Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Opowieści makabryczne

CREEPSHOW

Opowieści makabryczne

ocena:8
Autor:Stephen King Berni W Jack Kamen
Tłumaczenie:Paulina Braiter
Wydanie oryginalne:1982
Wydanie polskie:2017
Wydawnictwo:Albatros
Ilość stron:64
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W 1982 roku przy okazji wydania amerykańskiej wersji „Opowieści makabrycznych” Stephen King, autor wszystkich historii zamieszczonych w zeszycie, nadmienił, iż komiksy grozy z lat 50-tych, szczególnie te stworzone przez Williama M. Gainesa, do dzisiaj stanowią dla niego znaczące źródło inspiracji. Nic więc dziwnego, iż ceniony na całym świecie autor literackiej odmiany horroru dążąc do publikacji „Creepshow” pragnął oddać hołd twórcom komiksów („The Haunt of Fear” czy „The Valut of Horror”), którzy swojego czasu zawładnęli jego dziecięcą wyobraźnią.

Miłośnik gatunku jeszcze przed zagłębieniem się w lekturze na pewno zwróci uwagę na pierwszą stronę „Opowieści makabrycznych”, do której rękę przyłożył Jack Kamen, autor ilustracji uświetniających niejedną okładkę komiksu z lat pięćdziesiątych. Fan horroru dostrzeże na niej nie tylko nieprzyjemnie uśmiechającego się chłopca pochłoniętego czytaniem jakiegoś papierowego straszydła, lecz także plakaty filmowe zdobiące ściany jego pokoju. Mamy więc afisze prezentujące takie arcydzieła kinowego horroru jak „Świt żywych trupów”, „Carrie” czy „Lśnienie”.

„Opowieści makabryczne” składają się z pięciu na pozór banalnych historyjek okraszonych sarkastycznymi i spływającymi czarnym humorem komentarzami szczerzącego zęby Upiora (skojarzenia z „Tales from the Crypt” są jak najbardziej na miejscu). Pierwsza traktuje o zombie nieodżałowanego tatusia, który wyrwawszy się z okowów śmierci pragnie zemścić się na swym kacie. Dzięki kolejnej opowieści, na przykładzie pewnego farmera dowiemy się, do czego doprowadzić może ludzka zachłanność. W trzeciej poznajemy historię skrzyni z uwięzionym w niej potworem. Dalej przekonujemy się, iż zemsta niekoniecznie najlepiej smakuje na zimno, zaś zbiór kończy historia korporacyjnego bossa panicznie bojącego się brudu i wszelkiego rodzaju insektów.

Indolencją wykazałby się jednak ten, kto zamieszczone w zbiorze opowieści oceniłby tylko przez pryzmat świeżości czy oryginalności. Wszak sam King określił, jakim artystycznym imperatywem kierował się wydając „Opowieści makabrycznych”. Z jednej strony miał to być wyraz szacunku wobec mistrzów, którzy ukształtowali jego postawę wobec gatunku, z drugiej zaś pokaz tego, jak horrorem można się bawić. Wszak każda wymyślona przez autora „Miasteczka Salem” historyjka to zgrywa z jakiegoś wyświechtanego i po wielokroć wykorzystywanego w kinie grozy motywu – wstający z grobu zombie, przybyłe z kosmosu „coś”, krwiożerczy potwór, zemsta zdradzonego męża, fobie i natręctwa. Co więcej, King bawiąc się w stylizację oraz cofając się do czasów swego dzięcięctwa kapitalnie gra nam na nosie wieńcząc każdą z opowieści niemiłosiernie umoralniającym pouczeniem (wszak przecież „teoretycznie” odbiorcą „Opowieści makabrycznych” jest żądny wrażeń dzieciak). Na szczęście jednak i to okazuje się być tylko zabawą z oczekiwaniami czytelników. Każdy z morałów ma ociekające czarnym humorem drugie dno - „Szanuj tatusia swojego, bo ten upomni się o swoje nawet... po śmierci”, „Nie ma straszniejszego monstrum od... własnej żony”, „Ludzie są tacy podobni do... robaków.” Trudno także nie zgodzić się z poważniejszą konstatacją zawartą w dziełku Kinga, mianowicie z tym, iż w pędzie ku złu żaden z wymyślonych przez pisarzy czy scenografów potwór z piekła rodem nie będzie mógł dorównać... człowiekowi.

Ale komiks to nie tylko tworzący fabułę splot mniej lub bardziej intrygujących wydarzeń. Wszak o świecie przedstawionym dowiadujemy się przede wszystkim dzięki oprawie graficznej. Ta w „Opowieściach makabrycznych” stworzona została przez słynnego Bernie Wrightsona, współpracownika takich wydawniczych tuzów jak DC, Dark Horse czy Marvel. Stylizując swe ilustracje na komiksowe grafiki z lat 50-tych rysownik nie mógł pozwolić sobie na awangardowe szaleństwa. Dlatego właśnie kreskę „Opowieści makabrycznych” cechuje prostota i chłodna przezroczystość wprowadzająca ułudę braku odautorskiego stempla charakterystycznego dla każdego wybitnego twórcy komiksu. Owa przezroczystość widoczna jest także w klasycznym podejściu do konstrukcji kadru – niby ma się wrażenie z obcowaniem ze storyboardem, z drugiej zaś strony w poszczególnym grafikach Wrightsona tkwi mnóstwo oldschoolowego uroku, bez którego lekturę „Creepshow” trudno byłoby uznać za satysfakcjonującą.

„Opowieści makabryczne” to idealna propozycja dla kogoś, kto w sztuce komiksu ceni sobie lekkość i bezpretensjonalność. Podobnie jak pulp’owe historie z lat 50-ych, dzieło Kinga/ Wrightsona służyć ma jedynie rozrywce. Tyle że jest to rozrywka na najwyższym poziomie.

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:


+ komiksowa podróż w czasie do lat 50-ych
+ kapitalna rozrywka
+ pięć naprawdę niezłych historyjek
+ na pozór staroświecka, choć trzymająca się nowoczesnych standardów narracyjnych stylistyka
+ zabawa motywami znanymi z licznych opowieści grozy

Minusy:

- dla nie czujących konwencji opowieści mogą się wydawać banalne

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -