Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TWARZE SZATANA

Twarze szatana

TWARZE SZATANA

ocena:9
Autor:Rober Cichowlas Kazimierz Kyrcz Jr
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2009
Wydawnictwo:GrassHopper
Ilość stron:458
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Robert Cichowlas nabrał sił i wreszcie zdecydował się przypuścić frontalny atak. Po udanej antologii „Sępy” napisanej z Jackiem Rostockim prezentuje nam „Twarze szatana” jakie stworzył wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr.

Od razu zacznę może od tego, że w przypadku gdy jeden autor w przeciągu roku wydaje dwa zbiory opowiadań (nieistotne, że w kooperacjach), to porównania są nieuniknione. Szczególnie, gdy niżej podpisany (zupełnym przypadkiem) przeczytał oba zbiory jeden po drugim. Wreszcie podobna konstrukcja, bowiem „Twarze szatana” także otwiera króciutka miniaturka „Świata” autorstwa Kazimierza Kyrcza Juniora. Dobrze, że jest to utwór niewielki rozmiarem, okazuje się być bowiem najsłabszym ogniwem w całym łańcuszku opowiadań.

Ale właśnie dlatego, że wspomniane porównania są nieuniknione, to ja jednak ich przeprowadzać nie zamierzam. Z prostej przyczyny – „Twarze szatana” są zbiorem niezwykle odmiennym, a przy tym bardzo różnorodnym. Kyrcz i Cichowlas prezentują zupełnie inne style pisania, jednocześnie eksperymentując w obrębie swoich umiejętności i upodobań, co już samo w sobie daje czasem wstrząsające efekty, by zaskoczyć jeszcze bardziej gdy swe siły połączą.

Cichowlas zaskakuje już na samym początku wzruszającym opowiadaniem „Lament”. Widać wyraźnie jak autor krzepnie i coraz pewniej czuje się w prezentowanym przez siebie gatunku, próżno tu bowiem szukać typowych dla jego wczesnej twórczości ucieczek w stronę Mastertona. Oczywiście, czym skorupka za młodu... niemniej widać ogromny postęp. Przede wszystkim autor coraz większą wagę przykłada do emocji i nastroju niż samego straszenia, co daje bardzo interesujące efekty jak we wspomnianym „Lamencie”, wstrząsającym „Widziadle” czy pomysłowym „Autografie”. Nawet klasyczny i banalny pomysł Cichowlas potrafi przekuć na sukces, czego dowodem „Postrach pewnej szosy”. Na szczęście nikt nie jest doskonały i autor potrafi też przynudzić jak w rozdmuchanej niepotrzebnie „Marii”.

Kazimierz Kyrcz Jr w przynudzanie się nie bawi, głównie dlatego, że ów specjalizuje się w formach krótszych oscylujących raczej wokół groteski i czarnego humoru (znakomite „Koleiny” czy „Nowa wanna”.) czy specyficznego poczucia humoru autora („Hard Gore”). Potrafi zaprezentować się niemal lirycznie („Radość z rzeczy martwych”) a także uderzyć w niepotrzebne nadęcie („Esencja”). I choć spotykałem się już z głębszymi, bardziej nastrojowymi tekstami autora (jak choćby znajdująca się w tym tomie „Okazja”), nigdy dotąd nie natknąłem się na jego utwór tak poruszający i smutny jak „Zabłocie”. Brawo.

Jak widać, autorzy świetnie radzą sobie samodzielnie, ale nie udałoby im się wydać wspólnej antologii, gdyby nie teksty napisane wspólnie. I także tutaj znajdujemy ogromne zróżnicowanie. Kyrczowski humor z Cichowlasowym klimatem objawiają się w zabawnym „Z czaszki”, po to by za chwilę uderzyć bardzo poważnie przewrotnym, choć nie unikającym banału „Poświęceniem”. Jeszcze silniejsze uderzenia autorzy wyprowadzają w tytułowych „Twarzach szatana”, gdzie również mamy do czynienia z klasycznym schematem walki z Szatanem lub w intrygującej „Fermie strachu”. Inna sprawa, że ostatni z utworów warto byłoby przed wydaniem jeszcze rozbudować, a tytułowy nieco skrócić, a na pewno skondensować.

Na koniec pozostawiłem dwa najciekawsze utwory duetu – „Sex Machine” i „Brzydula”. Nie wiem czemu, ale uważam, że oba tytuły warto by zastąpić innymi, mniej banalnymi, ale cóż, liczy się zawartość. A w „Sex Machine” panowie wrzucili wszystko co potrafią, a więc i klasyczne ghost story i groteskę pełną seksualnych podtekstów, a doprawili to komputerowym symulatorem jazdy pociągiem. Świetny, zaskakujący tekst. „Brzydula” to tekst z zupełnie innej półki. Bardzo brutalny i to na różnych płaszczyznach, a przy tym zaskakująco głęboki i równie zaskakująco nostalgiczny.

Siłą „Twarzy szatana” jest bardzo duże zróżnicowanie tekstów, nie tylko pod względem kompozycji czy autorstwa, ale i samego podejścia do tematu, nie ma bowiem możliwości by ktoś nie znalazł tu czegoś dla siebie. Nie brak tu lekkich wpadek, nie są one jednak na tyle poważne by należało się ich wstydzić. Zastanawiam się tylko, czy nie chciałbym mieć na przyszłość trzy razy więcej, a więc osobnego zbiorku Kyrcza, osobnego Cichowlasa i napisanego (w całości) wspólnie. Bo ostatecznie apetyt rośnie w miarę jedzenia. A tutaj najadłem się nie tylko strachu, ale i dobrej literatury. Duże brawa.

P.s. Na osobne pochwały zasługuje wydanie książki. Sam front może do szczególnie wyjątkowych nie należy, jednak znakomicie wypadają umieszczone wewnątrz rysunki Małgorzaty Śliwki ilustrujące każde z opowiadań.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ duże zróżnicowanie

+ dostarcza wielu emocji

+ wydanie

Minusy:

- nie wszystkie teksty są znakomite

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -