Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SERYJNI MORDERCY

Seryjni Mordercy

SERYJNI MORDERCY

ocena:9
Autor:Arkadiusz Czerwiński Kacper Gradoń
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2001
Wydawnictwo:Muza
Ilość stron:383
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:9
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

My, seryjni zabójcy, jesteśmy waszymi synami, waszymi mężami, jesteśmy wszędzie. A jutro jeszcze więcej waszych dzieci umrze…
Ted Bundy /motto z książki/

„Seryjni mordercy” Arkadiusza Czerwińskiego i Kacpra Gradonia to książka niezwykła. Choć nie przynależy do gatunku horroru literackiego, zawiera w sobie porcję grozy, której pozazdrościć mogliby najwięksi pisarze specjalizujący się w straszeniu i szokowaniu czytelników. Ale nie ilość grozy, ale jej charakter odróżnia i bije na głowę historię wymyślone przez Kinga czy Mastertona. Wszyscy bowiem bohaterowie „Seryjnych morderców” żyli lub nadal żyją w rzeczywistości a przerażające czyny, których się dopuścili, zdarzyły się naprawdę. Porażający autentyzm to pierwszy powód niezwykłości książki młodych kryminologów. Drugi - to prekursorski charakter opracowania. To pierwsza na polskim rynku wydawniczym pozycja, która w sposób kompleksowy zajmuje się problematyką seryjnych zabójców. Rzecz jasna, pomijam pozycję stricte naukowe, jak np. „Zabójcy i ich ofiary” J.K. Gierowskiego czy przetłumaczone na polski opracowania pisarzy zagranicznych (np. „Polowanie na ludzi” E. Leytona). Wprawdzie pojawiła się także książka Jarosława Stukana, zatytułowana …”Seryjni mordercy”, lecz jej poziom merytoryczny i styl dyskwalifikował ją jako rzetelne źródło wiedzy na temat zjawiska wielokrotnych zabójstw. Trzeci powód, dla którego dzieło wywodzących się w Warszawskiego Uniwersytetu kryminologów jest godne uwagi, to właśnie solidne podstawy bibliograficzne. Autorzy sięgnęli po opracowania największych specjalistów w omawianej dziedzinie: R.K. Resslera, J.Douglasa (obaj panowie to twórcy nowoczesnego profilowania psychologicznego seryjnych morderców, a Ressler to także twórca pojęcia „serial killer”), M.L. Dietza, R.H. Holmesa i E. Leytona. Ten ostatni, wybitny kanadyjski antropolog, profesor Uniwersytetu Nowofunlandzkiego, służył autorom nie tylko dorobkiem naukowym, ale osobistymi uwagami. Również Sondra London, kobieta, której bliskimi znajomi było dwóch seryjnych zabójców, wspierała doświadczeniem i wiedzą warszawskich kryminologów. I wreszcie czwarty powód, być może najważniejszy, który decyduje o wyjątkowej wartości „Seryjnych morderców”, to treść i sposób jej przekazania.

Zwraca uwagę przejrzysta, klarowna konstrukcja. Książka składa się z trzech części. W pierwszej „teoretycznej” autorzy w przystępny, zrozumiały sposób wyjaśniają genezę i skalę zjawiska (niektóre źródła oceniają liczbę aktywnych morderców na 300 do 40 tys. rocznie!). Zapoznają czytelnika z różnymi odmianami wielokrotnych zabójców. Po lekturze książki nikt już nie pomyli masowego mordercy, który jednym aktem agresji pozbawia życia wiele osób z seryjnym, który jednym, ale powtarzającym się aktem agresji zabija wiele osób w odpowiednio długim okresie czasu. Autorzy przedstawiają typologię seryjnego zabójcy – konstytucyjne cechy, które czynią z niektórych jednostek ten najgroźniejszy z typów przestępcy. Warto dodać, że z pozoru mało wciągająca część teoretyczna napisana jest z pazurem i pasają. Autorzy nie zanudzają statystykami, procentami, tabelkami i suchymi faktami, ale umiejętnie wplatają w tok akademickiego wywodu przykłady konkretnych spraw i sprawców, a nawet odwołują się do kultury popularnej (np. „Siedem” D. Finchera).

Jeśli jednak kogoś nudzą definicje, statystyki i typologie, połknie w całości drugą cześć książki obiecująco zatytułowaną: „Opis zjawisk na podstawie wybranych przypadków”. Czternaście trafnie wyselekcjonowanych charakterystyk najsłynniejszych i najokrutniejszych seryjnych zabójców. Jeffrey Dahmer, John W. Gacy, Albert Fish, Edmund Kemper, Ted Bundy, Henry Lee Lucas, Andriej Czikatiło - to tylko niektórzy z niesławnych bohaterów omawianej pozycji. Dodajmy, że opisy przypadków, nie tak obszerne wprawdzie, rozsiane są po całej książce i ostatecznie daleko wykraczają poza liczbę czternastu opisanych w drugiej części zbrodniarzy.

Czerwiński i Gradoń nie rezygnują z zaprezentowanej w pierwszym dziale metody opisu. Naukową, rzetelną formę łącząc z, momentami wręcz, beletrystyczną, formułą przedstawienia życia i morderczej kariery opisywanych zabójców. Dużo w charakterystykach cytatów z wypowiedzi samych zabójców, ich bliskich, znajomych oraz osób, które dokładnie przebadały ich przypadki, dzięki czemu rozdziały poświęcone sprawcom są żywe i znacznie łatwiej docierają do czytelnika. Przy czym autorzy, starają się unikać autocenzury, stąd nie oszczędza się odbiorcy makabrycznych i szokujących szczegółów. Z drugiej jednak strony Czerwiński i Gradoń pilnują, by nie zarzucić im propagowanie przemocy i żerowania na niezdrowej fascynacji. Na szczęście większość opisów dostarcza raczej smutnych refleksji na temat ludzkiej natury i współczesnych społeczeństw niż powodów do chorobliwej fascynacji.

Spośród czternastu przypadków seryjnych morderców uwagę zwraca postać Carla Panzrama. Ten, co najmniej dwudziestojednokrotny morderca mężczyzn i chłopców, jest wstrząsającym przykładem, jak przemożny wpływ środowiska społecznego kształtuje człowieka. Ponadprzeciętnie inteligentny Panzram, miłośnik Nietzschego i Shopnehauera, urodził się w patologicznej rodzinie, cierpiał głód i nędze. Od dziecka musiał radzić sobie sam, czyli kradł i wdawał się w bójki. W końcu trafił do poprawczaka, gdzie był regularnie bity, poniżany i gwałcony. Jego ucieczka z domu wychowawczego była pierwszą z całej serii w jego życiu. Tuż po ucieczce, młody Panoram został napadnięty i zgwałcony przez bezdomnych. To wydarzenia, ostatecznie przechyliło szalę zła. Dorosłe życie Panzram spędził na krucjacie wymierzonej przeciwko społeczeństwu. „Robimy to, co robią z nami” – tak brzmiało jego motto. I dlatego za lata cierpień i upokorzeń Panzram odpłacił społeczeństwo mordowaniem, gwałceniem, rabowaniem i puszczaniem z dymem kolejnych domów. Czerwiński i Gradoń przy opisie przypadku Panzram korzystają obficie z dziennika zabójcy, który ten pisał odsiadując jeden z licznych wyroków. Choć przestępca stosuje typową taktykę - stara się zrzucić całą winę za swoje czyny na społeczeństwo, to trudno oprzec się wrażeniu, że gdyby Panzram nie dostał się w tryby resocjalizacyjnej machiny, być może zostałby świetnym prawnikiem lub politykiem.

Trzecia część książki to powrót to bardziej naukowego, ale wciąż jak najbardziej strawnego, wywodu. Tym razem autorzy podejmują próbę wyjaśnienia zjawiska seryjnych morderstw. Dokonują tego przez prezentację teorii uciekających się do osiągnięć różnych dziedzin nauki: psychiatrii, psychologii, biomedycyny i socjologii. Wiele z tych teorii proponuje interesujące odpowiedzi na pytanie: dlaczego pewne jednostki mają większą skłonność do agresji niż pozostałe? Niestety wadą każdej z teorii jest, że rości sobie dominującą pozycję w kształtowaniu przyszłego mordercy, a tymczasem działanie człowieka to zawsze wypadkowa kilku czynników.

Niezwykle intrygującym, choć metodycznie trochę odstającym, dodatkiem do części trzeciej, są dwa ostatnie rozdziały książki. Pierwszy z nich poświęcony jest profilowaniu seryjnych zabójców oraz zastosowania tej metody w praktyce. W drugim rozdziale autorzy zajmują się m.in. analizą znanych filmów poświeconych seryjnym zabójcom pod kątem ich zgodności z naukową wiedzą (najwięcej rzetelności i naukowych faktów znajdują w postaci Johna Doe z „Siedem”).

Na finał Czerwiński i Gradoń zostawili prawdziwy rarytas – rozdział, którego bohaterkami są kobiety zakochane w seryjnych mordercach. Wrażenie robi zwłaszcza przypadek niejakiej Doreen Lioy, która posiadając tytuł magistra literatury oraz iloraz inteligencji 152 IQ uległa urokowi Richarda Ramireza, sprawcy czternastu brutalnych morderstw. Po przeczytaniu tego krótkiego rozdziału czytelników, zwłaszcza płci brzydkiej, może najść refleksja jak przedziwnym stworzeniem jest kobieta. Na szczęście autorzy nie poprzestają na tym pełnym zadumy stwierdzeniu i starają się w racjonalny sposób rozwiązać tajemnicę „kochanek” zbrodniarzy

Czy zatem „Seryjni mordercy” Czerwińskiego i Gradonia to dzieło bez skazy? Oczywiście, nie. Z pewnością znajdą się osoby, którym popularnonaukowy, bliski formule prezentowanej przez „Discovery” styl opisu, może nie odpowiadać. Można się zżymać, że pracy bądź co bądź akademickiej nie przystoją nawiązania do kultury masowej, że za dużo tu dywagacji, a za mało konkretów. Zawsze można też ponarzekać, że w bibliografii zabrakło tej czy innej pozycji. Można nawet popsioczyć, że w książce tak ubogo ze zdjęciami, a nawet że druk za mały. Ale trudno te zarzuty potraktować poważnie.

I choć każdy z nas zna powiedzenie, że na bezrybiu i rak ryba, to w przypadku opracowania warszawskich kryminologów, to nie bezrybie, ale faktyczna, merytoryczna zawartość przesądza o jej niewątpliwej wartości. Dla miłośników tematu- pozycja obowiązkowa.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pierwsza na polskim rynku publikacja w sposób kompleksowy taktująca o seryjnych zabójcach

+ najlepsza polska publikacja poświęcona zjawisku wielokrotnych zabójstw

+ rzetelne podstawy bibliograficzne

+ rzetelna treść

+ wszechstronne potraktowanie tematu

+ popularnonaukowy styl, czyli zrozumiale i przystępnie

+ dawka „prawdziwej” grozy

+ skłania do smutnych refleksji nad ludzką naturą

Minusy:

- komu przeszkadza styl a`la „Discovery”

- kto nie lubi historii z życia wziętych

- można ponarzekać na to, że tej czy tamtej pozycji zabrakło w bibliografii

- ..na szatę graficzną też można ponarzekać itp. itd

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -