Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POWROTY ZMARŁYCH

Handling the Undead

POWROTY ZMARŁYCH

ocena:6
Autor:John Ajvide Lindqvist
Tłumaczenie:Elżbieta Frątczak-Nowotny
Wydanie oryginalne:2005
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:Amber
Ilość stron:280
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Przeraźliwy dźwięk drapania o trumnę, somnambuliczny taniec umarłych, którzy wyszli na szwedzkie ulice, niezwykłe zdolności czytania w myślach i fala przerażenia temu towarzysząca, to esencja drugiej powieści Johna Ajvidea Lindqvista wydanej w Polsce.

Zmarli budzą się do życia. Jakby nic się nie stało, wylegają na ulice i powracają do swoich dawnych domów. To cud, a może kryje się za tym coś zupełnie innego? Reakcja rządu jest natychmiastowa: wyłapać wszystkich ożywionych i objąć ich specjalną kwarantanną, by zbadać ten przedziwny fenomen powrotu do życia. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli…

John Ajvide Lindqvist to pisarz, który całkiem niedawno znokautował polskiego czytelnika za sprawą głośnej i kontrowersyjnej powieści „Wpuść mnie”. We wspomnianej książce Lindqvist dał prawdziwy popis swojej nieskrępowanej wyobraźni, a przy tym ogromnej wrażliwości. Powieść o wyobcowaniu, przyjaźni z motywem wampirycznym w tle przyjęta została jako powiew świeżości na rynku literackiej grozy. Nowa powieść Lindqvista, pt. „Powroty zmarłych”, nie daje niestety tylu powodów do radości. Bo nie dość, że brakuje jej dynamiki, to na dodatek kryje się za bardzo za fasadami dramatu.

Początek „Powrotów zmarłych” żywo przypomina francuską produkcję z 2004 roku „Les revenants”. Tutaj tak samo zmarli trafiają wprost w objęcia swoich bliskich, są łzy szczęścia, szczera tęsknota i ulatująca w powietrze rodzinna miłość. Żony wracają do swoich mężów, dzieci pukają do drzwi swoich rodziców, niemalże klasyczny happy end. Lindqvist próbuje nieco odczarować stereotypowe wyobrażenie zombie, ale u Francuzów wygląda to zdecydowanie lepiej. Oczywiście nowa sytuacja rodzi anomię. Wykładnia prawa okazuje się zupełnie bezużyteczna wobec nieumarłych, rodziny i rząd wyrywają sobie wzajemnie powracających do życia, w powietrzu wisi spisek, a jakby tego było mało, czuć wyraźne napięcie. Długotrwała obecność ożywionych wśród ludzi rodzi w nich zdolności czytania w myślach. Pojedyncze dramaty bohaterów „Powrotów zmarłych” niespecjalnie chwytają za serce, a początkowy klimat suspensu nieoczekiwanie się gdzieś ulatnia, dając jedynie w zamian odgrzewane kotlety.

Lindqvist, chyba nieco przygnieciony presją swojej poprzedniej książki, potyka się o swoje nogi, a efekt końcowy w ogóle nie przypomina „Wpuść mnie”. Niewiele tu również drapieżności, której dał Szwed zakosztować polskim czytelnikom w historii o Eli i Oskarze. Elegijny ton, podobnie jak i w „Wpuść mnie” pobrzmiewa tu dość wyraźnie, jednak nie ma już takiej mocy, a do tego druga połowa książki zwyczajnie męczy. Oczywiście parę łakomych kąsków dla wielbicieli grozy też tu przemyka, zwłaszcza w końcowym twiście, ale makabra dawkowana jest tu bardzo oszczędnie, by nie powiedzieć, że jedynie w śladowych ilościach.

„Powroty zmarłych” można określić mianem lirycznego horroru, któremu nieco brakuje intensywności, aczkolwiek mniej wybrednych wielbicieli grozy z pewnością zadowoli. Miejmy nadzieję, że John Ajvide Lindqvist nie będzie pisarzem jednej powieści, bo na razie tylko „Wpuść mnie” jest diamentem na jego literackim szlaku. Tak, czy inaczej, będę uważnie śledził dalsze poczynania Szweda, bo nie chce mi się wierzyć, żeby „Wpuść mnie” było jednorazowym wyskokiem. Obym miał rację…

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ początkowy suspens

+ elegijny ton

Minusy:

- w porównaniu do „Wpuść mnie” wypada słabo

- druga połowa książki zwyczajnie męczy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -