Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SANATORIUM

SANATORIUM

SANATORIUM

ocena:8
Autor:Małgorzata Saramonowicz
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2005
Wydawnictwo:WAB Wydawnictwo
Ilość stron:216
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Wstałem z trudem i wdrapałem się na drzewo. Drżącymi rękoma rozsupłałem sznur. (…). Podczołgałem się do niej z nadzieją, że może jeszcze żyje, ale jej usta były nieruchome i zimne. Wtedy przytuliłem się do niej z całej siły i zacząłem płakać.”
/cytat z książki/

Rodzimy horror literacki nigdy nie miał szczęścia. Robiony z doskoku, nie wypączkował, póki co, autora grozy z prawdziwego zdarzenia. Znalazłoby się oczywiście kilka nazwisk, które są na dobrej drodze, ale fakt pozostaje faktem, że nie mamy rozpoznawalnych nazwisk na miarę Stephena Kinga, czy Grahama Mastertona, mimo że niejednokrotnie piarowcy przyklejali te etykiety różnym nadwiślańskim pisarzom. Pozostaje nam zatem szukać w rozległym morzu literackim książek i nazwisk, które obnażałyby naturę strachu. Swoistą tego próbę próbuje dokonać Małgorzata Saramonowicz w powieści „Sanatorium”.

Janek, dyrektor fabryki cukierków, przybywa do sanatorium na kurację, aby podreperować swój stan zdrowia. Tu trafia na Śledczego, którego spotkał dawno temu, zaraz po wojnie, w pewnym zapomnianym przez Boga miasteczku. Spotkanie po latach staje się przyczynkiem do odświeżenia wspomnień i ponownego przeniesienia się do małego miasteczka, zaludnionego przez sieroty, kaleki wojenne, niedoszłe samobójczynie… i gdzie popełniono tajemniczą zbrodnię.

Nic mnie tak pozytywnie nie zaskoczyło w polskiej literaturze od czasów „Domofonu” i „Gangreny”, jak właśnie powieść „Sanatorium” Małgorzaty Saramonowicz. Obficie zakrapiana surrealizmem, powojennym marazmem i dziecięcymi lękami, wcale nie próbuje czytelnika na siłę wystraszyć. Powieść robi to niejako mimo woli, pokazując świat odarty z ludzkiej godności, w którym ideały zostały wdeptane w ziemię i gdzie opluwa się ludzi komunistyczną ideologią. W ten piekielny świat zaglądają anioły, prowokacyjnie igrając z ludźmi. Każdy z bohaterów książki ma swoją własną, smutną historię. A to obcięty język, a to próba samobójcza, a to kalectwo, etc. Postacie trawione są wewnętrznym bólem, swoistym powojennym weltschmerz. Religia łapie się tu za bary z komunizmem, dobro ze złem, śmierć z wolą życia. Ten groteskowy obraz przepełniony jest szarością, nie ma tu miejsca na radość, szczęście. Co najwyżej jest wszędobylska nijakość.

W „Sanatorium” przeplatają się dwie linie czasowe, przy czym zdecydowanie atrakcyjniejsza jest ta powojenna, w której autorka przenosi nas do dzieciństwa Janka. Momentami książka przypomina utwory spod znaku realizmu magicznego, jednak przybiera znacznie mroczniejsze kształty. Co rusz dryfuje w stronę powieści obyczajowej, kryminału i w końcu grozy.

Pod względem warsztatowym, trudno się do czegokolwiek przyczepić. Gdyby jednak ktoś zapytał mnie wprost, o czym jest „Sanatorium”, to przyznam szczerze, że miałbym z tym nie lada problem. Dlatego mam małą trudność z tą książką. „Technikalia językowe” dosłownie oczarowują, ale natłok wątków i motywów powoduje uczucie chaosu. Nawet jeśli jest w tym wszystkim pewien przerost formy nad treścią, to i tak należy autorce wystawić laurkę, bo takiej zręczności i gibkości językowej próżno szukać u wielu rodzimych pisarzy.

Po „Sanatorium” warto sięgnąć, bo to proza nieszablonowa, wymykająca się definicjom i kategoryzacjom, a przy tym szorstka, brudna i potrafiąca zawładnąć czytelniczą wyobraźnią. Brać w ciemno!
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ język
+ bohaterowie
+ surrealistyczny klimat

Minusy:

- przerost formy nad treścią

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -