Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IGŁY I GRZECHY

Needles & Sins

IGŁY I GRZECHY

ocena:8
Autor:John Everson
Tłumaczenie:Marek Nowowiejski Izabela Miksza
Wydanie oryginalne:2007
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:316
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

John Everson pojawił się na Polskim rynku dzięki powieści „Demoniczne przymierze” w 2007 roku. Było to wejście dość mocne, bowiem utwór ten został nagrodzony Bram Stoker Award i z miejsca wyniósł autora do panteonu pisarzy grozy. Tak też przynajmniej grzmiały krajowe periodyki i serwisy zainteresowane grozą. Jeszcze więcej zamieszania wywołała wydana w 2008 roku przez wydawnictwo Replika kontynuacja bestsellera – „Ofiara”. Tu jednak posypały się gromy, zarzucając autorowi epatowanie bezmyślnie erotyzmem i brutalnością. Ciekaw jestem, jakie reakcje wywoła omawiany niżej zbiór opowiadań, bo tutaj nikt już nie stosuje taryfy ulgowej…

Przed zawartością ostrzega okładka, wprawdzie nie napisem, ale sugestywną ilustracją, wobec której nie ma żadnych wątpliwości. I mam nadzieję, że już ona będzie dostateczną przestrogą, Everson nie bierze tym razem jeńców, przekracza niemal wszystkie bariery, wlokąc czytelnika przez galerię zwyrodnień, brutalności, okrucieństwa i wynaturzeń rzadko spotykanych w literaturze. Jeśli więc ktoś szuka lektury lekkiej, prostej i przyjemnej, tudzież subtelnie budzącej grozę, niech omija „Igły i grzechy” z daleka.

Przemilczę wstęp autorstwa Charlee Jacob, która próbując polecić zbiór, ilością „ochów” i „achów”, z których nic nie wynika, nieomal nie odrzuciła mnie od lektury. Przyznam też szczerze, że nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia otwierające zbiór tytułowe opowiadanie. Ot, z założenia mocna historyjka o winie i karze, ciągnącej się przez wieczność… Sprawnie i ciekawie napisane, niemniej w gruncie rzeczy podobne do przynajmniej kilku tekstów Stephena Kinga i przegrywające z nimi w przedbiegach. Intrygująco, choć wcale nie znaczy, że dobrze zaczyna się dziać później. Opowiadania „Coś we wnętrzu”; „Przeżyją najsilniejsi” i „Początek końca” sprawiają wrażenie napisanych szybko, niemal wprawek pisarskich. Pomysły na ich fabułę są bowiem banalne i niewyszukane, pisarz nadrabia jednak dawką erotyki i brutalnością wpadającą wręcz w gore. Zwolennicy krwawych i drastycznych opisów będą usatysfakcjonowani, mi przeszkadzało, że jednak teksty te epatują okrucieństwem i obrzydliwością chyba jedynie dla samego szokowania. I niewątpliwie taką rolę spełniają, bowiem nie jest to lektura dla czytelników o nazbyt plastycznej wyobraźni i słabym żołądku. Po miałkich „Uwolnieniu” i „Równowadze” następuje pierwszy poważny cios – „Char-Lee”. Tu brutalność, perwersja i wynaturzenie mieszają się z niemal poetyckimi opisami, a całość jest prowadzona w intrygujący i wciągający sposób. Na kolana rzucają jednak tak naprawdę „Krwawe róże”. Od samego początku gwałtowne i drapieżne opowiadanie w środku wpada niemal w klimat romantyczny, tylko po to by uderzyć naprawdę wstrząsającym i iście zwyrodniałym finałem. Przypomniało mi to stare dobre czasy „Ksiąg krwi” Clive’a Barkera. Nieco mniej brutalnie, czasem ocierając się wręcz o groteskę, ale nie znaczy, że łagodniej poczynia sobie autor we szokującym „Rozgrzewaniu kobiet”, czarnej humoresce „Stworzeni dla siebie” czy niemal zabawnej „Ulicy oprawców”. Everson szaleje, bawiąc się konwencją, a to wprowadzi trochę klasycznej grozy w „Duchach, które odleciały”, a to wstrząśnie makabreską z okresu drugiej wojny światowej („Pluton diabła”), a to poruszy krwawą i jak na mój gust nazbyt perwersyjną przypowieścią o sumieniu zblazowanego i egocentrycznego muzyka rockowego („Zielone szkło”). Na pewno niektórym przypadnie do gustu bluźniercza „Maryja”, jak dla mnie jednak poza pomysłem znów wszystko sprowadziło się do epatowania erotyką i brutalnością, które przy opowiadaniu o takiej tematyce staje się po prostu niesmaczne.

Na sam koniec trafiła się zaś prawdziwa wisienka na torcie, nieco wprawdzie nadgniłym i przeżartym przez robactwo. „Miłość, lina, seks i krzyki: Cyrk w pięciu aktach” to pięć opowiadań, których akcja rozgrywa się w scenerii cyrku pełnego dziwolągów. Widać tu odwołania do słynnego filmu „Freaks”, ale przede wszystkim wprost można zachłysnąć się duchem wczesnego Barkera. Nie brak tu wprawdzie okrucieństwa, perwersji i krwistych opisów, ale nie sposób nie dostrzec nostalgicznego, niemal melancholijnego przedstawienia świata i żyjących w nim skrzywdzonych przez los ludzi. Opowiadania zazębiają się prowadząc do dramatycznego finału, który choć przewidywalny skłania do zastanowienia się choć przez moment nad lekturą.

Trudno jest ocenić ów zbiór w kategorii książki wartej polecenia. Nie ma co ukrywać, że nie jest to książka, którą można się rozkoszować, którą zachwycą się zwolennicy literatury pięknej. Nie ma jednak też co dorabiać idei o horrorze klasy B, C itd. Everson świadomie i konsekwentnie tworzy historie przepełnione bólem, okrucieństwem, zwyrodnieniem i obrzydliwością, ale także rozpaczą i smutkiem. W większości przypadków udało mu się mnie poruszyć, w niektórych poczułem, że ktoś mnie na siłę chce zszokować. W ogólnym jednak rozrachunku uznaję tę książkę za wartą przeczytania. Ale czy polecenia? Takich lektur się nie poleca, tylko czyta na własną odpowiedzialność. Koniecznie przed jedzeniem.

Kup książkę Igły i grzechy - John Everson
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ sugestywność opisów
+ oryginalność pomysłów
+ różnorodność
+ momentami klimat „Ksiąg krwi” Clive’a Barkera

Minusy:

- liczne momenty to bezmyślne epatowanie okrucieństwem i erotyką
- nadmierna drastyczność niektórych scen
- pierwsze kilka opowiadań prezentuje dość średni poziom

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -