Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:15 BLIZN

15 BLIZN

15 BLIZN

ocena:9
Autor: Antologia
Tłumaczenie:Marcin Kiszela, Bart Zygmunt Halka
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Replika
Ilość stron:423
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Powiem od razu i bez ogródek – „11 cięć” mnie nie kupiło. Wobec „15 blizn” nie miałem prawie żadnych oczekiwań, skusiły mnie chyba tylko nazwiska autorów: w końcu to Wilson, Ketchum, Castle, Hill, Darda, Cichowlas, Lee… Ciekawość zwyciężyła z uprzedzeniem. I wiecie co? Jestem naprawdę mile zaskoczony.

Może jestem odosobniony w swoim przekonaniu, że dobra antologia grozy powinna zaczynać się od mocnego uderzenia; nie mogę jednak powiedzieć, by otwarcie zbioru tekstem Dawida Kaina wyszło wydawcy na złe. „Pokój z widokiem na wieczność” – tekst mocno refleksyjny, nienagannie napisany i wciągający – stanowi porządne, zachęcające otwarcie. Oto młody, sfrustrowany, znużony życiem programista postanawia wyładować się podczas spektakularnej demolki. Jak czytelnicy mogą się domyślać, nic dobrego z tego nie wyniknie… Oczywiście poza niezłym, zachęcającym do różnorakiego interpretowania zakończeniem. 7/10

Ramsey Campbell zgarnął w swoim życiu tyle nagród, że chyba tylko Stephen King może zachować przy nim fason. Trudno więc oczekiwać po nim literackiego zawodu; w końcu nie do tego przyzwyczaił rzesze czytelników po obu stronach oceanu. „Tuż za tobą” to tekst typowy dla brytyjskiego mistrza grozy – z pozoru ghost story o zjawie małego chłopca, zaś w istocie mieszanka horroru i historii obyczajowej, z uderzająco mocnym zakończeniem. 8/10

Paweł Paliński to pisarz, z którego oceną mam nie lada problem; podobnie jak z jego opowiadaniem „Czym jest jasnookie dziecko?” Z jednej strony mamy tu ciekawy klimat i intrygujące postaci – z drugiej, wszystko to jest ujęte w przyciężki, przesadnie naładowany środkami stylistycznymi język. Nie ukrywam, że nie podoba mi patos twórczości Palińskiego; jednak nie mogę też uznać go za pisarza złego czy niewartego uwagi. Zwolenników jego opowiadań uspokajam, w „15 bliznach” czeka na Was kolejna porcja zachwytów. ?/10

Jeśli w kimkolwiek pokładałem szczególne nadzieje, zabierając się za „15 blizn”, to właśnie w Jacku Ketchumie. Amerykanin wykręcił mi niezły numer; w „Opowieści z Owczej Łąki” staje się prześmiewcą, który co prawda zachowuje swoje cyniczne podejście do świata, ale zupełnie zapomina o grozie – i tworzy historię z pogranicza komedii, dramatu i thrillera. Nie jest to mój ulubiony kawałek jego twórczości; ale co tam, i tak warto przeczytać. 8/10

„Zasiedlenie” – tytuł pewnie nie zapowiadałby nic dobrego, gdyby nie stało za nim nazwisko Roberta Cichowlasa. Jeśli kojarzy się Wam ono z tym, z czym mnie, to na pewno się nie zawiedziecie. Opowiadanie zabiera nas na żwawą, sowicie podlaną gore przejażdżkę pewnym samolotem. Niewyjaśnione wypadki i interwencje tajemniczych obcych to gwarancja dobrej rozrywki klasy B. Gwarantuję, że myśli same ulatują z głowy, a zabawa jest przednia. 7/10

Choć Graham Masterton rzadko zawodzi na polu krótkiej formy, w „11 cięciach” pokazał, że nie wstyd mu wciskać czytelnikom byle czego. Na szczęście „Korzeń wszelkiego zła” jest już odbiciem się od dna. Choć to wciąż nie mistrzostwo, przynajmniej zapewnia lekką rozrywkę z muzułmańskim demonem grasującym po Manhattanie w tle. 7/10

Stefan Darda potrafi zadziwić na wiele sposobów. Jak się okazuje, nie tylko profesjonalnymi, wciągającymi powieściami. „Spójrz na to z drugiej strony” także zaskakuje – tym, jak dobry obyczajowy początek zmienia się w niedorzeczną, choć rozrywkową bajeczkę. Niestety, ani to thriller, ani nadprzyrodzona historia z dreszczykiem. Smuci brak formy autora – możliwe jednak, że wynagrodzi nam to jego nadchodzący zbiór opowiadań. 6/10

Edward Lee, jak przystało na o człowieka o takiej a nie innej sławie, zabiera się do horroru na swój wyjątkowy sposób. W efekcie dostajemy „Matkę” – tekst, którego nie da się określić inaczej, niż mianem odrażającej pornografii. Znalezienie za domem tajemniczego pojemnika z czarną, cuchnącą i bez wątpienia toksyczną mazią w świecie Eda Lee kończy się serią scen rodem z pornosa i krwawą jatką. Rozsądku w tym za grosz, a posiadanie w pełni rozwiniętego mózgu w czytaniu Lee może na dłuższą metę tylko przeszkadzać. Ale kiedy już wyłączymy myślenie – powiedzcie, jak można tego szaleńca nie kochać? 7/10

Zazwyczaj na dźwięk nazwiska Kazimierz Kyrcz Jr mam ochotę uciekać. Jego stylu całkiem nie trawię – a jednak „Amator” wydał mi się kawałkiem dobrej roboty. Czytałem ze szczerą przyjemnością, nawet mimo dość słabego zakończenia. Gwarantuję, że jest to ładnie napisany średniak o kryzysie małżeńskim i zabijaniu, acz nic poza tym. 6/10

Mort Castle jest pisarzem w pewnym sensie diabelnie przewidywalnym – możemy z góry założyć, że dowolne opowiadanie jego autorstwa, za jakie się weźmiemy, będzie dobre. Tym razem nie ma niespodzianki: „Terapeuta” to świetna, wzruszająca historia w niezwykle castle’owskim stylu. Nic tylko czytać. 9/10

Nazwisko Aleksandry Zielińskiej nie mówiło mi wiele na pierwszy rzut oka, ale szybko skojarzyłem ją z całkiem sympatycznym opowiadaniem z antologii „City 1”. „Ostatnie kuszenie Ewy Betulew” również jest przyjemnym i lekkim w odbiorze tekstem, który do tego może poszczycić się niezłą formą i ciekawym pomysłem. Jeśli chcecie się dowiedzieć, kto tak naprawdę spalił pewną krakowską kamienicę, zapraszam. 7/10

Mimo, że F. Paul Wilson zawiódł mnie odrobinę opowiadaniem z „11 cięć”, znowu czekałem niecierpliwie na jego tekst. Oto siła sentymentu – jednak na szczęście na samym sentymencie się nie skończyło. „Menage a Trois” to bez wątpienia jeden z najlepszych tekstów w zbiorze. Odrobinę wątpliwości może budzić końcówka – a konkretnie pewna dziwna kwestia związana z genetyką – ale nie ma ona żadnego wpływu na odbiór całości. Jeśli lubicie historie o tym, co dzieje się za bramami ociekających bogactwem domów, których właścicielkami są niepełnosprawne i dość niepokojące starsze panie – dobrze trafiliście. 10/10

Jacek M. Rostocki serwuje nam ciąg dalszy swojego opowiadania z „11 cięć”: „Koniec miasta” jest poprawny i sympatyczny, jednak tuż po Wilsonie i kilka stron przed Hillem nie ma szans na zapadnięcie w pamięć. I właściwie tyle mogę o nim powiedzieć. 6/10

Joe Hill udowodnił już nie raz, że sława ojca nie przeszkadza mu w byciu samodzielnym, utalentowanym pisarzem. Pisze bez kompleksu Kinga – a „Twitterowanie z Cyrku Umarłych” to doskonały popis jego umiejętności. Możecie mówić, że to tylko taki literacki „Rec”, że fabuła jest przerysowana i nierealistyczna. Ale ja uważam, że ta historia to po prostu czysta, skumulowana rozrywka. I przy okazji kolejny z moich faworytów w zbiorze. 10/10

Finałowy „Mściciel krwi” Łukasza Śmigla to kawałek sympatycznego dark fantasy, które zamyka zbiór lekkim akcentem (jeśli można tak powiedzieć o opowiadaniu, nad którym unosi się tak wszechobecny fetor rozkładu). Jeśli nie przeszkadzają Wam opisy gnijących ciał, za to lubicie zamaskowanych detektywów, ubawicie się setnie. 8/10

Podsumowując, „15 blizn” to dobra, dość wyrównana i zaskakująca antologia. Zróżnicowanie tematyczne jest na tyle duże, że odnajdą się w niej i fani przemyślanej prozy, i zwolennicy silnego strachu, i miłośnicy krwawych ekscesów. Nawet pisarze, którzy nie pokazali tutaj wszystkiego, co potrafią – Ketchum, Darda, Rostocki, Masterton – bawią nas dobrze aż do ostatniej strony. Polecam wszystkim miłośnikom horroru.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ właściwie wszystkie opowiadania prezentują się przynajmniej rzetelnie…
+ …a wiele z nich to prawdziwe perełki
+ warto przeczytać, choćby dla Wilsona, Hilla czy Ketchuma
+ zróżnicowanie tematyczne sprawi, że prawie każdy znajdzie tu coś dla siebie

Minusy:

- dwa czy trzy teksty odstają nieco od poziomu reszty

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -