Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Aniołowie podziemi

GUARDIAN ANGELS

Aniołowie podziemi

ocena:5
Autor:Joseph Citro
Tłumaczenie:Nela Szurek
Wydanie oryginalne:1988
Wydanie polskie:1992
Wydawnictwo:Rebis
Ilość stron:292
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Las to miejsce, w którym siły natury znajdują schronienie przed brudem i grozą cywilizacji. Ostoja prawdziwej, brutalnej przyrody, w której zwierzęta toczą nieustanny bój o przetrwanie. Azyl dla uciekinierów ze świata ludzi. Brzmi jak ograne hasła z reklamówki programu przyrodniczego? Być może, ale jeśli wyobrazimy sobie ogromne połacie lasu, niezmierzone przestrzenie pokryte dywanem rozbuchanej roślinności, gdzie nigdy nie postała ludzka stopa... czy nie czujemy się tak, jakbyśmy rozmyślali o innych planetach, albo o dziwach kryjących się na dnie rowów oceanicznych, które są dla nas niemal równie nieosiągalne? Puszcza, jaką prezentuje nam Joseph Citro, to miejsce pierwotne i zapomniane, od wieków żyjące własnym życiem, którego żaden człowiek nie jest w stanie do końca pojąć. Czy naprawdę aż tak trudno uwierzyć, że w takim otoczeniu mogą kryć się siły i istoty nie z tego świata?

Citro to dość niezwykły pisarz, przede wszystkim dlatego, że całą swoją twórczość – również tę nadnaturalną i przerażającą – poświęcił stanowi Vermont. Opisywane przez niego miejsca oraz krajobrazy rzeczywiście robią niesamowite wrażenie. Czego by nie mówić o fabule powieści, atmosfera dzikich ostępów Ameryki oddana została wiernie i poruszająco. Czy to wystarczy jednak, by uznać „Aniołów podziemi” za udaną powieść?

Will Crockett to piętnastoletni chłopiec, który wraz z rodzicami przeprowadza się do nowego domu. Ku jego przerażeniu, posiadłość znajduje się na skraju cywilizacji, w małej mieścinie Antrim w stanie Vermont, w której życie toczy się niezwykle powoli, ale jakiekolwiek rozrywki należą do rzadkości. Will nie może jednak narzekać – bardzo szybko wdaje się w konflikt z miejscowymi zakapiorami, zakochuje się do szaleństwa w zupełnie obcej dziewczynie i staje twarzą w twarz ze śmiertelnym zagrożeniem. Jego rodzice nie radzą sobie z sytuacją po przeprowadzce – w nowym domu dzieją się dziwne rzeczy, lokatorzy mają wrażenie, że są obserwowani, a w głębi lasu czai się jakaś niepokojąca siła. Wszelkie próby racjonalizowania niezwykłych zdarzeń okazują się skazane na porażkę. Nie zdradzę wiele, jeśli powiem, że rodzina Crockettów będzie musiała stawić czoła niebezpieczeństwu czającemu się w ostępach pradawnej puszczy.

Trudno mi oceniać język powieści, mimo iż robi on wrażenie prostego i zrozumiałego. Winą obarczałbym tłumaczenie, w którym roi się od rozmaitych błędów i przekłamań, niepotrzebnie utrudniających odbiór całości. Tak czy inaczej, Citro trudno uznać za pisarza szczególnie utalentowanego. „Aniołowie Podziemi” to rzemieślnicza robota, która nie nosi śladu błyskotliwości ani na poziomie treści, ani formy. Oprócz opisów pradawnego lasu, autor raczy nas średnio ciekawą historią tajemniczego ludu, który od wieków żyje w dalekich krańcach puszczy i raz na jakiś czas objawia się niczego nieświadomym mieszkańcom Antrim w sobie tylko znanych celach. To, co z początku zapowiada się na podniecającą tajemnicę, szybko okazuje się literackim schematem, który nawet nie próbuje przeistoczyć się w coś ambitniejszego. Z czasem zaczynamy zauważać luki w logice powieści, ale na szczęście wtedy akcja przyspiesza na tyle, że z ożywieniem zagłębiami się w dalszy rozwój wydarzeń.

Postaci bohaterów są zarysowane w sposób prosty i niepozostawiający wątpliwości. Jedyną osobą godną większej uwagi jest Mona, tajemnicza dziewczyna z sąsiedztwa, której motywy są z początku zupełnie niezrozumiałe. Niestety, jeśli nastawiacie się na rozważania rodem z dramatu psychologicznego, to źle trafiliście. „Aniołowie podziemi” to przeciętny horror, który nie zaskakuje niczym nowym. Scen grozy jest tu niewiele, ale to i tak bez znaczenia, bo nie wywołują w czytelniku większych emocji. Końcówka jest szybka i dość sprawnie napisana, ale brakuje jej dramatyzmu. Losy bohaterów do ostatniej chwili były mi całkowicie obojętne.

Powieść Citro mogę polecić jedynie jako niezobowiązującą lekturę na lato. Oprócz klimatu leśnych ostępów Vermont, niewiele jest tutaj rzeczy, które mogłyby zatrzymać czytelnika na dłużej. Fabuła i postaci nie pozostają w pamięci, a generowane przez powieść napięcie jest tak niewielkie, że szybko się o nim zapomina. Od początku do końca jest to książka przeciętna i niewyróżniająca się. Z braku lepszego zajęcia można ją przeczytać, w innym przypadku – lepiej znaleźć sobie ciekawszą lekturę.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ nastrój tajemnicy na początku powieści
+ atmosfera dzikich ostępów Vermont
+ kilka ciekawych momentów
+ postać Mony może budzić ciekawość

Minusy:

- prosta
- schematyczna
- momentami nużąca
- nienajlepiej przetłumaczona

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -