Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PLAMA NA SUFICIE

Plama na suficie

PLAMA NA SUFICIE

ocena:5
Autor:Paweł Zaremba
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2004
Wydawnictwo:WAB Wydawnictwo
Ilość stron:448
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zawsze kibicuję każdej nowej książce polskich autorów grozy. Nie powstaje ich wiele, to fakt. Widać jednak, że od pewnego czasu rodzimy rynek wydawniczy jakby zaczął spoglądać łaskawszym okiem na polski horror literacki. A my, czyli Polacy, mamy całkiem sporo do powiedzenie w tym temacie. Niektóre utwory z powodzeniem mogłyby konkurować z książkami najwybitniejszych światowych pisarzy grozy. Są jednak i takie, które, delikatnie mówiąc, nie mają się za bardzo czym pochwalić, a na ich wspomnienie przeszywa nas czytelnicza trauma. „Plamie na suficie” z pewnością bliżej do tej drugiej kategorii.

Do Warszawy przyjeżdża młodziutka Wanda. Dziewczyna, wychowana na prowincji, próbuje odnaleźć się w wielkomiejskiej rzeczywistości. Za sprawą przyjaciela jej matki, niejakiego Dębczaka, znajduje pracę w zakładzie pogrzebowym. W jej mieszkaniu, na warszawskim Grochowie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wanda zaczyna widzieć plamę krwi na suficie. Wkrótce okazuje się, że w tym domostwie popełniono przed wieloma laty straszliwą zbrodnię...

Piotr Zaremba, z zawodu dziennikarz i publicysta, nie kryje, że „Plama na suficie” wyrosła z fascynacji twórczością dwóch współczesnych tytanów grozy: Stephena Kinga i Petera Strauba. Powieść ta jest jednocześnie debiutem literackim Piotra Zaremby. Trzeba jednak powiedzieć sobie wprost, że jest to debiut dość przeciętny, a miejscami ciąży jak kula u nogi. Fabuła książki kluczy, ciągnie się niczym krówka „mordoklejka” i tak naprawdę nie ma w tym wielu emocji. Niby jest jakaś tajemnica, staruszkowie-mordercy, którzy pojawiają się niczym królik z cylindra w najbardziej nieoczekiwanych momentach, ale elementy układanki serwowane przez Zarembę szybko tracą swą atrakcyjność. Niemal wszyscy bohaterowie „Plamy na suficie” mają w sobie coś odpychającego. Główna postać, Wandzia, mimo całej swojej prostoduszności, a miejscami naiwności, prezentuje się dość nieciekawie. Zwyczajne popychadło, które szybko staje się zabawką w rękach nastoletniego Artura. Początkowe współczucie i zatroskanie wobec Wandzi szybko gdzieś ulatuje i pojawia się nieskrywana złość na tą bohaterkę. Artur jest tutaj przykładem społecznego pasożyta, nieco niedocenianego, który nie umie odnaleźć własnej życiowej drogi. Chłopaczyna żyje z dnia na dzień, mając nadzieję, że jakoś to będzie. Mieszane uczucie budzić może jedynie Dębczak, którego wcale nie tak łatwo rozgryźć. Mimo wytworzonej wokół siebie otoczki surowości i dyscypliny, w głębi serca jest człowiekiem serdecznie nastawionym wobec „Dziuni”.

Obraz młodych warszawiaków przedstawionych na kartach powieści Zaremby na pewno nie napawa optymizmem. Co prawda wiele spostrzeżeń autora książki wydaje się być całkiem trafnych, jednak co z tego, skoro rzecz najważniejsza w powieści, czyli groza, zwyczajnie kuleje. Utwór ten to takie skrzyżowanie powieści obyczajowej i horroru, z tym, że ani pierwszy element, ani drugi, nie zaskakuje niczym szczególnym. Owszem, pod względem językowym i stylistycznym jest całkiem przyzwoicie. Za to rozczarowuje zbyt wolne tempo akcji i mało chwytliwe rozwiązania fabularne. „Plama na suficie” sprawia wrażenie książki zbyt rozwlekłej, zawierającej za dużo czczej gadaniny, a za mało elementów charakterystycznych dla gatunku horroru. Chwilami akcja zdaje się balansować gdzieś na granicy jawy i snu. Zarembie z pewnością należą się słowa uznania za odwagę, że w ogóle podjął się napisania powieści, należącej do niezbyt popularnego gatunku na polskiej scenie literackiej, jednakże realnie patrząc, utwór ten jest nieudaną próbą wykrzesania czegoś, co wstrząsnęłoby czytelnikiem. Nie chcę napisać, że Zaremba tutaj całkowicie poległ, ale jego projekt chyba go trochę przerósł.

„Plama na suficie” przeszła jakoś bez większego echa na rodzimym rynku wydawniczym. W tym akurat przypadku, wcale się temu nie dziwię. Bo chyba coś musi być na rzeczy, skoro sami wielbiciele grozy, potraktowali marginalnie utwór Zaremby. W tym momencie ciśnie mi się na usta jedno słowo: rozczarowanie. „Plamę na suficie” można potraktować jako zwykłą ciekawostkę. Autorowi zdecydowanie lepiej wychodzi komentowanie wydarzeń społeczno-politycznych. Jeśli jednak ktoś szuka większych emocji na rodzimym poletku grozy, to radzę sięgnąć po Miłoszewskiego lub Orbitowskiego. To sprawdzona marka!
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pomysł

+ portret młodych warszawiaków

Minusy:

- zbyt wolne tempo akcji

- nuda, wyzierająca z kart powieści

- za mało grozy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -