Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOMAIN

DOMAIN

DOMAIN

ocena:7
Autor:James Herbert
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:1984
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:New English Library
Ilość stron:421
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jeżeli w literaturze grozy cenicie sobie szybką akcję, a jakość zabawy przeliczacie na ilość trupów, które autor zawzięcie mnoży na kartach powieści, to James Herbert jest pisarzem dla Was. I nie mówię tego złośliwie ani z przekąsem, gdyż ów sympatycznie wyglądający Anglik jest bez dwóch zdań prawdziwym mistrzem w swoim fachu.

„Domain” to nigdy nie publikowana w Polsce trzecia część trylogii o morderczych szczurach. Pierwsza jej odsłona, a zarazem literacki debiut Herberta, przyniosła mu światową sławę, chociaż nie sposób nie zauważyć, iż była to książka niezbyt wysokich lotów. Tym, co ujęło czytelników, była nieskrępowana fascynacja przemocą i epatowanie scenami krwawych mordów, których to tytułowe szczury nie szczędziły mieszkańcom literackiego Londynu. Można więc powiedzieć, że cykl ów, w odróżnieniu na przykład od „Nawiedzonego” oraz innych ambitniejszych tekstów Herberta, jest przedstawicielem horroru klasy B, w jego szczytowej formie.

W „Szczurach” Herbert po raz pierwszy zaprezentował charakterystyczne cechy swego stylu – mieliśmy silnego bohatera, typowego milczącego twardziela o gołębim sercu, świat stojący w obliczu zagłady i desperacką walkę o życie z armiami zmutowanych szczurów. Od tamtych wydarzeń minęło jednak wiele lat. W „Domain” (ostatniej części cyklu), zgodnie z maksymą Alfreda Hitchcocka, wszystko zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie zaczyna stopniowo narastać. Fatalistyczne przepowiednie sprawdzają się i na Londyn zostaje zrzucona bomba atomowa, a ludzkość staje wobec groźby całkowitego wyginięcia. Ta sytuacja sprzyja przyczajonym w miejskich kanałach szczurom, które postanawiają wykorzystać słabość gatunku ludzkiego i niepodzielnie zawładnąć tym wszystkim, co do tej pory do niego należało.

Główni bohaterowie to ocalali z nuklearnej apokalipsy śmiałkowie, którzy ukrywają się pod ziemią, w rządowym schronie przeciwatomowym. Są wśród nich zarówno przedstawiciele dawnej władzy, jak i osoby całkiem przypadkowe, co prowadzi do nieustannych konfliktów. Jedni twierdzą, że druga strona postępuje nielogicznie i impulsywnie, drudzy zaś uważają, że zdecydowanie zbyt wiele się przed nimi zataja – i w ten sposób nakręca się spirala wzajemnej niechęci. W konflikt z przyjemnością ingerują szczury, które w odróżnieniu od ludzi są bardzo solidarne i mają jasno określone cele życiowe, czyli najeść się, potem chwilę odpocząć, i wreszcie znowu się najeść, aż na niebieskim globie nie ostanie się ani jedna żywa ludzka istota. Dzięki Bogu, że bezrozumni straceńcy zabrali ze sobą do schronu niejakiego Culvera, typowego herbertowskiego twardziela, który najlepiej wie, jak zaradzić wszystkim problemom.

Brzmi to może dość typowo i schematycznie, ale dramaty bohaterów zaprezentowane zostały ciekawie i z pomysłem, zaś akcja rozwija się na tyle szybko, że wynagradza czytelnikowi wszelkie niedostatki. Jeśli bohaterowie nie walczą akurat z katastrofalnymi skutkami wojny jądrowej, nie starają się przeżyć w nieprzyjaznym środowisku lub nie prowadzą między sobą nienawistnych dyskusji, to tylko dlatego, że właśnie goni ich stado żarłocznych gryzoni. Co ciekawe, same szczury zostają tu miejscami zepchnięte na dalszy plan, choć w ostatecznym rozrachunku to one stanowić będą największe wyzwanie zdziesiątkowanej ludzkości.

Podsumowując, „Domain” jest książką bardzo sprawnie napisaną, tętniącą akcją, a także dość rozbudowaną i wciągającą. To zdecydowanie Herbert w najlepszej formie, więc jeżeli lubicie inne książki tego autora, zdecydowanie warto sięgnąć i po „Domain”. Jeżeli jednak twórczość tego pana nie jest Wam bliska, możecie nie marnować czasu, bo książka ta powiela także te same wady i schematy, które Herbertowi wypominano już wielokrotnie i do znudzenia (na przykład stereotypowego bohatera czy notoryczne wprowadzanie do fabuły postaci, których jedynym przeznaczeniem jest efektowna śmierć w paszczy stada rozwścieczonych gryzoni).

Chyba najpoważniejszą wadą „Domain” jest to, że nie posiada ona polskiego tłumaczenia, zaś w naszym kraju można ją dostać praktycznie tylko w antykwariatach handlujących starymi, zagranicznymi wydaniami. Mimo to, jeżeli jesteś fanem Herberta, a bariera językowa jest Ci niestraszna, warto poszukać owej pozycji. Nie pożałujesz.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ sprawna, szybka, energetyczna
+ wciągająca akcja i brak przestojów
+ klimat zaszczucia
+ niezmienna żarłoczność futrzastych pupili Herberta

Minusy:

- miłośnicy ambitnej literatury będą się czerwienić
- to jednak Herbert, ze wszystkimi tego konsekwencjami
- dostępna tylko po angielsku

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -