Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HIS PAIN

HIS PAIN

HIS PAIN

ocena:4
Autor:Wrath James White
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2011
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Deadite Press
Ilość stron:79
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nie tak dawno miałem poważny dylemat przy ocenianiu krótkiej książeczki zatytułowanej „Population Zero”. Nie wiem, co mnie skłoniło, by ponownie sięgnąć po twórczość Wratha Jamesa White’a. Może po prostu chciałem dać mu drugą szansę, w końcu można w nim wyczuć potencjał, machający lekko do czytelnika gdzieś zza eksplodującej na stronicach krwawej łaźni. Powtarzam osobom, które tamtej recenzji nie czytały – White to autor nie przebierający w słowach i środkach, eksplorujący cielesny horror w sposób, o którym większości z Was się nie śniło. Nie inaczej jest w „His Pain” – czego zresztą oczekiwać po książce o takim tytule. Mówię to na wstępie i bez ogródek: czego jak czego, ale finezji w „Jego bólu” z pewnością nie znajdziecie.

„His Pain” jest historią Jasona, chłopca, który urodził się z pewnym specyficznym schorzeniem – jego układ nerwowy rozpoznaje bodźce fizyczne jako potencjalne zagrożenie. Oznacza to w ogromnym skrócie, że Jason przez całe swoje życie – a kiedy go poznajemy, jest już siedemnastolatkiem – czuje potworny ból. Cierpienie może być spowodowane najdrobniejszymi nawet rzeczami: zbyt głośno wypowiedzianym zdaniem, pocieszającym dotknięciem matki, szelestem przewracanych kartek, dotykiem szorstkiej pościeli. W efekcie Jason jest skazany na przebywanie w swoim pokoju, wiecznie izolowany od światła, dźwięku i jakichkolwiek bodźców. Sypia w lateksowym worku próżniowym, który pozwala na tymczasowe wyłączenie straszliwego bólu. Przyznaję, że atmosfera wykreowana na początku jest wręcz porażająca – sceny, w których matka wchodzi do mrocznego, ponurego pokoju, by nakarmić śpiącego w czarnym worku syna, mogą wywołać ciarki.

Z drugiej strony, „His Pain” bardzo wcześnie obnaża wszystkie słabości stylu Wratha Jamesa White’a. Autor już w „Population Zero” wyraźnie pokazał, że wirtuozem słowa z pewnością nie jest, tutaj jednak widzimy wyraźnie, że ma też problemy z pisaniem przekonujących dialogów, a czasami logika i myśli bohaterów budzą na naszych twarzach krzywy uśmieszek. Niestety, White od strony czysto warsztatowej jest pisarzem kiepskim. Tym bardziej zaskakuje, że „His Pain” z początku tak łatwo wciąga w swój świat. Koncept wyjściowy jest naprawdę znakomity. Kiedy do akcji wkracza Yogi Arjunda, tajemniczy i bardzo kontrowersyjny duchowny (?), który obiecuje nauczyć Jasona technik godzenia się z bólem i życia mimo niego, fabuła robi się co najmniej frapująca. Środki podejmowane przez tę co najmniej podejrzaną postać są dość niepokojące, ostatecznie jednak wydają się osiągać skutek. Jason pod wpływem duchownego usiłuje zgłębić swój własny ból, poznać go i zaprzyjaźnić się z nim. Po około miesiącu prób staje się jasne, że potrzebuje czegoś więcej, by walczyć ze swoim cierpieniem – musi mieć jasne i klarowne wspomnienie czegoś przyjemnego, które pozwoliłoby mu obrócić ból w rozkosz. Niestety, po latach obcowania wyłącznie z bólem, Jason nie wie nic o cielesnej przyjemności. Yogi znów podejmuje kontrowersyjną decyzję i bez zgody rodziców przyprowadza do domu… prostytutkę.

Muszę przyznać, że do tego momentu fabuła tej krótkiej noweli zrobiła na mnie duże wrażenie. Styl autora doskwierał tu i ówdzie, ale mroczne pomysły i fascynująca postać Arjundy sprawiały, że lektura przebiegała bez zakłóceń. Jednak w połowie książeczki – czyli w okolicach 40 strony – nagle wszystko runęło w gruzy. Autor miast dalej rozwijać swój nienajgorszy pomysł, obraca go w ostrą, bezmyślną rzeź. Mieszanka seksu i przemocy jest podana w dawce uderzeniowej i muszę przyznać, że momentami czułem się naprawdę zniesmaczony. Co gorsza, trudno w owej masakrze dopatrzeć się krztyny sensu. Całe okrucieństwo wydaje się wepchnięte do książki na siłę, „bo przecież w horrorze trup musi padać gęsto”. Ta nagła zmiana frontu odbija się też na postaciach – o ile Jason pozostaje jeszcze od biedy dość wiarygodny, to już reakcje jego rodziców są tak absurdalne, że szkoda w ogóle o nich pisać. Yogi Arjunda zaś zapada się pod ziemię, pozbawiony roli tak gwałtownie, jakby autorowi zabrakło pomysłów na rozwinięcie jego wątku.

Czy w dalszej części „His Pain” znajdziemy jakieś ciekawsze fragmenty? Tak, przynajmniej jeden z późniejszych wątków – czyli pojawienie się w życiu Jasona pewnej dziewczyny – uważam za wręcz fascynujący. Po wcześniejszych doświadczeniach nie dziwi już jednak, że White również tym pomysłem szybko się nudzi i ochoczo zamienia go na kolejne stronice krwawych opisów. Moja irytacja pod koniec osiągnęła apogeum. Końcówka to wręcz stereotypowy motyw z B-klasowego horroru gore, efektownie i skutecznie zabijający resztkę klimatu, jaki jeszcze tlił się w tej powieści.

Co mogę więcej powiedzieć? Wśród gejzerów krwi, nasienia, wymiocin i innych płynów, White nie tylko zabił większość swoich postaci, ale także zgwałcił i zamordował własny pomysł na nowelę. Mogła z tego wyjść interesująca historia, tymczasem dostajemy ciekawie się zapowiadający horror, który bez ostrzeżenia zmienia się w niesmaczną krwawą łaźnię. Od razu mówię, że nie stronię od mocnych akcentów w grozie – w końcu jednym z moich ulubionych pisarzy jest Jack Ketchum. Jednak tego, co wyprawia Wrath James White, usprawiedliwiać nie zamierzam, a już z pewnością mu nie wybaczę. W świetle tej recenzji, czy jeszcze kiedyś zdecyduję się sięgnąć po jakąś powieść tego autora? Prawdę mówiąc, nie mogę dać odpowiedzi całkowicie negatywnej. Wciąż podejrzewam, a może po prostu mam nadzieję, że White ma nam coś więcej do pokazania – i jeżeli dowiem się, że napisał książkę, która nie zmienia się w parodię samej siebie, sądzę, że sięgnę po nią z przyjemnością. Tymczasem ostrzegam Was – „His Pain” takie nie jest i szczerze odradzam kontakty nim.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ ciekawy pomysł
+ postać Yogiego Arjundy
+ kontrowersyjna terapia w pierwszej części noweli

Minusy:

- styl autora
- bezsensowna przemoc
- szokowanie bez polotu czy głębszego sensu
- idiotyczne zachowania bohaterów
- zbyt krótka i zbyt banalna
- słabe i schematyczne zakończenie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -