Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ULICA WIĄZÓW 5150

5150, Rue Des Ormes

ULICA WIĄZÓW 5150

ocena:9
Autor:Patrick Senécal
Tłumaczenie:Ewa Pfeifer
Wydanie oryginalne:2001
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:Fu Kang
Ilość stron:333
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Patrick Senécal to autor w Polsce stosunkowo mało znany, w swej ojczyźnie, Kanadzie uznawany jest za twórcę rangi Stephena Kinga. Po zapoznaniu się z jego powieściami muszę przyznać, że nie jest to nadmierna przesada, choć tego typu porównania zawsze uważałem za krzywdzące dla obydwu autorów. Senécal posługuje się zupełnie innym stylem, choć pewne podobieństwa można odnaleźć. Zarówno te podobieństwa jak i różnice widać w jego debiutanckiej powieści „Ulica Wiązów 5150”.

Yannick Berube jest młodym studentem, który pewnego dnia ulega wypadkowi rowerowemu, próbując uniknąć zderzenia z przebiegającym mu drogę kotem. Chłopak wychodzi cało ze zdarzenia, jego rower zostaje jednak zniszczony. Postanawia wezwać taksówkę, by nie wracać pieszo do domu. W tym celu udaje się do pobliskiego domu, budynku na tytułowej ulicy. Tam otwiera mu taksówkarz, Jakub Beaulieu, który choć nieco skonsternowany, zgadza się na prośbę Yannicka. Ten jednak zamiast zadzwonić, idzie umyć ręce, a ciekawość sprawia, że zagląda do niewłaściwego pomieszczenia. I tu rozpoczyna się jego tragedia, bowiem Beaulieu nie może go już wypuścić...

Nie będę ukrywał, jak dla mnie zawiązanie akcji powieści jest mocno naciągane i sztampowe, co więcej sprawia wrażenie wydumanego, brakuje w nim bowiem napięcia, jest za to nadmiar wiary w naiwność czytelnika. Pierwsze próby ucieczki Yannicka są bardzo nieudolne, nie tylko ze względu na brak efektu. Pomysł, by młody więzień w pierwszych godzinach niewoli zaczął prowadzić zapiski też jest naciągany. Sytuacji nie ratuje także pamiętnik prowadzony przez Maude Beaulieu, żonę Jakuba, w którym poznajemy początki fanatyzmu religijnego mieszkańców domu pod numerem 5150. Tu wszędzie widać właśnie typowo Kingowskie „ciekawe, co by było gdyby” - czyli najpierw coś napiszę, potem złapiemy logikę. Lub nie.

Na szczęście Senécal potrafi przykuć uwagę. Umierający mężczyzna na jakiego natknął się Yannick w jednym z pokoi, czy dopełniające rodzinę dziewczynki: kilkuletnia, autystyczna Anna - i niebezpieczna nastolatka Michelle pozwalają sądzić, że autor ma do przekazania coś więcej niż sztampowy horror. I rzeczywiście. Sugerują to już pierwsze rozmowy z Jakubem, który ma specyficzny sposób pojmowania moralności, dzięki któremu Yannickowi nie grozi nic, dopóki on nie zagraża jego rodzinie. Dlatego też musi pozostać w domu, a od niego tylko zależy, czy będzie tu jako więzień czy gość. Pewność Jakubowi daje fakt, że jest mistrzem gry w szachy, nigdy nie przegrał żadnej partii, od lat jest niepokonaną gwiazdą Klubu Szachowego w Montcharles. Zawsze gra białymi pionkami, wierząc, że symbolizują one Boga i Światłość. Yannick postanawia pokonać go, by udowodnić mu, że jest szaleńcem. Z kolei Jakub przyznaje, że jeśli przegra, wypuści chłopaka. Co wieczór więc odgrywają kolejne partie.

Zatrważające jest to jak doskonale Senécal ukazał rodzące się szaleństwo, najpierw u Jakuba w wyniku źle pojmowanej moralności religijnej, a następnie u Yannicka, który chcąc zaprezentować wyższość logiki i rozumu sam stopniowo go traci. Rozgrywka między dwoma mężczyznami nabiera coraz bardziej symbolicznego wymiaru, ich rozmowy i teorie stają się niemal dogmatami dwóch przeciwstawnych sił, z których jedna nie może istnieć bez drugiej. Wątek ten został bardzo dobrze poparty psychologią, znakomicie też poprowadzono postacie i ich motywację (choć ta może się niektórym nie podobać). A jest to tylko główny wątek, obok którego pojawiają się choćby te o dramacie Maude, czy narodzinach psychopatki-nimfomanki Michelle.

Pragnę też uspokoić tych, którzy obawiają się, iż mamy tu do czynienia z horrorem psychologicznym. Istotnie, „Ulica wiązów 5150” czerpie pełnymi garściami z tej odmiany, niemniej w końcówce uderza niespodziewanie ogromnym bestialstwem i okrucieństwem, wyjaśniając sekret Jakuba. Wielostopniowy finał podnosi zaś ciśnienie niemal do zenitu, zostawiając czytelnika w stanie rozbicia, zagubienia i zamyślenia.

Debiut Senécala wstrząsa. Bardzo odmiennie od prozy Kinga, za to nie tak odlegle od pisarstwa Jacka Ketchuma. Mimo niemrawego początku, wciąga i przewleka na drugą stronę, po której nie jesteśmy już tacy sami jak przed lekturą.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ fabuła
+ wątki poboczne
+ psychologiczna otoczka i motywacja postaci
+ wielostopniowy finał
+ przeraża, porusza i skłania do myślenia

Minusy:

- zawiązanie intrygi jest nieco naciągane
- dla czytelników o mocnych nerwach

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -