Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:I NIKT MU SIĘ NIE WYMKNIE

Personne N'y Echappera

I NIKT MU SIĘ NIE WYMKNIE

ocena:8
Autor:Romain Sardou
Tłumaczenie:Małgorzata Kamińska-Maurugeon
Wydanie oryginalne:2006
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:Świat Książki
Ilość stron:336
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Romain Sardou to wschodząca gwiazda francuskiej powieści kryminalnej. Syn słynnego piosenkarza i autora tekstów, Michele`a Sardou, urodzony w 1974 r., już swą debiutancką książką „I odpuść nam nasze winy” narobił sporo zamieszania w literackim światku. Powieść sprzedała się w liczbie ponad 300 tys. egzemplarzy i przetłumaczono ją na czternaście języków. Całkiem niezły dorobek jak na debiutanta. Następne ksiązki Sardou - „Okruchy Boga” i „I nikt mu się nie wymknie” cieszyły się nie mniejszą popularnością. Francuski pisarz potwierdził w nich talent do pisania wciągających, pomysłowych historii, korzystających swobodnie z różnych gatunków literackich - z kryminału, thrillera, powieści przygodowej, powieści historycznej, science-fiction, a nawet horroru. Takim gatunkowym kolażem jest też przedostatnia w dorobku młodego pisarza książka „I nikt mu się nie wymknie” z 2006 r..

Sardou zaczyna swą opowieść jak mistrz Hitchcock nakazał. Wprawdzie nie ma trzęsienia ziemi, ale jest tajemnicze, szokujące wydarzenie. W New Hampshire, na placu budowy autostrady, w głębokim dole policja odkrywa zbiorową mogiłę - dwadzieścia cztery osoby, ułożone jak sardynki w puszcze, jedna na drugą. Wszystkie mają ślady po kuli wystrzelonej prosto w serce. Nie widać, aby przed śmiercią walczyły czy broniły się. Na miejscu zdarzenia nie znaleziono żadnych śladów wskazujących na sprawcę lub sprawców. O ofiarach niewiadomo nic - ktoś przed śmiercią postarał się, by maksymalnie utrudnić ich identyfikację. Wszystkie okoliczności wskazują jednak, że tajemnicza sekta dokonała zbiorowego samobójstwa. Tę wersję wydarzeń niemal od razu odrzuca prowadzący sprawę, pułkownik Stu Sheridan, szef miejscowej policji. Sprawa znacznie się komplikuje, gdy niespodziewanie do akcji wkracza FBI. Wprowadza natychmiastową blokadę informacji o tym wstrząsającym wydarzeniu i przejmuje śledztwo od Sheridana i jego ludzi. Stary policyjny wyga i grono jego wiernych przyjaciół-współpracowników nie ma jednak zamiaru oddawać tak niezwykłej sprawy i robić za chłopców na posyłki, więc na własną rękę kontynuuje śledztwo „dwudziestu czterech”. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy dokonano szokującego odkrycia na placu budowy, do sąsiadującego z miejscem zdarzenia uniwersytetu Durssdeer przybywa młody, zdolny profesor literatury Frank Franklin. Jego losy wkrótce połączą się z losami Stu Sheridana, sprawy „dwudziestu czterech” i tajemniczego pisarza kryminałów, Bena O. Boza z pedantyczną precyzją opisującego szczegóły makabrycznych zbrodni.

Powieść Sardou zaczyna się niemal jak typowy kryminał. Niemal, bo francuski pisarz od samego początki igra z konwencją klasycznej opowieści kryminalnej. Odkryto zbiorową mogiłę, ale nie ma pewności czy popełniono zbrodnię. Gdy tę wątpliwość śledczy w końcu rozstrzygają, opowieść biegnie utartym szlakiem. Pojawia się bowiem klasyczne pytanie każdej kryminalnej historii - kto zabił? Czytelnik zaczyna snuć domysły, kto mógł dokonać tak spektakularnego czynu i jeszcze się w swych domysłach nie zdążył rozgrzać, a Sardou znów go zaskakuje. Jak gdyby nigdy nic wyjawia czyje sumienie obciąża morderstwo obcych sobie osób. Wprawdzie nie stawia kropki nad „i”, lecz sugestia jest tak silna, że trudno znaleźć innego kandydata na mordercę. Czy kryminał, którego autor zdradza tożsamość sprawcy może się udać? Kryminał może nie, ale thriller z ambicjami? Czemu nie? Sardou niepostrzeżenie zmienia perspektywę opisywanych wydarzeń. Nie jest już ważne, kto zabił, ale „jak” i „dlaczego”? Co więcej zmienia też głównego bohatera. Wpierw jest nim stróż prawa, pułkownik Sheridan, czyli postać z konwencji kryminału, ale wraz z rozwojem akcji funkcję tę przejmie postać Franka Franklina, młodego literaturoznawcy. Literatura zaś - a nie policyjne metody śledcze- okaże się kluczem do rozwiązania zagadki zabójstwa „dwudziestu czterech”, a także innych nierozwiązanych spraw z przeszłości obciążających sumienie masowego mordercy.

Thriller Sarodu staje się hitchcockowski w swym duchu. Frank zostaje, nieco wbrew sobie, wplątany w niejasne niepokojące rozgrywki miedzy Sheridanem a FBI, a w końcu zostanie zmuszony do roli „przynęty”, na którego ma się złapać zabójca. Nie na tym jednak koniec - intryga coraz bardziej się gmatwa, pojawia się coraz więcej trupów, zbrodnie są coraz bardziej makabryczne, a powieść dokonuje kolejnej metamorfozy wkraczając na ścieżkę horroru.

Niestety, miłośnicy mocnych horrorowych wrażeń nie powinni nazbyt ostrzyć sobie zębów. Groza w „ I nikt mu się nie wymknie” z pewnością jest, choćby w ponurej zimowej scenerii, w wielkim zamczysku stanowiącym siedzibę władz uczelni Dursdeer, w podziemnym labiryncie korytarzy, w „prywatnym więzieniu” mordercy, w którym torturował swoje ofiary, w postaci samego zabójcy, istnego geniusza zła, czy w najmocniejszej scenie spalenia żywcem otyłego mężczyzny. Groza jest, ale nie zadowoli ona czytelników wychowanych na prozie Kinga czy Mastertona. Celem Sarodu nie jest bowiem straszenie widza, ale przede wszystkim trzymanie go w nieustającym napięciu i prowadzenie fascynującej gry z jego oczekiwaniami. Warto dodać, że cel ten osiąga. Książkę czyta się jak filmowy scenariusz, a lista podejrzanych, mimo iż autor teoretycznie zdradził postać zabójcy, wydłuża się z każdą przeczytaną stroną.

O grze z konwencją kryminału już wspomnieliśmy, gra, którą narzuca odbiorcy ogniskuje się przede wszystkim w postaci zabójcy. Choć Sardou korzysta z klasyki literackiej oraz filmowej opowieści o seryjnych mordercach (kłania się Hannibal Lecter i John Doe a także mnich zabójca z „Imienia róży”), tworzy figurę nad wyraz oryginalną lub przynajmniej bliską oryginalności. Któż może bowiem zostać najdoskonalszym seryjnym zabójcą? Psychopata pogrążający się w swoim szaleństwie? Seksualny zwyrodnialec ulegający coraz bardziej zboczonym popędom? Otóż, „mordercą doskonałym” jest ten, kto najpierw zapewnia sobie albii a potem popełnia zbrodnię całkowicie odmienną od poprzedniej. Już tylko po to, by poznać idealnego seryjnego zabójcę w akcji, warto sięgnąć po tę książkę. Ale nie tylko.

Myliłby się ten, kto sądziłby, że „I nikt mu się nie wymknie” to tylko miła, niezobowiązująca rozrywka na zimowe wieczory. Sardou bardzo sprytnie wplątuje, w pełną zaskakujących zwrotów akcji historię, kilka wcale niegłupich refleksji. Czyż bowiem tworzenie książki nie jest zajęciem fascynującym? Czyż pisarz nie jest boską istotą, powołującą do życia z kompletnej pustki ludzi i wydarzenia? A jak do literackiej fikcji ma się pozaliteracka rzeczywistość? Czy fikcja tworzy realny świat, czy to życie inspiruje wyobraźnię pisarza? Może zabrzmi to nieprzekonująco, ale tak naprawdę „I nikt mu się nie wymknie” jest opowieścią o władzy, jaką dają świadomość względności naszego poznania i otaczającego nasz świata. Nie są to może rozważania szczególnie głębokie czy skłaniające do oryginalnych wniosków, ale sam fakt ich istnienia w powieści - jakby nie było - rozrywkowej jest kolejną zaletą tej książki.

Nie brak w nie jej jednak wad. Postaci głównych bohaterów są nazbyt szkicowe, jest też kilka mało wiarygodnych pomysłów, a prymat akcji (zdecydowanie zbyt niemrawo się rozkręca) nad atmosferą i psychologią jest aż nadto widoczny. No i horror jest tutaj jedynie dodatkiem, i to takim, że z lupą w ręku go szukać. Mimo tych mankamentów wielbiciel mrocznych thrillerów w rodzaju „Milczenia owiec” powinni z zadowolenia zacierać ręce.

Kup książkę Nikt mu się nie wymknie - Romain Sardou
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ sprawnie napisana, trzymająca w napięciu opowieść o niezwykłym seryjnym zabójcy
+ gra z konwencją kryminału
+ gra z przyzwyczajeniami czytelnika
+ idealny seryjny morderca
+ tempo powieści w drugiej części powieści
+ zaskakująca zwroty akcji
+ garść niegłupich refleksji
+ groza

Minusy:

- ..ale dla mało wybrednych
- to nie jest horror
- dość wolno się rozkręca
- szkicowe postaci, z wyjątkiem mordercy
- kilka mało wiarygodnych dramaturgicznych rozwiązań

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -