Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KAMUFLAŻ

Kamuflaż

KAMUFLAŻ

ocena:3
Autor:Ewa Ostrowska
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Oficynka
Ilość stron:384
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jako recenzent nie lubię narzekać na trudy swojego zajęcia. Nie takie jest moje zadanie, prawda? Tym razem pozwolę sobie na krótką dygresję wstępną. Podczas lektury „Kamuflażu” Ewy Ostrowskiej z każdą kolejną stroną coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że nie jestem właściwą osobą do napisania tej recenzji. Urodziłem się ze skłonnościami do czepiania się szczegółów i wiarą, że każda duża całość na tych drobnych detalach się opiera. Jeżeli taka jest prawda, do „Kamuflaż” z pewnością nie jest dobrą powieścią, bo jego główną bolączką są właśnie szczegóły.

Barkinsowie to szczęśliwe małżeństwo. Tak sielankowo szczęśliwe i wyidealizowane, że już po paru pierwszych stronach miałem ich dość. Ulżył mi w cierpieniu tajemniczy napastnik, który na samym początku powieści porywa im ślicznego synka, Patricka. Podczas gdy ułożone życie Barkinsów wali się rozkosznie w gruzy, para bardzo nieudanych gliniarzy – małomiasteczkowy szeryf Haig i stanowy detektyw Peters – rozpoczyna swoje śledztwo. Oczywiście wszystko byłoby pięknie, gdyby zbrodniarz poprzestał na jednym porwaniu. Ale tak dobrze to, oczywiście, nie ma.

Niewątpliwie „Kamuflaż” ma pewien potencjał fabularny. Choć z początku rozwija się jak do bólu sztampowa powieść policyjna, później nabiera rozpędu. Małomiasteczkowe tajemnice mnożą się przed naszymi oczami tak szybko, że czasem trudno zachować powagę. Jakim cudem żadna z tych rzeczy się nie wydała? Jakim cudem winnym i ofiarom udawało się ukrywać je tak długo? Chociaż momentami nadmiar sekretów robi się nieprawdopodobny albo po prostu grubymi nićmi szyty, to jednak sama opowieść ma w sobie pewien magnetyzm. W drugiej części powieści szeryf Haig jeździ od drzwi do drzwi i stopniowo wydobywa od kolejnych mieszkańców prawdę – ta część została zrealizowana bodaj najlepiej.

Niestety, ocena mówi sama za siebie. Fabuła nie jest aż tak dobra, żeby pokonać bolączki formy i drobne nieścisłości. Mówię to z bólem, bo autorka zdradza spory potencjał literacki, ale „Kamuflaż” jest po prostu książką bardzo, ale to bardzo źle napisaną. Narracja popada w zupełnie bezsensowne nastroje, raz epatując przesłodzonymi zdrobnieniami, innym razem atakując wulgarnością bądź też pompatycznym dramatyzmem. Co gorsza, opisy są kiepskie, czasami wręcz irytujące, a tekst roi się od błędów językowych. Od niektórych porównań oczy same pragną jak najszybciej się odwrócić. Jestem strasznym wrażliwcem, jeśli chodzi o warstwę językową, więc możliwe, że Wy nie będziecie tak cierpieć z jej powodu. Czuję się jednak w obowiązku sumiennie uprzedzić.

Nastroju niepokoju czy choćby śladu napięcia w "Kamuflażu" nie uświadczycie. Przerażające są za to niewątpliwie monologi postaci. Tutaj byle bezimienny technik potrafi wtargnąć do pomieszczenia jak burza i wygłosić płomienną mowę godną wojowniczego przywódcy. Użyje przy tym masy przekleństw i mniej więcej tyle razy wezwie imię pana Boga na daremno. Idiotyczne monologi to jedno - ale wymiany zdań pomiędzy dowolnymi dwoma osobami dramatu to porażka niemal równie straszliwa. Dialogi leżą i kwiczą, najwyraźniej usiłując wołać o pomstę do nieba. Jak żyję, nigdy nie spotkałem ludzi, którzy rozmawialiby ze sobą w taki sposób. Rozmowy Haiga i Petersa powinny starczyć za ilustrację stawianej przeze mnie tezy.

Autorka najwyraźniej nie ma pojęcia o pracy policyjnych psychologów, ani też psychologów w ogóle. Pojawiająca się znikąd doktor Whittaker to nie specjalistka od profili seryjnych zabójców, tylko koszmarny szarlatan, którego metody w dodatku uważane są przez współpracowników za normalne, zaś jej myślenie - za przenikliwe. Powoływanie się na niedzisiejsze poglądy Freuda i pokrzykiwanie na współpracowników z pewnością nie poprawiają jej wizerunku. Tym bardziej trudno uwierzyć, kiedy nagle zaczyna podobać się szeryfowi. Dodajmy, że z uwagi na chłodną postawę, nazywana jest tutaj żartobliwie „zamrażarką”. Ha, ha. Bardzo śmieszne.

Ewa Ostrowska nieprzekonująco kreśli amerykańskie realia. Jak się jednak okazuje, radzi sobie jeszcze gorzej ze znacznie prostszymi detalami. Widać to choćby w banalnym wątku dotyczącym zabawek, zbieranych przez postaci dziecięce. Autorka zapewne wie coś o Pokemonach. Słyszała co nie co to tu, to tam. Jak my wszyscy. Jako kompletny amator byłem w stanie stwierdzić, że miejscami widać nawet w tekście ślady jakiegoś researchu. Nie ma tam jednak nic, czego nie można znaleźć na wikipedii. Moje prywatne zaufane źródło podaje, że choć parę faktów autorce udało się przemycić, to 90 procent jej wywodów na temat "brzuchatych, wstrętnych bestii" i "pełnych okrucieństwa gier" to bzdury totalne, obrażające inteligencję nawet przeciętnego dziecka. A może zwłaszcza jego.

Ogólnie rzecz biorąc, „Kamuflaż” to powieść o niezgorszej fabule, napisana kiepskim stylem, pełna pomniejszych błędów. Jednocześnie nietrudno zauważyć, że w sieci spotkała się ze stosunkowo entuzjastycznym – choć nie bezkrytycznym – przyjęciem. Wydawnictwo Oficynka niedawno dało mi sporo przyjemności dzięki książce „Wieża Sokoła”, tym razem jednak jestem odrobinę zawiedziony. Może inni nie będą się tak czuli. Ja z jakiegoś powodu przebaczyć Ewie Ostrowskiej wspomnianych wpadek nie potrafię. Jeśli nie odstraszył Was mój tekst, proponuję przekonać się osobiście – ale nie zachęcam.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ znośna kryminalna intryga
+ dość dobrze wyważone tempo akcji
+ niebrzydkie wydanie

Minusy:

- sztampowy początek
- słaby styl
- rozliczne błędy
- denerwujący bohaterowie
- amatorszczyzna w działaniach fikcyjnych policjantów
- naciągane fragmenty intrygi
- irytujące przemyślenia bohaterów
- miejscami przesłodzona narracja

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -