Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOM KOŚCI

House of Bones

DOM KOŚCI

ocena:7
Autor:Graham Masterton
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:1998
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:289
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:
M@rio - 6


Grahama Mastertona nie trzeba przedstawiać miłośnikom literatury grozy, szczególnie, że w ostatnich czasach dzięki wizytom autora w Polsce, a także wydawnictwu Replika, robi się znów głośno o tym szkockim pisarzu. Cieszy to tym bardziej, że przekłada się to na kolejne książki trafiające do księgarń. Tym razem otrzymujemy nowe wydanie znanej powieści. Skok na kasę? Nie do końca.

Bohaterem „Domu Kości” jest John, chłopak o marzeniach i aspiracjach (podobno chce zostać gwiazdą rocka, ale nie ma to żadnego znaczenia w dalszym ciągu powieści), tymczasowo pracujący w agencji zajmującej się handlem nieruchomościami. Właściciel firmy, pan Vane posiada specjalną listę domów, którą oferuje wyjątkowym klientom. John przez przypadek udostępnia klucze do jednej z nieruchomości osobie, która wkrótce zostaje uznana za zaginioną. Gdy na jaw wychodzi, że w jednym ze specjalnych domów znaleziono szkielety zamurowane w ścianie, John postanawia sprawdzić co się dzieje. Wraz z przyjaciółmi odkrywają zło gnieżdżące się w ścianach domostw.

W przeciwieństwie do wielu pasjonatów literatury grozy nie jestem fanatycznym miłośnikiem Mastertona. Pisarz to niewątpliwie nieprzeciętny, który trwale wpisał się w kanon horroru, odcisnął trwały wpływ na dziesiątkach autorów i czytelników, w tym i na mnie. Niemniej jest to także twórca, który często pisze historyjki ocierające się o grafomanię, bądź po prostu kiepskie. I taka jest właśnie historia „Domu kości”. Banalny jest już sam główny bohater, szablonowy do bólu, informacje o jego marzeniach i motywacjach pojawiają się na początku, jakby tylko po to by udowodnić, że ta postać ma jeszcze jakiś wymiar poza płaskim. Jeszcze gorzej jest z postaciami pobocznymi i głównymi antagonistami. Cała historia zaś zdaje się być sklecona na szybkiego, dawno bowiem autorowi nie zdarzyło się tak nielogicznie i naprędce spisać intrygi, która ma w założeniu przykuć czytelnika do tekstu. A to się, niestety, nie udaje, bowiem opowieść wprawdzie pędzi do przodu, na nadmiar akcji narzekać nie możemy, jest to jednak poziom horroru młodzieżowego, czegoś pomiędzy infantylizmem „Wojowników nocy” a harcerską grozą „Gęsiej skórki”. Całość się toczy, całość się kończy. Od początku znamy finał i zwycięzców, czasem tylko możemy się poirytować jakie głupoty popełniają, żeby tylko nieco odwlec zakończenie i epilog. Również klasycznie przewidywalny i w kontekście wydarzeń przedstawionych, delikatnie mówiąc naiwny.

Całości nie ratuje również pomysł, bo choć linia druidów biegnąca przez całą Wielką Brytanię może robić wrażenie, podobnie, jak ukrywający się w ścianach zabójcy, to jednak to wszystko, w o wiele lepszej i prawdziwie przerażającej formie autor przedstawił lata wcześniej w powieści „Zaklęci”. A skoro czytałem już lepsze rozwinięcie tego pomysłu, tego samego autora, to dlaczego mam się nim zachwycić teraz? „Dom kości” jest opowiastką lekką i banalną, którą szybko się czyta, niemniej jest to tylko przeciętny i infantylny horrorek. W przypadku autora rangi Mastertona to spory zarzut.

I już, kiedy wydawać by się mogło, że nowe wydawnictwo w barwach Repliki zostanie skrytykowane, pojawiają się tak zwane bonusy, czy raczej niespodzianki. Trzy opowiadania: „Szara madonna”; „Kształt bestii” i „Pośpieszny potwór”, które ukazują pisarza w pełni sił. Tu nie ma miejsca na infantylizm czy pośpieszne zawiązywanie akcji. Utwory ociekają wręcz od ciężkiego klimatu, atmosfery grozy i genialnych pomysłów. A co najważniejsze, skrzą się literackim talentem. Paradoksalnie, Masterton w krótkich formach pokazuje swój niezwykły kunszt. A skoro prawdziwego mężczyznę oceniamy po tym jak kończy...

...tym samym „Domu kości” nie można traktować jako powieści, a raczej zbiór tekstów, z których pierwszy, najdłuższy, jest typowym przeciętniakiem, a całość ratują trzy krótkie utwory z zakończenia. Tak czy inaczej, dla miłośników Mastertona pozycja obowiązkowa.

I tak na koniec pytanie do wydawcy. Kto jest tłumaczem książki?
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ Trzy dodatkowe opowiadania

+ Poziom owych opowiadań

+ od biedy wartka akcja powieści...

Minusy:

-infantylizm i brak logiki w „Domu kości”

-przeciętność najdłuższego tekstu

-ten wątek Masterton wyeksploatował już w „Zaklętych”.

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -