Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ODRAŻAJĄCE, BRUDNE, ZŁE. 100 FILMÓW GORE

Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore

ODRAŻAJĄCE, BRUDNE, ZŁE. 100 FILMÓW GORE

ocena:7
Autor:Piotr Sawicki
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Wydawnictwo Yohei
Ilość stron:304
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:10
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Z ascetycznej okładki książki Piotra Sawickiego, „Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore” spoglądają na czytelnika upiornie zabawne szmacianki autorstwa Eweliny Kaczanowskiej, wyobrażające ikony krwawego horroru: Leatheface`a, Candymana, Fredy`ego Kruegera oraz Pinhead`a. Pomysłowa, oryginalna, estetycznie udana okładka to nie jedyna zaleta tej prekursorskiej na polskim rynku wydawniczym pozycji.

Gore budzi przerażenie, ale również niezdrową fascynację. Nie ulega wątpliwości, że jest fenomenem wykraczającym poza dziedzinę filmu. Być może dlatego na Zachodzie opracowań poświeconych tej krwawej odmianie horroru jest bez liku, w Polsce przed Sawickim z tematyką tą zmierzył się Andrzej Pitrus w opracowaniu „Gore, seks, ciało, psychoanaliza. Pułapka interpretacyjna” (1992). Pitrus interesował się jednak zjawiskiem gore pod kątem teoretycznym, Sawicki stawia natomiast na konkretne filmowe przykłady. Dlatego prawdą jest, że to pierwsza w Polsce publikacja, traktująca o filmach gore (choć nie o teorii gore). Jest więc opracowanie Sawickiego dziełem prekursorskim, co rzecz jasna nie tylko można, ale trzeba zaliczyć na korzyść jej autora.

W książce autor opisuje sto niezwykle zróżnicowanych pod względem formy, treści oraz kraju i roku pochodzenia, ociekających krwią filmów. I wszystkie one są, w myśl tytułu ksiązki, złe, brudne i odrażające, choć w ich gronie znajdziemy też wiele makabrycznie zabawnych obrazów na czele z „Martwicą mózgu”, „Martwym złem” i „Toksycznym mścicielem”. Lista stu filmów jest przemyślana i właściwie reprezentatywna dla nurtu gore (choć mnie jako fanowi horroru azjatyckiego zabrakło któregoś z przedstawicieli japońskiej „nowej fali gore” spod znaku „The Machine Girl” i „Tokyo Gore Police”). Sawicki, dobierając filmy do swego leksykonu rozsądnie, bo z pożytkiem dla reprezentatywności obrazu gore, nie ulega dyktatowi skrajnego subiektywizmu. Dzięki temu obok filmów, które zrobiły na nim największe wrażenie (np. „Who Can Kill a Child?”„The Beyond”), pojawiają się także obrazy, które po prostu powinny się były znaleźć (np. „August Underground” „Nekromantik”, „Królik doświadczalny”), jak też takie, o których warto było wspomnieć, by lepiej zobrazować zjawisko gore (np. „Nieodwracalne”). Zaskoczeniem dla fanów krwawego kina może być obecność na liście „Pasji” Gibsona, ale Sawicki sięga po nią, po to, by dowieść, iż religijna otoczka skrywa w istocie typowy obraz eksploatacji (podpisuje się pod tym obiema rękoma). Co więcej autor nie ogranicza się do produkcji pełnometrażowych: w leksykonie znajdziemy opisy i filmu krótkometrażowego („Cutting Moments”), i serialu animowanego („Happy Tree Friends”).

Rozsądny i trafny dobór filmów do leksykonu to jednak ledwie połowa sukcesu. Przypomina się nieszczęsna publikacja Pitrusa, pt.: „100 filmów grozy” z 1999, która prezentowała całkiem interesujący zestaw filmów. Ale co z tego, skoro poszczególnym filmom autor poświęcał pół stronicowe opisy, z których połowę wypełniały streszczenia fabuł. Sawicki traktuje jednak z powaga swoją pasję i fanów grozy, toteż opisy poszczególnych przedstawicieli gore zebranych w leksykonie to najmocniejszy jego punkt. Autor „100 filmów gore” posiadł bowiem dwie najistotniejsze cechy, by zdobyć swego czytelnika: ma błyskotliwy styl i ogromną wiedzę, i to nie tylko filmową. Jednocześnie posiada również godną uznania umiejętność syntetycznego ujmowania zarówno warstwy formalnej, jak też treściowej omawianych filmów w postaci zwięzłych „mini-recenzji”. Na dodatek potrafi w tych mini-recenzjach pomieścić własną interpretacją i to właściwie za każdy razem, trafiając w samo sedno. Trudno było znaleźć taką analizę, o której można było by powiedzieć, że jest kompletnie chybiona, choć oczywiście jest kilka, z którymi bym polemizował. Rzecz jasna, Sawicki opisuje filmy gore, o których sam wielokrotnie pisze, że są ostentacyjnie wyzbyte głębszych treści, stąd przy niektórych filmach jego opisy są stosownie krótsze i mniej dogłębne.

Warto zwrócić uwagę, że choć tematyka gore ma posmak zakazanego owocu, Sawicki nie ulega pokusie epatowania opisami krwawych scen, z których w istocie składają się obrazy tej odmiany horroru. Owszem, przytacza zwłaszcza te, które weszły do historii horroru albo te, które zrobiły na nim największe wrażenie, ale nie czyni ich główną atrakcją. Zachowuje do omawianych filmów stosunek raczej typowy dla badacza groźnego zjawiska niż dla niezdrowo zafascynowanego ludzką deprawacją maniaka gore. Erudycja, rzetelny, momentami wręcz chłddny styl (choć nie jest on, na szczęście regułą) styl świadczą o ambicji autora, by jego książka stała się czymś więcej niż tylko jeszcze jednym przewodnikiem po filmach danego rodzaju.

Że tych ambicji można się dopatrzeć, dowodzi wstęp, w którym Sawicki tworzy rodzaj teoretycznej podbudowy dla swego leksykonu. Niestety, prolog „100 filmów gore” sprawia wrażenie napisanego w pośpiechu, na końcu twórczego procesu powstawania książki. W tytule jednego z podrozdziałów autor prowokacyjnie pyta: „Co to jest gore”, ale zamiast udzielić precyzyjnej, wyczerpującej odpowiedzi, jakiej należałoby oczekiwać, wikła się w terminologiczne niekonsekwencje. Raz pisze o gore jako o autonomicznym gatunku, raz jako o odmianie horroru, kiedy indziej przez gore rozumie określoną stylistykę („spektakl gore”) a jeszcze kiedy indziej traktuje krwawe kino jako nurt („krwawa fala”) oraz posługuje się określeniem „antyestetyka”. Zdezorientowany czytelnik ma prawo zapytać: czym to gore w końcu jest? Sawicki, co prawda stosuje coś w rodzaju „definicji opisowej”, wymieniając poszczególne cechy gore, ale te akurat każdy inteligentny czytelnik sam sobie wyczyta z opisów filmu. A jeśli ich nie wyczyta, to autor na konkretnych przykładach je objaśni (dotyczy to zwłaszcza tzw. pułapki interpretacyjnej).

Problem z leksykonem Sawickiego jest taki, że nie bardzo wiadomo jaką książkę chciał napisać: popularną czy naukową a może i jedno i drugie? Jestem przekonany, że wiele osób niedysponujących taką wiedzą jaką posiada autor, nie będzie wiedzieć co to jest oś akcji, diegeza czy montaż równoległy. A uczonych, obco brzmiących słów używa Sawicki z lubością, co z jednej strony wskazuje na jego erudycję, ale z drugiej może zniechęcić mniej wyrobione osoby. Z kolei tych, którzy pragnęliby zrozumieć fenomen gore, irytować będzie brak oparcia w bogatej literaturze źródłowej, terminologiczne niekonsekwencje a nawet brak zakończenia i przypisów przy cytatach czy głupie błędy np. przekręcenie nazwiska słynnego mordercy z serii „Piątek 13-tego”, Jasona Voorheesa. Choć za te ostatnie potknięcia winę ponosi nie autor, lecz osoby sporządzające korektę. W konsekwencji więc nie do końca wiadomo do kogo ma to być adresowana książka, ponieważ ostatecznie w pełni nie zadowoli ona ani zwykłych zjadaczy filmowego horroru ani osób pragnących poszerzyć swoją wiedzą o filmach gore.

„Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore” pozostawiły mnie z wrażeniem niewykorzystanego potencjału tkwiącego zarówno w materiale, jak też w możliwościach autora. Niestety niezdecydowanie Sawickiego, czym jego leksykon ma być: opracowaniem popularnym czy raczej naukowym sprawiło, że jest to pozycja w jakimś sensie niepełna. Jednak mimo moich narzekań i tak warto do niej zajrzeć, ponieważ autorowi "100 filmów gore" udała się jedna rzecz, być może nawet najistotniejsza. Dzięki jego prekursorskiemu opracowaniu gore nie tylko wychodzi z getta, lecz również ukazuje swe różrodne oblicze, często dalekie od sterotypu prymitywnej rozrywki dla degeneratów.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pierwsza na polskim rynku ksiązka poświecona filmom gore
+ przemyślany, reprezentatywny dobór filmów do leksykonu
+ błyskotliwy styl i erudycja autora
+ wiele trafnych interpretacji
+ pozbawiony niezdrowej fascynacji stosunek do omawianych filmów
+ po tej książce gore nie będzie utożsamiane jedynie z prymitywną rozrywką dla degeneratów

Minusy:

- niedopracowany, napisany w pośpiechu „teoretyczno-historyczny” wstęp
- terminologiczny zamęt
- ubogie źródła bibliograficzne
- brak zakończenia
- nie do końca wiadomo do kogo ma to być adresowana książka
- korekta, niestety, w kilku miejscach zawodzi

Horror Online 2003-2014 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -