Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Kraina bez powrotu: Opowieści niesamowite

KRAINA BEZ POWROTU: OPOWIEŚCI NIESAMOWITE

Kraina bez powrotu: Opowieści niesamowite

ocena:7
Autor:Łukasz Radecki
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2009
Wydawnictwo:Armoryka
Ilość stron:78
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Twórczość Łukasza Radeckiego wykwitała do tej pory głównie w Internecie, periodykach fantastycznych, a także antologiach rodzimych opowiadań grozy. Tym razem Radecki uderza własnym zbiorkiem, wydanym w formie ebooka i audiobooka, pt. „Kraina bez powrotu. Opowieści niesamowite”.

Niszowi twórcy wydają się w końcu stawać na własne nogi. Niedawno Krzysztof T. Dąbrowski, który debiutował na łamach Horror Online, wydał swoje „Naśmierciny”, a teraz Łukasz Radecki, który również stawiał pierwsze kroki w naszym portalu, wypuszcza nakładem wydawnictwa Armoryka, własny zbiór opowiadań. Aż się cieplej robi na sercu, gdy się pomyśli, że i Horror Online przyłożył rękę do tego sukcesu.

„Kraina bez powrotu” to zbiór sześciu utworów, utrzymanych w klimacie grozy i opowieści niesamowitych. Łukasz Radecki zabiera nas na wycieczkę po krainie lęku przed nieznanym, rywalizujących ze sobą wilkołaków i wampirów, erotyzmu oraz zbrodni. Tematyka dość różnorodna, więc każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. Część utworów pewnie wyda się znajoma czytelnikom, bo były publikowane już wcześniej. Mimo to, warto zwrócić uwagę na ten zbiorek.

„I tylko głód pozostanie”
Zlepek kilku krwawych migawek literackich. Postać NIENASYCONEGO staje się pretekstem do ukazania tryskającej krwi i bestialskich zbrodni. W całą tą kabałę zostają wplątani Robert i Marek, którzy czując na plecach oddech tajemniczego stwora, zaczynają zwyczajnie tracić zmysły. Dialogi są z rodzaju tych „drewnianych”, co szczególnie widać w scenie barowej. Zachowania bohaterów są często nieadekwatne do sytuacji (vide beznamiętne wzruszenie ramion na widok zmasakrowanej narzeczonej). Za to finałowe rozwiązanie całkiem zgrabne i to chyba najlepsza część opowiadania. W paru miejscach przydałoby się okroić zbędne przymiotniki i przysłówki, ale ogólnie rzecz biorąc, język utworu trzyma poziom. Bardzo szkoda, że relacje NIENASYCONEGO z głównymi bohaterami zostały tak pobieżnie zarysowane, bo podejrzewam, że nie tylko ja czekałem na coś więcej.

„Jak za dawnych czasów”
Klimatyczna opowieść, w której roi się od nawiązań do rodzimego podwórka grozy i kultury horroru. Główny bohater, Michał Galczak (tak, to ten sam Michał), wracając z koncertu w katowickim Spodku, napotyka w pociągu dwie dziwne istoty: wampira i wilkołaka. Szybko okazuje się, że są to najlepsi przyjaciele i najwięksi wrogowie równocześnie. Paradoks? Wcale nie. Temat szybko schodzi na literaturę i filmy wiadomego gatunku. Pojawia się nawet swoista spiskowa teoria dziejów spod znaku horroru. Całość doprawiona szczyptą humoru, ze świetnie skreślonymi postaciami, robi bardzo pozytywne wrażenie.

„Kraina bez powrotu”
Tytułowy, króciutki tekst zbiorku, przypominający nieco „Pokochała Toma Gordona” Stephena Kinga. Narratorem i zarazem główną bohaterką jest tu mała dziewczynka, która rodzinny wypad na łono natury traktuje jak cudowny prezent. Jest śmiech, zabawa, rodzinne ciepło, lecz chwilę później ten błogostan zostaje zmącony przez szalejący żywioł, który zapomniał o skrupułach. Duży plus za uchwycenie dziecięcej niewinności, ale również pierwotnego strachu i wizji świata, widzianej oczyma dziewczęcej wyobraźni. Krótkie, a przy tym treściwe. Kciuk w górę.



„Księżniczka”
Historia tragicznej miłości dwojga młodych ludzi. Swoisty „Romeo i Julia” w opakowaniu horroru. On, pochodzący z patologicznej rodziny; ona, mająca wpływowego ojca i komfort bogactwa, zostają połączeni miłością. Mimo że cały świat jest przeciwko nim, uparcie brną naprzód. Z kart opowiadania wyłaniają się subtelne, momentami wręcz poetyckie opisy erotyzmu. Wszystko wygląda ładnie i romantycznie, by po chwili runąć, jak domek z kart. Co jednak, gdy miłość okazuje się być silniejsza od śmierci? Czy to błogosławieństwo, a może zwykłe przekleństwo? Dialogi wyglądają raczej naiwnie, a cała historia, mimo że próbuje się jej nadać pozory romantyzmu, trąci banałem. Finał jednak nie rozczarowuje.

„Rytuał zombie”
Najkrótszy utwór „Krainy bez powrotu”, opisujący rutynę dnia codziennego. Daję głowę, że wiele osób, czytających ten tekst, odnajdzie w nim cząstkę własnych doświadczeń. Nakręceni jak roboty, ludzi wydają się tu przeżywać niekończący się dzień świstaka. A wszystko to w poszukiwaniu lepszego zarobku, godnego życia i fatamorgany konsumpcjonizmu. Pewnego dnia coś się jednak zmienia, choć to raczej zmiana formalna. Czy to, że żyjemy oznacza, że nie jesteśmy zombie? Ku refleksji.

„Wazon”
Najbrutalniejsze opowiadanie w całym zbiorku, którego motywem przewodnim jest seria tortur na niejakim Andrzeju, przysłowiowym Kowalskim, jakich wielu. Jest to utwór o bólu, szaleństwie, przemocy domowej, miłości i zemście. Samo opowiadanie wpadło mi w oko już dość dawno, jeszcze na łamach niniejszego portalu. Wtedy zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Jego ponowna lektura wciąż daje niezłego kopa. Mamy tu bowiem prawdziwy festiwal okropieństwa. Fani gore powinni szczerzyć zęby w radosnym uśmiechu, bo na głównym bohaterze testowany jest cały zestaw narzędzi. W ruch idzie tłuczek do mięsa, nóż kuchenny, a nawet wiertarka. Na plus całkiem zgrabne uchwycenie polskiej mentalności i problemu atomizacji społecznej. Utwór, mimo tej otoczki brutalności, skłania do przemyśleń, bo takich Andrzejów (niekoniecznie w takim wydaniu) jest całkiem sporo w kraju nad Wisłą.

Już na pierwszy rzut oka widać dużą różnorodność w prezentowanych utworach. Obok zupełnie genialnych, „Jak za dawnych czasów”, „Krainy bez powrotu” i „Wazonu”, przemykają się także utwory bardzo przeciętne, jak np. „I tylko głód pozostanie”. Całe szczęście, że tych lepszych jest zdecydowanie więcej. W przypadku zbiorku „Kraina bez powrotu”, zrobiłem coś, czego zwykle nie robię. Otóż, przed wystawieniem końcowej oceny, wziąłem w dłoń kalkulator i niczym uczniak, dodałem do siebie jednostkowe oceny pojedynczych opowiadań i na ich podstawie wyliczyłem średnią arytmetyczną. Czysta matematyka. Wyszło dokładnie 6 i pół, jak w pysk strzelił. Serce zaś dorzuciło te brakujące pół punkta, bo mimo że „Kraina bez powrotu” nie jest żadnym diamentem polskiej grozy, to z pewnością budzi pozytywne skojarzenia. Ptaszki ćwierkają, że jeszcze usłyszymy o Łukaszu Radeckim. Trzymam kciuki!
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ różnorodna tematyka

+ świetne „Jak za dawnych czasów” i „Kraina bez powrotu”

+ przyzwoity, choć nie pozbawiony wad, język

Minusy:

- opowiadania trzymają nierówny poziom

- słabiutkie „I tylko głód pozostanie”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -