Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ZAKSIĘGOWANI

ZAKSIĘGOWANI

ZAKSIĘGOWANI

ocena:8
Autor:Jakub Małecki
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2009
Wydawnictwo:Powergraph
Ilość stron:316
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jakub Małecki błyskotliwie pojawił się na firmamencie polskiej literatury grozy dzięki powieści „Błędy”. „Przemytnikiem cudu” ugruntował zdobytą pozycję, ale też podniósł poprzeczkę tak wysoko, że z wielką niecierpliwością i niepokojem wyczekiwałem nowego dzieła tego młodego pisarza. Jeszcze większym lękiem napawał mnie fakt, że „Zaksięgowani” to zbiór opowiadań, a nie kolejna powieść. Czy jednak na pewno? Małecki przyzwyczaił już, że u niego nie wszystko jest tak pewne jak wygląda na początku.

I tak też jest w przypadku omawianego utworu. Choć mamy do czynienia ze zbiorem pozornie niezależnych utworów, całość spięta została klamrą, nadając utworowi znamiona spójnej całości. Oto poznajemy pracownika banku, który w głowie ma szachownicę. Przysparza mu ona wielu problemów, sprawiając, że nie może kontrolować nie tylko swojego życia, ale także odruchów czy kroków. Wiedziony miejską plotką trafia na ulicę Słowackiego, gdzie spodziewa się znaleźć remedium na swój problem. Trafia tymczasem do gry w szachy, w której pionami i figurami są bohaterowie pozostałych utworów.

Mimo iż, można odnieść wrażenie, że Małecki proponuje powieść mozaikową, nie jest to prawdą, bowiem teksty wyraźnie zostały pozlepiane razem, nie zawsze, niestety trafnie. Przede wszystkim uderza różnorodność form i metod jakie stosuje autor, jak to jednak bywa w takim przypadku, z nie wszystkich udaje się wyjść obronną ręką. Otwierające zbiór „Pan pianista i czarty” przywodzi na myśl poprzednie utwory pisarza. Mamy pracowników banku, bankowo niezadowolonych z życia i wykorzystywanych przez nie, mamy też obrzydliwości i okropieństwa, które za sprawą diabłów pojawiają się na ulicach. Wszystko to mocne, surrealistyczne, niezwykle fantazyjne i już było w poprzednich powieściach. Nie powiem, żeby mi to nie odpowiadało, niemniej, lektura tego tekstu nie wywołała żadnych emocji poza myślą – „no tak – Małecki”. „Strach przed malarzem” wpisał się w konwencję, a jego niewielka długość sprawiła, że w zasadzie niemal przemknął niezauważony. Pierwsze prawdziwe lęki wywołał natomiast „Pocałunek Białego Chłopca”. Opowiadanie wprawdzie też w typowej dla autora konwencji, jednak potwierdzające, że czuje się w niej świetnie, oraz, że straszyć potrafi nie tylko nietuzinkową wyobraźnią i obrzydliwością, ale także budowaniem napięcia i dawkowaniem emocji. A tych tu nie brakuje. Dawno nie miałem w rękach tekstu, przez który prawie przegapiłem stację kolejową, na której miałem wysiąść.

Dalej nadeszli groteskowi „Pisarze i mordercy”, ale trzymając poziom ustąpili miejsca „Wyborowi”, który zaserwował krótką chwilę okrucieństwa i fantastyki i zakończył się emocjonalną pointą. Nadszedł wychwalany przez polskich fantastów „Każdy umiera za siebie”. Wstrząsające zarówno pod względem opisów jak i kreowania nastroju opowiadanie o ofiarach tonącego „Kursku” jawi się niewątpliwie jako jeden z najjaśniejszych punktów zbioru. Ja się tylko pytam, kiedy nasi fantaści wreszcie zerwą z tym piętnem mateczki Rosji.

„Warszawa” to znów bankierzy i znów świat fantasmagorii przenikający się z rzeczywistością. „Król Ruger na zbutwiałym tronie” przywodzi na myśl wczesną twórczość Łukasza Orbitowskiego. „Nic” i „Oko” potwierdzają schemat autora, w którym czuje się znakomicie. Problem w tym, że o ile w powieściach natężenie niesamowitości i brak logiki znajdował wreszcie jakieś uzasadnienie, choćby mgliste i odległe, to tutaj zbyt często Małecki pozostawia utwory w momencie największej niesamowitości tudzież smutku, bez żadnych wyjaśnień. Na moment przeskakuje do intrygującego „Śmierć szklanego Kazimierza”, które choć reprezentuje niemiły sercu memu gatunek science-fiction, okazuje się wciągającym i bardzo dobrym opowiadaniem.

Po takim tekście krótkie „Oszronione palce magików” nie mają szans, „Czciciele” wypadają już lepiej, choć znów pojawia się znany autorowi schemat. Kulminacja następuje we wstrząsającym „Za godzinę powinna tu być”. Małecki zrywa z fantastyką, a horrorem czyni ludzkie życie, które zmienia się w tragedią na skutek kilku nieszczęśliwych splotów okoliczności. Opowiadanie to zostało nominowane do nagrody Andrzeja Zajdla i przyznam szczerze, dawno żaden tekst nie zasługiwał w moim uznaniu na tę nagrodę jak właśnie „Za godzinę powinna tu być”.

Antologię zamykają połączone „Cena drwiny” i „…mat”, ale tak naprawdę zbiór skończył się dla mnie kilka stron wcześniej. Ostatnie dwa teksty przypominają próbę spięcia całości, co w moim odczuciu jest zbędne. „Zaksięgowani” to solidna porcja dobrej literatury, do jakiej Jakub Małecki zdążył już przyzwyczaić. Problem w tym, że rozpiętość jakiej dokonał w tej antologii pokazała szwy mocne i te, w których tkanina się pruje. Choć nie ma tu tekstów złych, znajdziemy utwory dość przeciętne, zdawać by się mogło bez pomysłu, szczęściem także dość krótkie jak „Oszronione palce magików”; „ Oko”; Strach przed malarzem” czy mimo wszystko „Wybór”. Z drugiej strony znalazły się teksty, nie boję się użyć tego słowa, wybitne, jak „Pocałunek Białego Chłopca”, „Każdy umiera za siebie” i „Za godzinę powinna tu być”. Pomiędzy tymi dwiema szalami znalazły się zaś teksty na przeciętnym, wysokim poziomie autora, wpisujące się w schemat zaproponowany w „Błędach” i „Przemytniku cudu”. I choć większość z nich to naprawdę solidne horrory, ukazujące także Małeckiego jako wnikliwego obserwatora rzeczywistości ze skłonnością do psychologizacji, to jednak zaczyna irytować kolejny bohater pracujący w banku/korporacji. Ja rozumiem. Tytuł zobowiązuje. Ale wolałbym, żeby autor nie został „zaszufladkowany”. Wielki potencjał i duża wyobraźnia w połączeniu z wnikliwością i talentem pisarza gwarantują lekturę, niestety, tylko dobrą. Nierówny poziom tekstów sprawia, że tym razem wielkich braw bić nie zamierzam. Chyba, że poszczególnym opowiadaniom. To wtedy na stojąco. Bo to one właśnie podbijają ocenę końcową.

Kup książkę Zaksięgowani – Jakub Małecki
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ kolejne dobre teksty Małeckiego…
+ …przesycone jego specyficznym stylem
+ wybitne „Pocałunek Białego Chłopca”; „Każdy umiera za siebie” i przede wszystkim „Za godzinę powinna tu być”
+ różnorodność tematów…

Minusy:

- …która przekłada się na nierówny poziom tekstów
- teksty o bankierach i pracownikach korporacji zaczynają w pewnym momencie nużyć
- słabo wypadają krótkie formy literackie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -