Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RĘKA MISTRZA

Duma Key

RĘKA MISTRZA

ocena:8
Autor:Stephen King
Tłumaczenie:Michał Juszkiewicz
Wydanie oryginalne:2008
Wydanie polskie:2008
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Ilość stron:640
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:8.09
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

Kto nigdy nie słyszał o Stephenie Kingu, to znaczy, że przespał kilka bardzo ważnych dekad dla gatunku horroru. Choć, prawdę mówiąc, wątpię, żeby nazwisko Stephena Kinga komukolwiek z odwiedzających Horror Online było obce. Nazywany mistrzem, królem, rzemieślnikiem, Amerykanin zyskał tak ogromną sławę, że każdemu jego nowemu dziełu, w zasadzie niepotrzebna jest reklama. Jego najnowsza powieść, „Ręka mistrza” to rarytas dla wielbicieli opasłych tomiszczy, do których nas przyzwyczaił „król horroru”.

Edgar Freemantle, z zawodu budowlaniec, ulega ciężkiemu wypadkowi, który całkowicie odmienia jego życie. Pozbawiony ręki i mający problemy ze zdrowiem psychicznym, staje się dla swojej żony zwykłym ciężarem. Za namową terapeutów, udaje się na malowniczą wyspę Duma Key, położoną na Florydzie. Tu poznaje sympatycznego Wiremana i leciwą Elizabeth Eastlake, która jest właścicielką okolicznych ziem. Nagle staje się coś nieoczekiwanego. Freemantle z dnia na dzień odkrywa w sobie niezwykły malarski talent. Okazuje się, że nieprzeciętne umiejętności Edgara mogą kształtować rzeczywistość. Przypadek, a może coś więcej?

Swoimi ostatnimi utworami, Stephen King pokazuje wszystkim czarnowidzom, którzy w niego zwątpili i oskarżali o wypalenie, subtelny gest Kozakiewicza. Po genialnej „Historii Lisey”, w której „król” przeszedł samego siebie w warstwie językowej, przyszła kolej na typowo Kingowską, rozdmuchaną do rozmiarów ponad sześciuset stron „Rękę mistrza”. A jest to historia z rodzaju tych, w których co chwila zagłębiamy się w przeszłość, by po chwili wynurzyć się w morzu teraźniejszości. „Duma Key” to w zasadzie jedna wielka gawęda opowiadana ustami człowieka, który jest w tym tak dobry, że jego historie przyniosły mu fortunę. Jeśli miałbym pokusić się o jakieś porównanie, to określiłbym najnowszą powieść pisarza mianem skrzyżowania „Edytora tekstu” ze zbioru „Szkieletowa załoga” z nastrojowym „Workiem kości”.

Znajdziemy tu wszystkie smaczki, z których słynie autor. Powolne, a przy tym wciągające tempo akcji, zagadka sprzed lat, za którą czai się zło, humor oraz oczywiście bogate portrety psychologiczne bohaterów. Co Kingowi nie wyszło, to zdecydowanie wątek Edgara i Pam. Takie rozstania i powroty godne są telenowel brazylijskich. Pal licho, bo cała reszta jest świetna. Zagłębiając się w świat Edgara Freemantle’a, niemal można dotknąć jego tragizmu. Mimo że facet stracił praktycznie wszystko, łącznie ze swoją ręką, potrafi odnaleźć w sobie ukryte pokłady energii i optymizmu, by dalej żyć. Może wydawać się to nieco banalne, ale w rzeczywistości jest po prostu urocze i dodaje otuchy. „Ręka mistrza” pełna jest rodzinnego ciepła (vide motyw córek głównego bohatera i ich rozterek miłosnych), optymizmu, a przy tym grozy i tragedii, przykrytej pierzyną czasu. Nowy talent Edgara niestrudzenie pcha go w objęcia jakiejś pradawnej i potężnej siły, która zdążyła już zawładnąć niejedną ludzką dusza. Jak to zwykle u Kinga bywa, główny bohater nie tylko będzie musiał zmierzyć się z mroczną istotą, ale również z samym sobą. Podobnie, jaki i w „Historii Lisey”, tak i tutaj pobrzmiewają echa wypadku, któremu uległ Stephen King. Odnajdziemy tu również charakterystyczny dla twórczości Amerykanina motyw artysty, tym razem ubrany w szaty malarza. Autor nie boi się zapuszczać na teren współczesnych osiągnięć cywilizacyjnych, co zresztą uczynił już przy okazji „Komórki”. Powieściowy świat opanowany jest przez wrzeszczące telefony, laptopy i pocztę elektroniczną. Tym, co jest niezmienne w twórczości pisarza, są ludzie. „Król horroru” wie o nas zaskakująco dużo i potrafi to przelać na papier, niezależnie od upływu lat.

Czy „Ręka mistrza” czymś zaskakuje? Niczym, bo to ciągle King w dobrej formie. Zaskoczony byłbym w momencie, gdyby powieść okazała się niewypałem. Wobec tego, trudno mieć pretensje do naczelnego „boogeymana Ameryki” za to, że wciąż potrafi napędzić nam pietra. Przecież z tego powodu wciąż czytamy jego powieści i z utęsknieniem oczekujemy następnych…
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ gawędziarki styl

+ wielowątkowa historia

+ bogate portrety psychologiczne bohaterów

Minusy:

- wątek Edgara i Pam

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -