Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PIES I KLECHA

brak

PIES I KLECHA

ocena:7
Autor:Łukasz Orbitowski Jarosław Urbaniuk
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:536
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Ostatnio na poletku rodzimej grozy literackiej panuje niespotykane ożywienie. Rękę do tego przyłożył także jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarzy horrorów. Mowa o Łukaszu Orbitowskim, który tym razem postanowił uderzyć w duecie z wieloletnim przyjacielem, Jarosławem Urbaniukiem.

Rok 1987. Porucznik Zbigniew Enka, milicyjny twardziel epoki PRL-u, zostaje przydzielony do rozwikłania tajemniczej śmierci wikarego w maleńkich Stachowartach. Sprawa jest jednak dość nietypowa, bowiem funkcjonariuszowi policji ma towarzyszyć osoba duchowna, niejaki ksiądz Andrzej Gil. Początkowa niechęć obu panów, szybko przeradza się w nić sympatii i porozumienia. Wkrótce, mężczyźni wpadną na trop wręcz niewyobrażalnego satanistycznego spisku. Czyżby sam Lucyfer mieszał się w sprawy Polski Ludowej?

„Pies i klecha” to pierwsza wspólna powieść Łukasza Orbitowskiego i Jarosława Urbaniuka. O twórczości „Orbita” można bez zająknięcia wydeklamować parę ładnych zdań, bo ten krakowskim pisarz jakiś dorobek literacki już ma na swoim koncie. Natomiast z Urbaniukiem jest problem, dlatego też pewnie wiele osób podchodziło do „Psa i Klechy” jak do wielkiej niewiadomej. Okazuje się jednak, że Orbitowskiemu niestraszna jest także praca w duecie. Więcej nawet - pomysłowość Urbaniuka w połączeniu z lekkim piórem „Orbita”, zaowocowały lekturą, która na przemian straszy i śmieszy.

Jak sugeruje hasło na okładce książki, „Pies i klecha” jest pierwszą polityczną powieścią grozy. Chyba można przytaknąć temu stwierdzeniu, bo dzieło Orbitowskiego i Urbaniuka przesiąknięte jest klimatem polityki minionej epoki. Wszystko to jednak podane jest w bardzo lekkostrawnym sosie, tak więc czytelnicy cierpiący na awersję do polityki nie mają się czego obawiać. Już sam pomysł na stworzenie duetu milicjant-ksiądz może wydać się wielu osobom absurdalny. Jednak to tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej. Bo nagle dzieje się rzecz zadziwiająca. Dwie całkiem różne powieściowe osobowości, które teoretycznie stoją po przeciwnych stronach barykady, odnajdują wspólny język. Okazuje się bowiem, że obaj panowie, mimo zewnętrznych różnic, uzupełniają się wzajemnie.

„Pies i klecha”, podobnie jak i „Tracę ciepło” nie stanowi jednej zwartej całości. W powieści duetu „Urbi et Orbi” znalazły się opowiadania, które wcześniej publikowane były w magazynie „Science Fiction Fantasy & Horror”, więc niektórym czytelnikom perypetie Gila i Enki były częściowo znane. Następujący po sobie ciąg zdarzeń posiada jednak logiczną konsekwencję, więc pogubienie się w fabule utworu nie powinno nikomu grozić. W powieści znajdziemy oczywiście sporo humorystycznych smaczków, opisujących tło epoki komunizmu i przemian ustrojowych. Na książkową wzmiankę o pierwszych kiczowatych okładkach powieści grozy, czy bazarowych muzycznych hitach, człowieka aż dopada jakiś niezrozumiały sentyment, a na ustach wykwita obowiązkowy uśmieszek. Orbitowski z pewnością wie, jak zagrać na emocjach czytelnika. Części składowe „Psa i klechy” połączone są pajęczyną popkulturowych nawiązań i odniesień, czego świetnym podsumowaniem jest finał na dachu Pałacu Kultury. Orbitowski i Urbaniuk wydają się tutaj puszczać raz za razem oko do czytelnika. Swoista odyseja głównych bohaterów, prowadząca od Stachowartów, poprzez szpital dla psychicznie chorych, a skończywszy na Warszawie, pełna jest przygód i niespodzianek. Enka i Gil na swej drodze spotykają wyznawców pogańskiego kultu, anielskiego bękarta oraz wpadają w sam środek satanistycznego rytuału. Przedstawiona na łamach książki teoria spiskowa z udziałem sił nieczystych może niejednemu historykowi spędzić sen z powiek. Wplecienie historycznych realiów w fikcję literacką wyszło całkiem zgrabnie. Mimo wszystko, sugeruję nie traktować „Psa i klechy” jako podręcznika do historii...

Powieściowy debiut duetu Łukasz Orbitowski & Jarosław Urbaniuk jest pozycją, która bardzo dobrze się broni. Bo w tym powieściowym kotle, oprócz zwykłej grozy, gotuje się również nieco humoru i polityczna satyra. I chyba tu tkwi przepis na sukces. Co prawda do poziomu „Tracę ciepło” trochę tu brakuje, ale i tak jest nieźle. Dla wszystkich czytelników złaknionych dalszych przygód Gila i Enki, mam dobrą wiadomość: kontynuacja już jest w drodze.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ specyficzny styl

+ sporo humoru

+ wiele odniesień popkulturowych

Minusy:

- momentami powieść jest nieco zbyt przegadana

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -