Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:11 CIĘĆ

11 Cięć

11 CIĘĆ

ocena:5
Autor: Antologia
Tłumaczenie:Piotr Pocztarek, Rom Bartosz Czartoryski, Anna Dąbkowska
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:313
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Antologia „11 Cięć” to próba nakreślenia obecnej kondycji horroru polskiego i zagranicznego. Piękna idea – zgromadzić jedenastu poważanych autorów z kraju i spoza niego, połączyć ich siły, stworzyć antologię doskonałą. Niestety, na początku użyłem słowa „próba”, no i nie ma co ukrywać, próba próbą pozostaje. Intrygujący wydaje się dobór autorów, bo rzadko przecież widzi się obok siebie nazwiska takie jak Mort Castle i Guy N. Smith, Łukasz Orbitowski i Robert Cichowlas, F. Paul Wilson i John Everson. Kontrastów w zbiorze pod dostatkiem, niestety jednak nie wyszły mu na dobre. Krwawa i do bólu kiczowata okładka zaś – do spółki z kiepskim wstępem od wydawcy – każą się zastanawiać, kto właściwie jest docelowym odbiorcą „11 Cięć”.

Antologię otwiera opowiadanie Grahama Mastertona „Sponiewierana”. Masterton to dla Polaków weteran horroru, cokolwiek by nie mówić o jego osiągnięciach literackich. Opowiadanie, które nam prezentuje w niniejszym zbiorze, to niestety tekst kiepski. W najlepszym razie. Właściwie trudno powiedzieć, czego po nim oczekiwałem, pamiętałem jednak, że Mastie o wiele lepiej sprawdza się w krótkiej formie niż w powieściach. Niestety, tym razem zawiódł na całej linii, a to, co wydawca nazywa „skłanianiem do głębszej refleksji”, ja nazywam nieudaną próbą wciśnięcia na siłę morału rodem z bajki dla dzieci.

Następne opowiadanie to dzieło Pawła Palińskiego, zatytułowane „Marzenie”. I jest to tekst dobry, miejscami nawet bardzo dobry, z rewelacyjnym wręcz zakończeniem. Jedno, czego nie mogę utalentowanemu autorowi wybaczyć, to tempo akcji, które ślimaczy się wręcz niemożliwie. Na to jednak byłem przygotowany, mając w pamięci jego zbiór „4 pory mroku”. Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że „Marzenie” jest jednym z najlepszych tekstów w antologii – opowiada o małym chłopcu i jego osobistej tragedii w sposób delikatny, pełen wyczucia i namysłu.

Zaraz potem swoim tekstem raczy nas F. Paul Wilson. Powiem szczerze, że w nim pokładałem chyba najwięcej nadziei, z uwagi na dobre wspomnienia związane z serią „Adversary”. Nie widziałem co prawda ekranizacji „Futerek”, dokonanej przez Dario Argento, ale samo opowiadanie to niestety horrorowy przeciętniak. Trochę gore, trochę moralizowania w ekologicznym stylu, no i futerka-mordercy na dokładkę. Nic szczególnego, choć rąk też nie ma nad czym łamać.

„Radość Hetmana” Jakuba Małeckiego to tekst, którego komentowania wolałbym uniknąć. Nie dlatego, że jest zły lub niedopracowany. Po prostu zupełnie nie trafił w moje gusta – możnaby wręcz powiedzieć, że rozminął się z nimi o lata świetlne. Ale jestem całkowicie pewien, że dla miłośników twórczości Małeckiego oraz silnie surrealistycznych opowiadań, „Radość Hetmana” będzie nie lada gratką.

Kto jak kto, ale Mort Castle nie mógł zawieść. I nie zawiódł. „Doktor, dziecko i duchy z jeziora” to tekst bardzo dobry, może nie najlepszy w dorobku autora, ale na pewno trzymający się w ścisłej czołówce. Dostajemy więc ciekawą historię obyczajową z wątkiem nadprzyrodzonym, przepełnioną smutkiem i indiańską magią.

Dotąd nie miałem przyjemności z opowiadaniami Jacka M. Rostockiego, ale „Wybór Lucy” to dobra zachęta, by sięgnąć po kolejne. Opowiadanie o chłopcu, małej dziewczynce, wielkim mieście oraz konieczności wyboru między dobrem i złem – dość przewidywalne, ale nasycone ciekawym klimatem i dozą emocji.

Scott Nicholson to kolejny pisarz, którego poznałem dopiero dzięki tej antologii, choć z okazji premiery „Czerwonego kościoła” czytałem o nim co nieco. Nie wiem, jak prezentuje się „Powiedz im, że kochasz” na tle reszty jego twórczości, ale mnie umiarkowanie przypadło do gustu. Historia o chłopcu, który krzywdził zwierzęta może się podobać – ale niestety dość szybko wylatuje z głowy. Raczej przeciętniak.

„Głód” Roberta Cichowlasa pamiętam jeszcze z działu opowiadań na Horror Online, gdzie nadal figuruje on jako „Jestem głodny”. Trochę kłóci się to z polityką wydawcy mówiącą, że wszystkie teksty w antologii są dziełami premierowymi (a przynajmniej premierowymi w Polsce), ale co tam. Czytając go przed laty, bawiłem się nieźle. Teraz też uśmiałem się setnie, ale nie oszukujmy się. „Głód” to taki B-klasowy zapychacz, który we mnie wzbudza sentyment, daje sporo rozrywki horroromaniakom, ale do tej antologii pasuje jak pięść do nosa.

Guy N. Smith to nazwisko, które wywołuje na mojej twarzy uśmieszek. Nie uśmiech, uśmieszek. Niekoronowany król „pulp fiction”, literatury brukowej, klasy B, kiczowatych szmir z gatunku seks & przemoc, czy jakkolwiek nazwać twórczość pokroju Krabów czy innych Bestyj – powrócił. Co ciekawe, jego opowiadanie nie jest nawet tak słabe, jak możnaby oczekiwać. Niestety, dostarcza też nieco mniej rozrywki niż radosna twórczość publikowana przez Phantom Press w latach 90-tych. Mimo wszystko z szerokim uśmiechem witam jego comeback na polski rynek i życzę sukcesów. „Diabeł z mrocznego lasu”, którego możecie przeczytać na kartach „11 Cięć”, to opowieść o żądnym krwi dziku, co pięknie wpisuje się w schemat twórczości Smitha – słabi ludzie kontra wielka, wredna, a na dodatek bardzo rozjuszona i wygłodniała przyroda.

W Łukaszu Orbitowskim można pokładać nadzieję – jest prawie pewne, że nas nie zawiedzie. Jego premierowy „Amerykański horror” to tekst dobry i wyróżniający się in plus na tle reszty antologii, choć też nie powala niczym, do czego Orbit już by nas nie przyzwyczaił. Ciekawa opowieść emigracyjna z wątkiem nadprzyrodzonym niestety została zakłócona przez wpadkę wydawcy – tekst roi się od błędów i literówek, jakby poddano go bardzo kiepskiej korekcie.

John Everson to jeden z najbardziej kontrowersyjnych zdobywców Bram Stoker Award głównie dlatego, że nikt właściwie nie jest pewien, czy mu się należała. Żeby nie było wątpliwości, ja przy „Dyniogłowym” nie jeden raz szerzej otworzyłem oczy i rozdziawiłem paszczę. Ten tekst po prostu ma swoje momenty. Ale jeśli nie bawi Was do łez idiotyczna historyjka (uwaga! Spojler!) o chłopcu gwałcącym dynie (koniec spojlera), to lepiej w ogóle o tym opowiadaniu zapomnijcie.

Podsumowując, „11 Cięć” jest jednym z najbardziej nierównych zbiorów opowiadań, jakie pojawiły się na naszym rynku. Ostatni raz byłem tak rozdarty chyba przy antologii „City 1”, ale tam chociaż dało się wyróznić jeden czy dwa teksty ponadprzeciętne, może nawet genialne. Tutaj najlepsze, co dostaniemy, to „niezłe” bądź „przeciętne”. „11 Cięć” nie spełnia swojej własnej idei, czyli porównania grozy polskiej i zagranicznej, bo moim zdaniem wybrane teksty są niereprezentatywne i raczej nie mówią wszystkiego o współczesnym horrorze. I tyle.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ „Marzenie”
+ „Doktor, dziecko i duchy z jeziora”
+ „Wybór Lucy”
+ w gruncie rzeczy przyjemna lektura

Minusy:

- niektóre opowiadania wydają się chybione
- nierówny poziom
- błędy i literówki

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -