Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WYPYCHACZ ZWIERZĄT

WYPYCHACZ ZWIERZĄT

WYPYCHACZ ZWIERZĄT

ocena:10
Autor:Jarosław Grzędowicz
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2008
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:470
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jarosław Grzędowicz to pisarz uznany i szanowany w naszym kraju. Można jedynie żałować, że twórca tego formatu częściej para się fantastyką spod znaku kopyta i miecza (vide znakomity skąd inąd cykl „Pan Lodowego Ogrodu”), niż horrorem, na którym zna się jak mało kto. Okładka zbioru „Wypychacz zwierząt” może sugerować, że mamy do czynienia z następcą świetnej „Księgi Jesiennych Demonów”. Jest to jednak swoisty wypychacz, wypełniony publikowanymi wcześniej opowiadaniami pisarza. Ale czy można je krytykować, jeśli większość z nich była nominowana do prestiżowych nagród, a dwa zostały nagrodzone Sfinksem i Nagrodą Zajdla?

Trudno pisać tu o poszczególnych tekstach, bowiem ich różnorodność może przyprawić o zawrót głowy. Ciekawa jest także koncepcja jaką posłużono się przy składaniu zbioru w całość. Do tomu trafiły bowiem opowiadania, które znalazły się w rozmaitych antologiach wydanych przez Fabrykę Słów, dorzucono do tego krótkie opowiadania z dodatku literackiego „Faktu”. I każde z nich, niezależnie od ilości zawartych w nim znaków prezentuje bardzo wysoki poziom, a przede wszystkim ukazuje Grzędowicza jako pisarza o znakomitym warsztacie, pisarza wszechstronnego, który sprawnie radzi sobie zarówno z horrorem jak i science fiction, potrafi świetnie snuć historie łącząc różne światy, wątki, kultury. I choćby dlatego warto sięgnąć po tę książkę.

Ważniejsze jest jednak to, że choć wszystkie te utwory były wcześniej publikowane, to jednak raczej nie wyobrażam sobie by znalazł się czytelnik, który miał okazję przeczytać wszystkie antologie i wszystkie dodatki literackie, a tym samym poznać każdy zawarty tutaj tekst. A jest naprawdę w czym przebierać. Żadne z nich nie należy do takich, które po lekturze wylecą z głowy, by po kilku miesiącach dręczyć pytaniem –„zaraz, a o czym to było?”. Na dobrą sprawę, tylko opowiadanie tytułowe pozostawiło we mnie pewien niedosyt. Nie dlatego, żeby było słabe. Wręcz przeciwnie. Jest to przykład znakomitej opowieści niesamowitej, przy której czytelnika mógłby przejść dreszczyk przyjemnej grozy. Mógłby, gdyby nie fakt, że ilustrator, zresztą znakomity Dominik Broniek, dość dosłownie zobrazował i opowiadanie i okładkę książki, zdradzając jednocześnie pointę utworu, z drugiej zaś strony sugerując tekst z pogranicza survival horroru czy splattera, z czym oczywiście „Wypychacz zwierząt” nie ma nic wspólnego.

Pozostałe krótkie teksty na szczęście ochroniły swoją pointę i zachowały solidny cios na koniec, choć w większości zostały oparte na świetnym sprawdzonym pomyśle, czyli lekkie, sugestywne wprowadzenie, intrygujące rozwinięcie, zdaje się, że finał a tuż przed nim volta zmieniająca wszystko. Szczególnie dobrze wypadło to w dwóch najbardziej przewrotnych tekstach: „Hobby ciotki Konstancji” i „Trzeci Mikołaj”.

O tekstach dłuższych, czyli pełnoprawnych opowiadaniach można by się rozwodzić dłużej, problem w tym, że każde z nich tak naprawdę zasługuje na osobną, szczegółową recenzję i analizę. „Farewell Blues” to ciekawe ujęcie tematu emigracji, w zestawieniu z klasycznym science-fiction; „Zegarmistrz i Łowca Motyli” to znów typowa zabawa podróżami w czasie i paradygmatem z nim związanym. W obu przypadkach jednak Grzędowicz nie podąża utartymi ścieżkami, a przeprowadzając nas przez obce szlaki i wyboje przyśpiesza tak, że na końcu pozostajemy ze szczęką w okolicach żołądka. Podobnie jest z przewrotnym opowiadaniem kpiącym z władzy totalitarnej „Weekend w Spestreku”. Smutne jest tylko to, że choć opowiadanie ma wydźwięk humorystyczny jest boleśnie prawdziwe i tak naprawdę, zupełnie nie zabawne.

Największe wrażenie robią jednak teksty „Buran wieje z tamtej strony” (nagrodzone Sfinksem 2005), gdzie Grzędowicz w wielkim stylu składa hołd rosyjskim pisarzom fantastyki; „Wilcza zamieć” (Nagroda Zajdla 2005), gdzie znakomicie łączy historię z II wojny światowej z mitologią nordycką i „Pocałunek Loisetty” – wstrząsający i momentami bardzo brutalny tekst o kacie z czasów rewolucji francuskiej, jednocześnie jednak niesamowicie piękny i nostalgiczny…

Wiele słów można napisać na koniec. Nie ma jednak potrzeby. Każdy kto sięgnie po tę lekturę zobaczy, że bez problemu obroni się ona sama. A naprawdę KAŻDY powinien po nią sięgnąć.

Kup książkę Wypychacz zwierząt - Jarosław Grzędowicz
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ opus magnum Grzędowicza w pigułce

Minusy:

- jak się czepiać, to niewiele tu horroru

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -