Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHORY, CHORSZY, TRUP

CHORY, CHORSZY, TRUP

CHORY, CHORSZY, TRUP

ocena:9
Autor:Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Fu Kang
Ilość stron:129
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Dawid Kain i Kazimierz Kyrcz Jr to już uznane postacie na naszym rynku wydawniczym, które w pocie czoła wypracowały sobie obecną pozycję. Ciekaw jestem, ile osób pamięta ich wspólne początki w zbiorach „Horrorarium” i „Piknik w piekle”. Ciekaw jestem, ile osób może pochwalić się tymi książkami na półce. Dziś to już prawdziwy rarytas. Tymczasem, panowie po różnych perypetiach solowych i w innych spółkach, prezentują swój trzeci wspólny zbiór opowiadań „Chory, chorszy, trup”.


Większość czytelników dobrze wie, czego spodziewać się po tym duecie, niezorientowanych uświadomię – dużej dawki absurdu i brutalności, z domieszką kryminału, sensacji, czarnego humoru, groteski, podlane nieco poetycko-dadaistycznym sosem. To styl, który albo się akceptuje, albo omija szerokim łukiem. Bo czego tu nie ma? Już sam początek to jazda bez trzymanki; „Wybierz swoją chorobę” opowiada o pisarce, która chcąc zdobyć motywację do napisania nowej książki, kupuje sobie schizofrenię paranoidalną. Tę bowiem można eksperymentalnie zaszczepić w pacjentce za stosowną opłatą. I kwestia oczywista – powstaje w pewnym momencie pytanie czy bohaterka jest pisarką, czy schizofreniczką? Intrygujący, wciągający utwór, może nieco zbyt gwałtownie się kończący.

Choroby psychiczne powracają wykrzywiając świat przedstawiony także w „Wyłączności”; „Sucksessie” lawirując na pograniczu horroru i groteski. Ta ostatnia na szczęście ujawnia się pełną gębą tylko w jednym tekście, najzabawniejszym i w moim mniemaniu najsłabszym „Mała miss”. Swoją drogą, historia o tatusiu, który martwi się, że jego trzyletnia córcia nic nie umie, podczas gdy jej rówieśniczki znają kilka języków, są wykształcone i w ogóle, wcale nie jest takie groteskowe. I nawet to co zaczyna ów troskliwy tatuś wyczyniać również dla nas może wydawać się absurdem, w Stanach Zjednoczonych staje się powoli prawdą – tam dzieci są przygotowywane do wyścigu szczurów od najmłodszych lat, ba, nawet w trakcie ciąży aplikowane są im specjalne „pobudzacze”. Strach pomyśleć, że może wkrótce wizja Kaina i Kyrcza stanie się faktem i u nas... No cóż, opowiadanie dobre, niekoniecznie jednak mi odpowiadające, szczególnie jego końcówka. Jest to jednak tylko kwestia gustu, bowiem autorzy nie piszą tekstów słabych, co więcej, zdarzają im się znakomite.

A do takich należy ponury i bardzo smutny „Kilka dni, kilka nocy”. Tu pisarze nieśpiesznie tkają swoją opowieść, prowadząc ją do finału, który nie jest ani zaskakujący, ani wstrząsający, ale pozostawia czytelnika w stanie, jakich wielu autorów wywołać nie potrafi. Co ciekawe, nie jest to horror, ani groteska, a utwór, któremu najbliżej do poetyckiego katastrofizmu. Ten zaś powraca pełną gębą w opowiadaniu „Eterix”.

Jednak, jak na nasz portal przystało, nas najbardziej interesuje groza. A ta objawia się w różnych postaciach, czy to nieznacznie we wspomnianych tekstach o podłożu chorób psychicznych, czy bardziej klasycznie, jak w bardzo dobrych, nie pozbawionych stosownych twistów fabularnych „Zabawki” i „El hombre invisible”, gdzie autorzy nawiązują inteligentnie do gotyckich początków powieści grozy. Bywa też nowocześnie i nihilistycznie jak w „Transformacji Marcina Franczaka” czy „Cierniach kiełkujących w tobie”, bywa wreszcie bardzo brutalnie, choć niezmiernie intrygująco („Na wysypisku”; „B-side”). Całość zaś zamyka nieco przewrotny, choć pełen swego rodzaju umowności „W krainie zagadkowych uśmiechów”.

I tu pojawia się problem z podsumowaniem całości. Bo sprowadza się ona do tego, że odbiór książki zależy od czytelnika, jego nastawienia i upodobań. Można zarzucić utworom, że w większości przypadków wypełniają je szablonowe postacie, w których próżno doszukać się głębi. Można stwierdzić, że część tekstów jest zbyt krótka, jakby autorzy bali się bardziej popuścić wodze fantazji i starali się skończyć opowieść nim ona nimi zawładnie. I pewnie można by znaleźć jeszcze jakieś wady (że czasem język zbyt kolokwialny, że zupa za słona). Tylko po co? Kyrcz i Kain zaprezentowali najwyższych lotów dawkę własnego stylu, bawiąc się konwencją, gatunkiem, słowem i czytelnikiem. Dali książkę, którą szybko się czyta, która dostarcza rozrywki, na swój sposób nawet bawi (czarny humor jest jednak tylko w warstwie słownej, specyficznym grom i komentarzom), ale jeśli damy jej chwilkę, i choć na moment zastanowimy się nad przeczytanym akurat opowiadaniem, odkryjemy, że tu się nie ma z czego śmiać, a po zastanowieniu każdy tekst jeży włosy na głowie. Nic dodać, nic ująć. Bardzo udana książka duetu. Polecam wszystkim fanom autorów, pozostali mają świetną okazję, by rozpocząć przygodę ze światem panów K&K.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ jak zwykle, bardzo dobra warstwa językowa

+ jak zwykle, intrygujące pomysły

+ drugie dno pozornie oczywistych historii

Minusy:

- specyfika stylu może się okazać niestrawna dla przeciętnego czytelnika

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -