Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Wielka Księga Potworów, tom 2

THE MAMMOTH BOOK OF MONSTERS

Wielka Księga Potworów, tom 2

ocena:6
Autor: Antologia
Tłumaczenie:Ilona Romanowska
Wydanie oryginalne:2007
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:390
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Mój apetyt na opowieści o nadnaturalnych istotach i żądnych krwi bestiach został zaostrzony po tomie pierwszym „Wielkiej Księgi Potworów”. Obudziły się pochodzące z dzieciństwa wspomnienia związane z monster movies, powtarzające się sny o wampirach i wyobrażenia o monstrach, które mogłyby – nawet jeśli jako dziecko już w to nie wierzyłem – czaić się gdzieś w mroczniejszych zakątkach ziemi. Tym bardziej pomarańczowo-brązowa okładka, szczerząca do mnie kły z domowej półki na książki, z dnia na dzień robiła coraz bardziej kuszące wrażenie.

Drugi tom zbioru otwiera opowiadanie Tanith Lee, zatytułowane „Wzgórze”. Silną stroną tekstu jest niewątpliwie ciekawie – i dość zabawnie – zarysowana postać głównej bohaterki, która bardzo dobrze spaja w jedną całość historię o pewnym ekscentrycznym kolekcjonerze egzotycznych zwierząt. Fabuła, a zwłaszcza wyjaśnienie tajemnicy, to nieprzekonująca historyjka na poziomie kreskówek ze Scooby Doo, na szczęście jednak napisana na tyle sprawnie, że czyta się ją ze szczerą przyjemnością, mimo mniejszych lub większych głupot scenariusza.

Gdyby kolejne opowiadania trzymały ten sam poziom, co „Wzgórze”, pewnie wystawiłbym ocenę wyższą o jedną czaszkę. Niestety, tak dobrze nie jest. Kolejnym tekstem jest krótka, choć zajmująca „Psychoterapia Godzilli” Joe R. Lansdale’a, tekst oparty na pokręconym i sprytnym pomyśle. Po nim następuje „Swift .220” Karla Edwarda Wagnera, umiarkowanie wciągająca historia o tym, co czai się w pewnych dawno zapomnianych kopalniach. Był on bodajże ostatnim tekstem, którego lektura sprawiła mi niekłamaną przyjemność. Choć dość klasyczny, zawiera kilka całkiem przyzwoitych i interesujących rozwiązań.

Później jednak zostajemy uraczeni przydługimi i nudnawymi „Mięczakami” Basila Coppera, w których trudno upatrywać się jakichkolwiek zalet. Opowiadanie jest za długie, zupełnie nie wciągające, za to bombarduje czytelnika kiepskimi pomysłami rodem z klasy B i monster movies z lat 50-tych. Nie jest to samo w sobie grzechem, wręcz przeciwnie. Niestety, autor nie ma nam do zaoferowania nawet słabego dreszczyku emocji. Postaci giną jak muchy, ale trudno nam żałować kogokolwiek, jeśli nikt tak naprawdę nie wydawał się wiarygodny czy choćby po prostu ludzki.

„Srebrny kres” Roberta Holdstocka broni się jeszcze jako tako. Opowieść jest moim zdaniem odrobinę przekomplikowana, ale na tle choćby „Mięczaków” prezentuje się znacznie ciekawiej. Nie można jej odmówić specyficznego klimatu oraz bardzo zaskakującego pomysłu wyjściowego. Polecam zwłaszcza czytelnikom, którzy lubią ryzykowne literackie wycieczki w krainę schorzałej wyobraźni. Miłośnicy klasycznego horroru natomiast mogą poczuć się zagubieni.

Z kolei „Nie mój problem” Michaela Marshalla Smitha to opowiadanie właściwie całkiem bezcelowe i idiotyczne. Choć z założenia chyba miało być zabawne, we mnie wzbudziło co najwyżej uśmieszek politowania nieumiejętnym prowadzeniem narracji. Wydawałoby się, że następujący po nim tekst Clive’a Barkera poprawi mi humor – ale niestety, „Król Trupiogłowy” to chyba jedno z najgorszych opowiadań, jakie Barker umieścił w swoich „Księgach Krwi”. Dziwię się, że nie wybrano zamiast niego choćby znakomitego „Nocnego pociągu z mięsem” czy „Króla celuloidu”, które przecież także traktowały o potworach i znakomicie nadawałyby się do tej antologii. Zbiór zamyka opowiadanie Kima Newmana, „W lodowatym uścisku nieznanego”, którego treść wylatuje z głowy niemalże zaraz po przeczytaniu.

Pierwszy tom „Wielkiej Księgi Potworów” ustawił poprzeczkę wysoko. Gromada znakomitych autorów zaprezentowała nam teksty na iście światowym poziomie. Choć na liście płac drugiego tomu również nie brakuje sław – w końcu widnieją na niej Clive Barker czy Kim Newman – to sama antologia nie jest już tak równa i dopracowana. O ile się nie mylę, wydanie oryginalne nie było podzielone na tomy. Tym dziwniejsze wydaje się, że poziom w drugiej części zbioru wyraźnie słabnie.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ wciąż można tu znaleźć kilka niezłych tekstów
+ więcej znanych autorów
+ więcej potworów

Minusy:


- spadek poziomu tekstów
- niektóre z opowiadań prezentują się słabo nie tylko na tle pierwszego tomu
- niektórzy autorzy nie spełnili oczekiwań

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -