Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INWAZJA PORYWACZY CIAŁ

Invasion of the Body Snatchers

INWAZJA PORYWACZY CIAŁ

ocena:7
Autor:Jack Finney
Tłumaczenie:Henryk Makarewicz
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:1993
Wydawnictwo:Pik
Ilość stron:206
Autor recenzji:mihaugal
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W latach 50-tych filmowy horror w znakomitej większości opierał się na zagrożeniu z zewnątrz, najczęściej z kosmosu. Przedstawiano wizję nieznanych, bezimiennych stworów, usiłujących zawładnąć Ziemią i jej mieszkańcami, przejąć nad nimi kontrolę, lub na stałe wyeliminować z istnienia jako gatunek. Dziwnym trafem to Amerykanom wciąż przytrafiały się wszystkie te wszystkie najazdy i ataki nieznanych cywilizacji…

Miles Bennell jest lekarzem w niewielkim kalifornijskim miasteczku Mill Valley w hrabstwie Marin. Pewnego dnia odwiedza go przyjaciółka – Becky Driscoll, zmartwiona dziwnym zachowaniem swojej kuzynki, która twierdzi, że jej wujek – Ira zmienił się i jest całkiem inną osobą. Miles odwiedza rodzinę Becky, ale nie zauważa różnic w wyglądzie, ani w zachowaniu Iry. Kilka dni później dowiaduje się, że coraz więcej osób w Mill Valley zauważa zmiany u swoich bliskich. Przyjaciel Bennella – pisarz Jack Belicec znajduje w piwnicy swojego domu tajemniczy kokon, wyglądem przypominający sylwetkę człowieka. Wspólnie postanawiają przeczekać noc i zobaczyć co stanie się z dziwnym znaleziskiem. W środku nocy wystraszona Theodora – żona Jacka, przybiega do doktora, by donieść mu o zatrważającym odkryciu – kokon zaczął przemieniać się w jej męża. Pisarz niszczy znalezisko, a następnie wszyscy razem udają się po pomoc, najpierw do „kolegi po fachu” Milesa – doktora Kaufmanna, potem do profesora Budlonga – autora artykułu opisującego niewyjaśnione wydarzenia w hrabstwie Marin na przestrzeni ostatnich miesięcy. Profesor nakreśla swoją teorię o kosmicznych nasionach, niesionych siłą wiatru słonecznego i mogących osiadać na planetach napotkanych na swojej drodze. Obydwaj jednak – zarówno profesor Budlong, jak i doktor Kaufmann bagatelizują zaniepokojenie Bennella i Beliceca, i tłumaczą je wpływowi paniki, popierając diagnozę całkiem racjonalnymi argumentami. Bohaterowie nie są jednak pewni o słuszności diagnozy Kaufmanna. W drodze powrotnej napotykają kolejne dowody ingerencji w społeczność Mill Valley. Utwierdzając się w przekonaniu o słuszności swoich podejrzeń, podejmują decyzję o ucieczce przed inwazją organizmów z kosmosu.

Powieść Finneya ma formę pamiętnika. Od pierwszych stron doktora Bennella są przekonujące i plastyczne. To pierwsza rzecz, jaka przemawia na korzyść książki: pomimo niesamowitości, a przez to wątpliwej wiarygodności opisywanych wydarzeń jesteśmy skłonni uwierzyć niemal we wszystko, co przekazuje nam bohater. Łatwość i swoboda narracji to niewątpliwy atut „Inwazji Porywaczy Ciał”.
Charakter opowieści jest dość typowy dla nurtu „horrorów” powstających w Ameryce w latach 50 i 60-tych. Bezimienne zagrożenie, niewiadomo z jakich powodów atakujący naszą planetę. Bezwzględni, zdeterminowani najeźdźcy z kosmosu, pragnący zawładnąć Ziemią, a w pierwszej kolejności Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. To oczywiście jawna analogia zimniej wojny, ówczesny trend utrzymywania w mieszkańcach Ameryki przeświadczenia o stałym zagrożeniu ze strony ZSRR. Naród amerykański musiał być utrzymywany w przekonaniu o wrogich zamiarach Rosjan, co więcej – musiał być w każdej chwili przygotowany do ataku nuklearnego. Ponieważ widz fizycznie nie wytrzymałby dziesiątków produkcji o złych Rosjanach – starano się podawać mu sugestie w każdy możliwy sposób. Gros produkcji, także książkowych, był takim właśnie środkiem na dotarcie do umysłu amerykańskiego odbiorcy. Finneyowi udało się jednak przemycić w swojej książce odrobinę więcej, niż tylko zasianie trwogi i niepokoju. Obok kontynuacji nurtu specyficznego, katastroficznego niemalże SF, zapoczątkowanego między innymi przez Wellsa i jego „Wojnę Światów”, dostajemy jednocześnie mniej lub bardziej naiwną próbę analizy kondycji gatunku ludzkiego pod względem jego moralności i miejsca wśród innych organizmów. Autor stara się bowiem uzmysłowić (ówczesnemu) czytelnikowi, że człowiek jest z natury zły, jego uczuciowość i emocje bardzo często ukierunkowane są na niszczenie i zabijanie. Jako opozycję człowieczeństwa proponuje organizmy z przestrzeni kosmicznej, które pomimo, że są agresorami, to pozbawione są wszelkich negatywnych uczuć, cechujących gatunek ludzki. Finney stawia swojemu czytelnikowi pytanie: czy lepiej pozostać człowiekiem, wraz z całą gamą zalet i wad gatunku, czy może poddać się metamorfozie i spróbować stworzyć społeczeństwo pozbawione zawiści, agresji i wszelkich negatywnych cech. Wybór nie jest oczywiście jednoznaczny, bo wykreowane przez pisarza organizmy z kosmosu z pewnością nie są rozwiązaniem idealnym. Pozbawione negatywnych emocji, jednocześnie wyjałowione są ze wszelkich uczuć.
Powieść Finneya stała się zaczynem do powstania aż czterech ekranizacji: „Invasion of the Body Snatchers” Dona Siegela z 1956 roku, „Invasion of the Body Snatchers” Phillipa Kaufmanna z 1978 roku, „The body Snatchers” Abla Ferrary z 1993 roku oraz najnowszej – „The invasion” Oliviera Hirschbiegela z 2007 roku. Najwierniejszą adaptacją pozostaje wersja Siegela, natomiast w przypadku „The Invasion” nazywanie filmu adaptacją jest bardzo grubą pomyłką...
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pomysł
+ łatwość i swoboda narracji
+ klimat otaczającego bohaterów zagrożenia

Minusy:

- geneza obcej cywilizacji

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -