Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POTOMSTWO

OFFSPRING

POTOMSTWO

ocena:7
Autor:Jack Ketchum
Tłumaczenie:Bartosz Czartoryski
Wydanie oryginalne:2006
Wydanie polskie:2012
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:288
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:
M@rio - 7

Są książki, które zostawiają po sobie trwały ślad: wspomnienie, które czasami do nas wraca, żeby przypominać o pewnych uczuciach i przemyśleniach. Jack Ketchum ma na koncie przynajmniej kilka powieści, które poruszają najgłębsze struny w duszy człowieka. Jednak jego debiut, „Off Season” (u nas znany jako „Poza sezonem”) nie był dziełem, które zapada w pamięć z uwagi na niezwykłe fabularne rozwiązania czy głębokie przemyślenia. „Off Season” to po prostu najintensywniejsza i najbrutalniejsza książka, jaką miałem w rękach.

„Offspring” („Potomstwo”) to mniej więcej taka sama okrutna jazda bez trzymanki. Po przeczytaniu trudno wyrzucić ją z głowy, choć oprócz lepkiej od krwi atmosfery i prostych rozważań nad okrucieństwem ludzkiej natury nie ma w niej nic, co zadziwiłoby czytelnika. Z drugiej strony znajdziemy tu sceny, które wbijają się w naszą wyobraźnię jak rozpalone ostrze. Ketchum nie zna litości i nie oszczędza nikogo, do samego końca nie wiemy więc, kto przeżyje.

Finał pierwszej części był jak ostateczny cios obuchem w głowę. „Offspring” zaczyna się parę lat po tamtych wypadkach. Emerytowany szeryf Peters z bólem wspomina błędy przeszłości, których nie może już naprawić. Ku jego przerażeniu, koszmar sprzed lat powraca, żeby rozgorzeć ze zdwojoną siłą. Na pierwszych sześciu stronach bezwzględni oprawcy brutalnie mordują bezbronną kobietę, tną na części ciało opiekunki do dzieci i doprowadzają do śmierci niemowlęcia, które dusi się w plastikowym worku na śmieci. Ta śmierć stanie się zresztą pretekstem dla dalszych wypadków.

Powiedzmy szczerze – Ketchum znów zaczyna z pełną mocą i wyrusza w krwawą podróż przez następne 240 stron, znacząc swoją drogę kolejnymi okaleczonymi i wykrzywionymi z bólu trupami. Powieść rozwija się dość powoli w pierwszej połowie, bardzo starannie budując napięcie, aby zaraz potem eksplodować czytelnikowi w twarz i wciągnąć go w wir wydarzeń tak przerażających, że mózg odmawia ich akceptacji. Jest w „Offspring” parę scen, o których będziecie chcieli zapomnieć – to mogę Wam obiecać z ręką na sercu.

Ponieważ jednak mamy do czynienia z kontynuacją, nieuniknione jest choćby najbanalniejsze porównanie. W stosunku do „Off Season” z pozoru nie zmieniło się wiele. Schemat pozostał dokładnie ten sam, co jednych ucieszy, a inni stwierdzą, że „przecież to już było”. Tylko że ogólne założenia tchnęły prostotą już wtedy, gdy swoją premierę miała część pierwsza. Tutaj chodzi o co innego – o atmosferę, o przerażenie i o krew. Atmosfera jest naprawdę dobra, tym bardziej, że warsztat Ketchuma mocno się zmienił. Postaci nie są już szablonowymi kukiełkami, tak jak w jego debiucie. Mają charaktery, uczucia, są realistycznie zarysowane – mam tu na myśli nie tylko bohaterów z „jasnej strony mocy”, ale także tych złych, czyli bezlitosnych i okrutnych kanibali, którzy powracają w dobrej formie, głodni i jeszcze sprawniejsi w sztuce zabijania.

Jeśli chodzi o przerażenie, to Ketchum nie zawodzi. Napięcie buduje jeszcze skuteczniej, atmosfera zaś jest równie gęsta i wszechogarniająca. Sceny w jaskini robią wrażenie równie mocne, co w części pierwszej. Końcówka również nie zawodzi, choć jej wydźwięk jest zupełnie inny niż poprzednio. Fani „Off Season” mogą się poczuć urażeni, ale ja cieszę się, że Ketchum czasami wpuszcza w mroki swojej prozy delikatne światełko nadziei. Nie wszyscy są tu tak samo zdeprawowani, niektóre postaci potrafią zachować się tak, jak należy w danej sytuacji. Parę momentów trąci banałem – na przykład fragment, w którym jedna postać cudem unika śmierci, bo nóż ześlizguje się po metalowej piersiówce… bywało gorzej, ale mimo wiarygodnej otoczki to jednak strasznie ograny chwyt.

Na ostatek zostawiłem kwestię tego, co najbardziej rzucało się w oczy w „Off Season”. Pierwsza część cyklu zawierała tyle skumulowanego okrucieństwa, że jej pełna, pozbawiona cięć cenzorskich edycja ukazała się po wielu latach od premiery. Rzeź była tam tak intensywna, że nie jestem sobie na tę chwilę w stanie wyobrazić czegoś ostrzejszego. Sądziłem, że w części drugiej autor spróbuje postawić poprzeczkę jeszcze wyżej, ale… nic z tego. Ketchum po latach to pisarz znacznie dojrzalszy, który nie szafuje makabrą bez opamiętania. Zamiast tego woli sprawnie budowane napięcie, realistyczne postaci, łamanie reguł horroru (bo tutaj najsilniejsi wcale nie żyją najdłużej…), a krew i wnętrzności nie zawsze wypływają na pierwszy plan. To oczywiście innego rodzaju literatura niż choćby „The Girl Next Door”, inna także niż „Red” czy „The Lost”. Obie części cyklu o kanibalach z wybrzeża to horrory o przetrwaniu, w których Ketchum nie stara się realizować ambitnych przekazów. Ale „Offspring” zawiera mniej przemocy niż jego poprzednik, a przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Nie ma tu chociażby „przepisów kulinarnych”, które w dużej mierze zdecydowały o reputacji „Off Season”. Osobiście, nie czuję się zawiedziony, wręcz odwrotnie. Dobry klimat i narracja starczają, by utrzymywać atmosferę szoku – a okazjonalne „mocne” obrazy tylko podkreślają to, o czym mówiłem wcześniej. Ale jeśli oczekiwaliście ostatecznej, ekstremalnej, apokaliptycznej lektury na podobieństwo „Off Season”, to uczciwie ostrzegam, że Ketchum zmienia ton. Staje się dojrzalszy, a jego proza bardziej przemyślana – choć przez to może odrobinę mniej mroczna.

Trzygroszówki

M@rio przyznał ocenę 7 i napisał:

„Offspring” to wciąż bezkompromisowa proza, nie ustępująca wiele „Poza Sezonem” („Off Season”). Więcej tu psychologii postaci, a przy tym wszystkim dawka makabry nadal jest uderzeniowa. Mimo kilku fabularnych „przedobrzeń”, obcowanie z „Offspring” ciągle przypomina jazdę kolejką wysokogórską! Słowem - emocji Ci tu dostatek.

Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ tempo akcji i napięcie urywają głowę
+ rzetelnie nakreślone postaci
+ atmosfera i poszczególne sceny mogą spędzić sen z powiek

Minusy:

- prosty, wręcz banalny schemat
- w żadnym razie nie jest to najlepsze dzieło Ketchuma

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -