Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BIELMO

A Blind Eye

BIELMO

ocena:7
Autor:G.M. Ford
Tłumaczenie:Andrzej Leszczyński
Wydanie oryginalne:2003
Wydanie polskie:2004
Wydawnictwo:Świat Książki
Ilość stron:302
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jeśli z okładki książki bije nas po oczach reklamowa zachęta tej oto treści: ”Morderstwo, szaleństwo i skrajne zepsucie. Thriller, który nie nudzi”, to może oznaczać to albo rozpaczliwą próbę wydawcy wciśnięcia czytelnikom wyjątkowego gniota, albo…szczerą prawdę. Jak jest zatem w przypadku „Bielma” G.M. Forda, na okładce, którego znajduje się rzeczony opis? Mam dobrą wiadomość! Ten marketingowy chwyt nie kłamie. Powieść amerykańskiego pisarza jest rzeczywiście thrillerem i rzeczywiście podczas jego lektury nie ma czasu na nudę. Co więcej jest też morderstwo i to nie jedno, szaleństwo i – może nie skrajne, ale jednak- zepsucie.

Frank Corso to rogata dusza. Dziennikarz śledczy, który zasłynął efektownym rozstaniem się z kilkoma redakcjami za fabrykowanie dowodów. Człowiek ścigany listem gończym za uchylanie się przed złożeniem zeznań przed senacką komisją. A także były kochanek fotoreporterki Meg Dougherty, stałej współpracowniczki dziennikarza. Poznajemy go gdy w poczekali lotniska wraz z Meg, czeka na odlot samolotu, który jednak na skutek „zimy stulecia” z pewnością jeszcze długo nie odleci. Zdesperowany, bo jaki mógłby być człowiek ścigany listem gończy, wynajmuje samochód i postanawia z, jakimś cudem nakłonioną Meg, przedrzeć się przez śnieżną zamieć do odległego o setki kilometrów miasta. Podczas drogi samochód Franka wpada w poślizg. Tylko niezwykłe szczęście sprawia, że dziennikarz i jego współpracowniczka wychodzą z kraksy w miarę cało. Przedzierając się przez zamieć i ogromne zaspy śnieżne docierają do opuszczonego domostwa. Żeby ustrzec się przed paraliżującym mrozem, bohaterowie palą meble z domu, a gdy kończy się drewno uzyskane w ten sposób, zdzierają deski z podłogi w znajdującej się nieopodal szopie. Ku swojemu przerażeniu odkrywają ludzkie kości. Okazuje się, że piętnaście lat temu doszło w tym miejscu do masowego mordu na rodzinie Holmesów. Jedyną osobą, która ocalała z tej rzezi była żona Eldreda Holmesa. Jej twarz została starannie wycięta z rodzinnego albumu, ona sama zaś zniknęła bez śladu. Przypadkowe odkrycie, którego dokonali na farmie Holmesów zapoczątkuje serię krwawych wydarzeń, które prowadzić będą do pewnej tajemniczej nastolatki i niemniej tajemniczej społeczności „białych Jacksonów”.

G.M. Ford, autor „Bielma” wykładał niegdyś literaturę współczesną, lecz porzucił zawód uniwersyteckiego wykładowcy na rzecz bardziej intratnego zajęcia – pisania książek. Że jest to zajęcie znacznie zyskowniejsze niż wkładanie do głowy studentom literaturoznawczych formułek, przekonuje popularność książek Forda. Pisarz zasłynął cyklem opowieści o Franku Corso a także serią o prywatnym detektywie Leo Watermanie. „Bielmo” jest trzecim ogniwem, obok „Fury’ i „Black River”, cyklu o łowcy sensacji Franku Corso, posiadającym wyjątkową zdolność do wplątywania się w wyjątkowo niesamowite i niebezpieczne historie. Taka też przygoda przytrafia mu się w „Bielmie”- niezwykłej opowieści o wielokrotnym zabójcy rodzin.

Dlaczego niezwykłej? Ponieważ thriller Forda jest umiejętnym połączeniem opowieści sensacyjnej z kryminałem, historią o pościgu za wielokrotnym mordercą oraz historii o zamkniętej, tajemniczej społeczności żyjącej w górzystej enklawie w zaskakującej bliskości… Manhattanu. W „Bielmie” znajdziemy też elementy obyczajowe i humorystyczne. O niezwykłości tej pozycji świadczy też kreacja „czarnego charakteru”, choć nie nazwałbym jej oryginalną. Mnie do głowy przyszło bowiem skojarzenie z thrillerem D.J. Caruso, „Złodziej życia” (2004) z Angeliną Jolie. Niezorientowanym wyjaśniam, że film ten opowiadał o mordercy, który kradł tożsamość swoim ofiarom. Podobny pomysł pojawia się w książce Forda, w której zabójca, uciekając przed kolejnymi swymi zbrodniami przywłaszcza sobie tożsamość coraz to innych osób. Na tym jednak podobieństwa z fabułą filmu D.J.Caruso się kończą, choć nie kończą się nawiązania do tak znanych obrazów jak „Milczenie owiec” czy klasyki survival horroru, „Oswobodzenia” Johna Boormana.

Zabójca z „Bielma” jest niezwykły, bo wykracza poza konwencjonalny wizerunek seryjnego zabójcy (właściwie połączenia seryjnego z masowym). Ford postarał się dla niego o intrygujący i całkiem bogaty życiorys. Jego morderca posiada też zgrabnie i, co najważniejsze, w granicach prawdopodobieństwa przedstawione motywy kierujące jego postępowaniem. Najciekawsze wydaje się jednak pochodzenie postaci zabójcy. Wywodzi się on bowiem z żyjącej w niedostępnych górskich terenach społeczności „białych Jacksonów”. Nie udało mi się ustalić, czy społeczność ta jest fikcją literacką, czy rzeczywiście w stanie New Jersey żyją potomkowie holenderskich osadników zwanych „białymi Jacksonami”. W każdym razie takie „egzotyczne” korzenie dobrze robią powieści. Tym bardziej, że z książki dowiadujemy się, że jest to zamknięta, żyjąca w izolacji wspólnota, dość skutecznie broniąca się przed postępem cywilizacyjnym. Dowiadujemy się także, że w rodzinach „białych Jacksonów” panowały dość nietypowe stosunki. Przy czym słowo „nietypowe” jest naprawdę dużym eufemizmem, jeśli mamy na myśli wszelkie perwersje i przemoc wobec dzieci. Niestety, wszyscy złaknieni drastycznych szczegółów będą zmuszeni obejść się smakiem. Ford jedynie sugeruje i to dość ostrożnie potworność postępowania dorosłej części „białych Jacksonów” wobec ich pociech.

Postać mordercy jest najbardziej udaną z wszystkich pojawiających się w książce. Ale niczego złego nie można zarzucić głównym bohaterom a także postaciom drugoplanowym (interesująco wypada zwłaszcza pani szeryf). Rzecz jasna, powieść Forda to jedynie sprawnie napisany thriller a nie głęboki dramat psychologiczny, toteż wiele postaci jest potraktowana nieco po macoszemu (np. Tomie de Groot), lecz na szczęście nie na tyle, by losy powieściowych bohaterów były dla nas obojętne jak wybory do Europarlamentu. Ford, trzeba mu to oddać, dokonał niezwykle umiejętnego kompromisu między próbą psychologii postaci a wartką akcją. Bohaterowie jego ksiązki są realistyczni a jednocześnie zgodnie z konwencją ich prywatne problemy nie odciągają uwagi czytelnika od akcji prowadzonej bezbłędnie i w tempie nie pozwalającym na niecierpliwe zerkanie na ilość stron, która jeszcze pozostała do przeczytania.

Wierność konwencji, choćby nawet nie byłaby ona ślepa, sprawia, że w historii pojawia się kilka uproszczeń i nazbyt widocznych skrótów fabularnych. Mimo iż w pościg za mordercą zaangażowano speców z FBI, to nasi bohaterowie rozwiązują ostatecznie zagadkę tożsamości zabójcy i miejsca jego pobytu. Zresztą jak na cywilów cieszą się wyjątkową przychylnością organów ścigania, ponieważ te zaznajamiają Frank Corso i jego współpracowniczkę ze swoimi ustaleniami zdecydowanie zbyt ochoczo jak na realia prawdziwego życia. Ale ksiązka to tylko fikcja, więc możemy wybaczyć autorowi tych kilka momentów, w których nieco nagina realizm swej opowieści.

Z drugiej strony okładki możemy dowiedzieć się, że autor „Bielma” odznacza się: „niezwykłą przenikliwością i siłą wyrazu.” Być może. Ja jednak zwróciłem uwagę na błyskotliwą sprawność Forda w konstruowaniu fabuły, w przenoszeniu się z miejsca na miejsce, w tworzeniu chwytliwych dialogów i w zaskakującym prowadzeniu fabuły, stopniowo z odległych od siebie nie tylko geograficznie wydarzeń, tworzących spójną i w sposób wystarczająco wiarygodną, historię. Warto też zwrócić uwagę na mistrzowskie wykorzystanie symultanicznego opisu w finale. Symultanicznie, czyli jednoczesnego opowiadania kilku wątków dziejących się w tym samym czasie.

Gdyby zatem chcieć krótko podsumować „Bielmo” G. M. Forda to można by napisać, że jest to powieść, która z pewnością nie nazwalibyśmy wybitną, ale za to na pewno przyjemną w czytaniu. Na upalne wakacje lektura jak znalazł.

Książkę kupisz TUTAJ
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ błyskotliwie napisana

+ interesująca fabuła

+ tempo

+ postać mordercy

+ „biali Jacksonowie”

+ historia w granicach prawdopodobieństwa

+ finał

+ naprawdę nie nudzi

Minusy:

- odrobina drastyczności z pewnością nie zaszkodziłaby

- niektóre postaci dość szkicowo przedstawione

- klika uproszczeń

- w sumie to wszystko mieści się w konwencji thrillera o wielokrotnym zabójcy

- nie jest to horror

Na forum:

Podyskutuj o książce tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -