Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Uzumaki. Spirala

UZUMAKI

Uzumaki. Spirala

ocena:8
Autor:Junji Ito
Tłumaczenie:Paweł Dybała
Wydanie oryginalne:2000
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:J.P. Fantastica
Ilość stron:642
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nigdy więcej nie spojrzycie tak samo na muszlę ślimaka. Nigdy woda wirująca w muszli klozetowej nie będzie wydawać się już tak samo niewinna. Nigdy kręcące się koło od roweru nie przestanie wywoływać na plecach nieprzyjemnego dreszczu. Będziecie patrzeć przez okna i widzieć je wszędzie – w smugach dymu, kształtach chmur, ulicznych rondach; wytworach ludzkich rąk i produktach natury. Spirale. Spirale są wszędzie. I gwarantuję Wam, że będziecie się im przyglądać. Uważnie. Podejrzliwie. Oczywiście jeżeli przeczytacie mangę autorstwa Junji Ito, zatytułowaną „Uzumaki”.

„Uzumaki” rozpoczyna się w sposób, który wywoła uśmiech na twarzy każdego miłośnika Lovecrafta. Położona nad zbiornikiem wodnym mała miejscowość, promieniując ciszą, beztroską i złudnym spokojem. Człowiek opętany obsesją, podnoszący ją niemal do potęgi boskiej nauki. Wreszcie paranoiczny, histeryczny, szalony, psychodeliczny klimat, którego nie da się opisać prostymi słowami. Z początku obserwujemy osobne, z pozoru nie powiązane ze sobą historie. Jedynym ogniwem łączącym je wszystkie jest kształt spirali. Kształt, który pochłania życia mieszkańców Kurouzu. Zaczyna się od jednego człowieka, ale kiedy on umiera, a dym z krematorium na jego pogrzebie przybiera kształt spirali, całe miasteczko staje na krawędzi szaleństwa. A potem w nią spada i w locie nieubłaganie traci resztki zdrowego rozsądku.

Dwa akapity za nami, a tu wciąż nie ma konkretów. Bo o czym jest „Uzumaki”? O małej miejscowości opanowanej manią spirali? Co to za absurdalny pomysł? Kto to wymyślił? Jakkolwiek dziwne by się to nie wydawało, Junji Ito przekuwa proste jak konstrukcja cepa założenia w historię pokręconą i tak nieprawdopodobną, że trudno o niej zapomnieć. Znajdziecie tutaj sceny naprawdę zapadające w pamięć – i powstrzymuję się od wyliczenia ich tylko dlatego, że spojlerowanie byłoby zbrodnią.

Im bliżej końca, tym bardziej szalonych kształtów i rozmiarów nabiera fabuła. Finał doskonale pasuje do klimatu całości, choć bez wątpienia zawiodą się ci, którzy liczą na całkowite wyjaśnienie wszystkich tajemnic. Świat „Uzumaki” to kraina z pogranicza jawy i snu. Nie liczcie tu na proste i pojmowalne wydarzenia, nie liczcie na to, że na końcu wyjawione wam zostanie sensowne uzasadnienie. Możecie się domyślać, możecie tworzyć swoje teorie, ale to wszystko, czego możecie oczekiwać.

Zasługa w tworzeniu doskonałego klimatu leży tu nie tylko w świetnej konstrukcji fabuły, ale także w grafice. Kreska jest jak na mangę dość nietypowa, wyrazista, a czarnobiała tonacja nadaje mrocznym scenom złowieszczego wyrazu. Wrażenie robią oczy postaci, zwłaszcza tych ogarniętych obłędem – w tych momentach rysowniczy talent autora potrafi czynić cuda. Mogę też zagwarantować, że wszelkie monstra, kreatury, zdeformowani ludzie oraz ciała ofiar zaprojektowane są na tyle starannie, że znacznie bezpieczniej byłoby wyrzucić je wszystkie z głowy. Niektóre sceny mimo wszystko pozostają z nami na dłużej (na przykład marsz kobiet w szpitalu albo scena z kopulującymi ślimakami – ci, którzy czytali, powinni wiedzieć o co chodzi). Tych, którzy z mangą są na bakier, może ucieszyć fakt, że kreska jest w miarę neutralna, bez przesadzonych oczu postaci w typowym japońskim stylu.

Całkiem dobrze prezentuje się polskie wydanie komiksu – grafika jest w dobrej jakości, papier prezentuje się porządnie, a okładka choć prosta, jest też całkiem klimatyczna. Ogólnie rzecz biorąc mogłoby się wydawać, że wszystko zachęca do wzięcia się za Uzumaki. Czy jednak w tej beczce miodu znajdzie się i łyżka dziegciu?

Owszem, bez wątpienia. Dla niektórych wadą będzie zapewne już to, z jak dziwacznymi rzeczami mamy do czynienia na kolejnych kartkach książki. Podejrzewam, że każdy znajdzie tu fragmenty, które uzna za przesadzone czy niepasujące do reszty. Z drugiej strony jestem też pewien, że dla każdego będą to elementy zupełnie inne. Zróżnicowanie motywów jest dość duże, jeśli pominąć spajający je wątek spirali. Jednak czasami zdarza się, że dialogi trącą lekko niezamierzoną komedią.

„Uzumaki” jest bez wątpienia bardzo dobrą propozycją dla miłośników horroru. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu – co więcej, niektórzy odbiją się od tej mangi z głośnym hukiem. A jednak wciąż jest to dzieło godne polecenia, jeżeli niestraszny Wam absurd i uniesiona do potęgi tajemniczość.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pokręcona fabuła
+ świetny klimat
+ atmosfera paranoi – te diabelne spirale…
+ niektóre obrazy zapierają dech w piersiach

Minusy:

- miejscami skłonność do przesady
- miejscami zbyt dziwaczne (przynajmniej dla niektórych)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -