ale zapewniam, że zabawa podczas lektury jest przednia.
„Po drugiej stronie”. Stosunkowo krótka historia, poruszająca kwestię współistnienia różnych światów, przy czym jeden jest dobry i wszystko się w nim układa po naszej myśli, zaś w drugim wciąż pokutujemy za powodzenia z tego pierwszego.
„Gdzie diabeł mówi dobranoc” - opowieść w stylu political fiction. Europa, w tym Polska, opanowana przez ortokoranistów, kościół katolicki zepchnięty na margines. Przedsiębiorcy z USA odbywają podróż na tereny dawnej Polski, by zlokalizować i oszacować wydobycie resztek złóż ropy naftowej. Niebawem okazuje się, że tak naprawdę to nie ropa przygnała ich do sparaliżowanej ortodoksyjną religią Europy.
„Piórko w żywopłocie”. Ten tekst najmniej przypadł mi do gustu. Niby niesie ze sobą wspomnienia, pewną nostalgię, jednocześnie wzbogacony w elementy niesamowitości i fantastyki. Grupka chłopców poszukuje tajnej plantacji egzotycznych drzewek owocowych na PRL-owskiej warszawskiej Pradze. Całość trochę senna i sam finał też „taki nie tego”...
„Operacja szynka” - czyli dylemat komunistycznej władzy Polski Ludowej w obliczu deficytu świątecznej szynki. Jak zapewnić rodakom zapas tego specjału? Rozwiązanie zna towarzysz Malinowski, a potrzebne mu do tego będą... mamuty.
Zbiór kończy kolejne opowiadanie political fiction pt. „Samolot von Ribbentropa”. Polska zwycięsko kończy drugą wojnę światową, jest pierwszym co do wielkości mocarstwem na świecie. Dziennikarz, w toku gromadzenia materiałów do świątecznego artykułu o zestrzelonym nad Polską samolocie Ribbentropa trafia na trop dwóch generałów zaginionych po zakończeniu wojny.

Podsumowując - jest ciekawie. Pomysłowe historie, świetne wykonanie. Nieodłączny u Pilipiuka humor i, co zapewne istotne dla czytelników naszego portalu, większa dawka grozy i mroku, w stosunku do poprzedniego zbioru.

Książkę kupisz TUTAJ
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ dobrze opowiedziane, pomysłowe historie
+ większa dawka grozy, niż w poprzednim tomiku
+ powrót Pawła Skórzewskiego
+ klimat
+ wydanie

Minusy:

- podobnie, jak w przypadku „2586 kroków” - niedosyt

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -