Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PIES I KLECHA. TANCERZ

Pies i klecha. Tancerz

PIES I KLECHA. TANCERZ

ocena:8
Autor:Orbitowski Łukasz Urbaniuk Jarosław
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2008
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:400
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na dźwięk słowa „sequel”, wiele osób dostaje palpitacji serca, a nawet czytelniczej zgagi. Wiadomo, że jak dostaniemy palec, to później ochoczo łakniemy całej ręki. Zwykle jednak sequele nie są warte funta kłaków. W przypadku duetu „Urbi et Orbi”, możemy odetchnąć z ulgą, bo długo wyczekiwana kontynuacja „Psa i klechy” nie tylko nie zawodzi, ale sprawia wrażenie bardziej dopracowanej od swojej poprzedniczki.

Lata dziewięćdziesiąte. Krakowska policja znajduje zmasakrowane ciało studenta. Okazuje się, że podobnych przypadków było więcej. Wobec tak zawiłej zagadki, do sprawy szybko zostają włączeni panowie Gil i Enka, specjaliści od zadań specjalnych i nadprzyrodzonych. Policjant i ksiądz na miejscu zbrodni znajdują kartkę o przedziwnych właściwościach, na której widnieje obraz tańczących postaci. Trop prowadzi do samego Adama Mickiewicza. Wkrótce obaj panowie będą musieli zadać sobie fundamentalne pytanie: czy tańcząc, można stać się Bogiem?

Łukasz Orbitowski i Jarosław Urbaniuk postanowili iść za ciosem i napisać kolejny tom przygód egzotycznego duetu Gila i Enki. Stworzenie swego rodzaju spółki policjant & ksiądz, mówiąc krótko, chwyciło. Perypetie tych dwóch jegomościów, goszczące najpierw na kartach opowiadań, a później w tomie powieści „Przeciwko wszystkim” okazały się strzałem w dziesiątkę. Strzałem w dziesiątkę jest również „Tancerz”, który moim zdaniem, jest nawet o kreskę wyżej aniżeli wspomniana tu „Przeciwko wszystkim”. Sequel sprawia wrażenie powieści nieco bardziej przemyślanej i spójnej. O ile „Przeciwko wszystkim”, miejscami przypominał powieść z doklejanymi fragmentami opowiadań, o tyle „Tancerz” wolny jest do tego rodzaju konstrukcji. Tak to przynajmniej wygląda z punktu widzenia czytelnika. A czy jest tak w istocie, to należałoby po prostu zapytać samych autorów.

Tym razem, panowie Orbitowski i Urbaniuk przenoszą nas na początek lat 90-tych. Tu i ówdzie, pojawia się polska polityka. Z kart powieści szczerzy zęby do czytelnika całe tło ówczesnej epoki, począwszy od pierwszych przemian ustrojowych, poprzez, nakreślone z taką wprawą, kultowe wartburgi, czy pierwsze książki z kolorowymi, często kiczowatymi okładkami. Już nie pierwszy raz przy lekturze książki Orbitowskiego, ogarnął mnie wspomnień czar. Widać, że współpraca z Jarosławem Urbaniukiem jest owocna, a sam wyjazd do Paryża obu panów, dodał im skrzydeł. Dość śmiałym posunięciem było wciągnięcie do całej intrygi osoby naszego narodowego wieszcza, Adama Mickiewicza. Właśnie tak! To ten sam Mickiewicz, którego tak niestrudzenie wbijano nam do głowy na lekcjach języka polskiego. „Urbi et Orbi” wydają się tu trochę grać na nosie ortodoksyjnym polonistom, ukazując Mickiewicza w zupełnie odmiennym, momentami wręcz groteskowym świetle. Zapewniam, że takiej lekcji na pewno nie mieliście w swoim życiu! O romantykach mówi się tu w kategoriach sekty, która zrobi wszystko (z przelewaniem krwi włącznie), aby zbliżyć się do nieznanego. Ale to jeszcze nic. Prawdziwa draka czeka naszych bohaterów w ociekającym egzotyką Stambule. Pełne gwaru, niespotykanych zapachów i dziwnych ludzi, miasto uderza swą odmiennością. Dla Gila i Enki to prawdziwe wyzwanie. To zderzenie kultur rodzi sporo wesołych sytuacji. W tym kontekście, warta zaznaczenia jest scena w tureckiej restauracji, kiedy to Enka wykłóca się na śmierć o rachunek. Wydarzenie tak naszpikowane humorem, że chyba niemożliwe jest zachowanie przy nim powagi. Zresztą lepiej się bawiłem na literackiej wycieczce po Stambule, aniżeli w Paryżu. Stambuł, mimo że bardziej odległy pod względem kulturowym, wydał mi się w powieści lepiej skreślony, niemal zupełnie namacalny.

Ale oprócz tego wszystkiego, „Pies i klecha. Tancerz” spełnia wszystkie cechy dobrej powieści sensacyjnej, a nawet thrillera. Oczywiście szpile grozy są tam głęboko wetknięte, ale mówiąc o „Tancerzu” jedynie w kontekście horroru, byłoby zbytnim uproszczeniem. Pełna zwrotów akcji, pijackich libacji, nafaszerowana tajemnicami i zagadkowymi zgonami powieść duetu Łukasz Orbitowski, Jarosław Urbaniuk to porządne czytadło, które wymyka się standaryzowanym podziałom gatunkowym. Prawdziwy skarb kryje się jednak w warstwie językowej powieści. To nie fabuła, nie bohaterowie, nie intryga grają tu pierwsze skrzypce (choć nie można im odmówić uroku). To właśnie zabójcze porównania i opisy, których nie spłodziłby nikt inny, jak tylko Orbitowski walą po oczach jak pięściarz w walce o pas. Tego nawet nie da się wręcz opisać. Kto czytał prozę „Orbita”, ten doskonale wie, o czym mówię. Gdy już raz zagłębimy się w tym morzu literackich konstrukcji, nie będziemy chwieli wynurzyć z niego głowy. W finale pojawiają się nawet zastępy aniołów i diabłów. Autorzy w centrum wydarzeń postawili, obok Gila i Enki, trzeciego gracza, niejakiego Rajmunda Cnotę. Ślązaka, który snuje się na kartach powieści w wysłużonej koszulce kopalni „Wieczorek”. Cnota, olbrzym o nadludzkiej sile i gołębim sercu, raz za razem wpada na Gila i Enkę, w końcu podejmując z nimi współpracę. Ta skądinąd sympatyczna postać jest kluczowa dla fabuły utworu. Rajmund, lekko nierozgarnięty i przy tym głęboko wierzący, jawi się tu jako osoba, której wręcz nie da się nie lubić.

Jeśli jeszcze ktoś ma wątpliwości, kto powinien przywdziać koronę króla polskiej grozy, to mam nadzieję, że lektura „Psa i klechy. Tancerza” rozwieje te wątpliwości. Dowcipna, a przy tym brutalna, napisana żywym językiem, powieść Łukasza Orbitowskiego i Jarosława Urbaniuka to kolejny przykład na to, że polska literatura popularna potrafi wznieść się na prawdziwe wyżyny. Jeśli tak mają wyglądać kolejne owoce współpracy Łukasza i Jarka, to już teraz odkładam pieniądze do skarpetki, bo ich następną książkę biorę w ciemno.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetny język

+ humor

+ mozaika gatunkowa

+ bardziej spójna od „Przeciwko wszystkim”

+ Rajmund Cnota

Minusy:

- brak

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -