Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOBIĆ DZIADA

Dobić dziada

DOBIĆ DZIADA

ocena:6
Autor:Andrzej Pilipiuk Andrzej Łaski
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:96
Autor recenzji:garboski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Jakub Wędrowycz – gniewny starzec w gumofilcach, kufajce i czapce uszance. Terminator napędzany samogonem. Samozwańczy egzorcysta, łowca wampirów, kłusownik i bimbrownik. […] Kwintesencja porażającego buractwa i wieśniactwa, połączonych cwaniactwem. […] Niezbyt trzeźwy, niezbyt miły, budzący grozę swym wyglądem i zapachem.” Jakub Wędrowycz – postać, która posiada tyle wad, a które to powodują, że czytelnicy tak bardzo go kochają.

To już 15 lat od czasu kiedy w „zbrodniczym umyśle” Wielkiego Grafomana narodził się pomysł na stworzenie wiejskiego odpowiednika Van Helsinga i Blade’a. To już 15 lat od kiedy czytelnicy rozsmakowali się w słowie jakie głosi Andrzej Pilipiuk. Z okazji tej małej rocznicy wydawnictwo Farbryka Słów postanowiło wydać komiksową wersję przygód egzorcysty amatora.

Głównym pomysłodawcą i sprawcą komiksu jest Andrzej Łaski – rysownik i scenarzysta książki, który od ponad dwóch lat zmagał się z komiksową adaptacją opowiadań Pilipiuka. Gdy wreszcie skończył na światło dzienne wyszło "Dobić dziada". Łaski stworzył wizualny majstersztyk. Rysunki są naprawdę na wysokim poziomie. Autor zwizualizował głównych bohaterów tak jak każdy ich sobie wyobrażał. Jakub, Semen, posterunkowy Birski i cała reszta są tacy jak być powinni. Wędrowycz wzbudza odrazę i delikatny dreszcz grozy okraszony groteskowym czarnym humorem. Całość sprawia wrażenie sennych majaków po kilku dużych łykach truskawkowej pryty, czyli tak jak być powinno. Niestety, świetne rysunki to jedyny atut Łaski. Autor bazował na kilku dobrych opowiadaniach Pilipiuka, m.in. „Hienie”, „Okazji”, „Reprywatyzacji”, „Ostatniej posłudze”, które (o zgrozo!) siermiężnie okroił i scalił w jedną fabułę. Zabieg ten spowodował pewien chaos, który może momentami denerwować. Tylko osoba naprawdę oczytana w Pilipiuku może sobie wszystko jakoś poukładać.

Oś fabuły skupia się na jednym dniu z życia wioskowego egzorcysty, który musi uporać się z duchem znęcającym się nad miejscowymi pijaczkami, starożytnym posążkiem bożka, który łaknie krwi, powracającym dziedzicem – wampirem, duchem byłej żony wysoko postawionej figury politycznej oraz oczywiście z wiecznie ścigającym go posterunkowym Birskim. Duże przeskoki czasowe i fabularne utrudniają poukładanie i odbiór całej historyjki, która w literackich pierwowzorach była umiejscowiona na górnej półce horroru i czarnego humoru. Jeśli ktoś swoja przygodę z Wędrowyczem zacznie od lektury „Dobić dziada” może się do niego zrazić.

Na osłodę jednak Fabryka Słów zaserwowała dodatek w postaci „gazetowych” wersji opowiadań, które stały się kanwą pod komiks Łaski. Całość została uzupełniona o dwie nowe historie zatytułowane „Hrabia” oraz „Czortek”.

Książka jest warta uwagi ze względów estetycznych i wizualnych. Stanowi łakomy kąsek dla wielbicieli Pilipiuka i „kolekcjonerów” jego twórczości. Tylko, co z tego jeśli brakuje jej fabularnego polotu. Myślę, że o wszystkim zadecydowała ekonomia. Komiks nie może być długi, a autor poświęca każdej stronie sporo czasu i pracy.

Pomimo przepięknego wydania potencjalnych czytelników może odstraszyć również cena. Twórczość komiksiarzy na ogół nie należy do tanich, ale „Dobić dziada” naprawdę dobija po kieszeni. Prawie 70 zł za niespełna stu stronicowy zeszyt to dość spora suma. Na taki wydatek mogą pozwolić sobie jedynie zagorzali fani twórczości Wielkiego Grafomana.

Podsumowując wszystko należałoby teraz dokonać oceny końcowej. I tutaj zaczynają się schody, ponieważ „Dobić dziada” z jednej strony zachwyca, z drugiej strony denerwuje i zniechęca. Wizualny majstersztyk kontra narracyjnie i fabularnie kulejąca adaptacja Pilipiuka, traktująca opowiadania pisarza zbyt skrótowo i chaotycznie.
Cóż, jednak komiks to historia zapisana w obrazkach, więc element wizualny musi zwyciężyć. Dodatkowy plus za opowiadania w wersji gazety „Niski Gumofilec” i garść wydawniczych ciekawostek.

Na sam koniec dodam jeszcze jedno stwierdzenie. Komiksowy Pilipiuk to krok w stronę storyboardu, a więc filmu. W dobie fascynacji sielankowością wsi i czarnym humorem o lekkim zabarwieniu sensacyjnym (czyt. seriale typu „Ranczo” i „U Pana Boga za piecem”) dziwi fakt, że do tej pory nikt nie pomyślał o ekranizacji przygód Jakuba. A przecież przy odrobinie wysiłku nasi rodzimi filmowcy mogliby stworzyć polskie „Opowieści z krypty”.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ wreszcie jakaś kreatywna adaptacja prozy Pilipiuka,
+ wspaniałe rysunki i piękne wydanie,
+ Jakub Wędrowycz wyjęty wprost z umysłu Wielkiego Grafomana i wielbicieli jego twórczości,
+ dodatek w postaci pseudogazety
+ "Niski Gumofilec",
+ garść wydawniczych ciekawostek

Minusy:

- przerost formy nad treścią,
- chaos fabularny i narracyjny,
- opowiadania Pilipiuka potraktowane zbyt skrótowo i fragmentarycznie,
- groza wizualna – tak, groza fabularna – mogło być lepiej,
- cena!!!

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -