Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TEXAS CHAINSAW MASSACRE SPECIAL, THE

TEXAS CHAINSAW MASSACRE SPECIAL, THE

TEXAS CHAINSAW MASSACRE SPECIAL, THE

ocena:5
Autor:Brian Pulido Jacen Burrows
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2005
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Avatar Press
Ilość stron:28
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Przez wielu zarówno zwykłych filmożerców jak i znawców tematu obraz „The Texas Chain Saw Massacre” Tobe’a Hoopera uważany jest za jeden z pomników popkultury. Przyczynił się bowiem nie tylko do powstawania licznych sequeli oraz remake’ów, lecz także posłużył za inspirację do dziesiątków filmów o nastolatkach, którzy błądząc gdzieś na rubieżach cywilizacji natrafiają na żądnego krwi zamaskowanego psychopatę. Najbardziej znana postać z filmu, Leatherface, stał się, obok Freddy’ego Kruegera i Jasona Voorheesa, prawdziwą ikoną. Nic więc dziwnego, iż w oparciu o kultowy film powstają nie tylko jego kinowe klony, lecz także liczne komiksy. W 2005 roku prawa do publikowania perypetii teksańskiej familii kanibali nabyło wydawnictwo Avatar Press (wcześniej komiksy z Leatherfacem wydawały Northstar Comics i Topps Comics). Pierwszy zeszyt traktujący o Hewittach zatytułowano „The Texas Chainsaw Massacre Special”, zaś jego autorami są Brian Pulido (scenariusz) i Jacen Burrows (rysunki).

Z więzienia ucieka trzech niezwykle groźnych przestępców – handlarz narkotyków, gwałciciel oraz były bojówkarz Czarnych Panter. Wraz z dwiema dziewczynami bohaterowie zmierzają na południe, w kierunku granicy z Meksykiem. Na jednej ze stacji benzynowych ktoś rozkręca im samochód. Wkurzeni próbują wymierzyć sprawiedliwość zawiadującej stacją kobiecie. Szybko jednak okazuje się, iż w budynku oprócz niej znajduje się ktoś jeszcze.

Dalej jest już standardowo. Nie zdając sobie sprawy z tego, na kogo trafili, bohaterowie początkowo próbują trochę „kozaczyć”. Szybko jednak do akcji wraz ze swoim sprzętem wkracza Leatherface i raz dwa groźnych bandziorów przerabia na karmę dla świń.

W tej odsłonie komiksowego rozwinięcia pomysłu Hoopera nie popisał się ani grafik, ani scenarzysta. Trudno bowiem pomysł zmiany ofiar z małolatów na bandytów uznać za więcej niż kosmetyczny. Tym bardziej, iż ci giną nie tylko szybko, ale także w nieszczególnie wyrafinowany sposób. Murzyn umiera pierwszy, bo jest Murzynem i w latach 70-tych ubiegłego wieku nikt czarnych nie lubił na tyle, by wybierać któregoś z nich na prezydenta. Paskudną śmiercią ginie również długowłosy diler zmuszony do „wciągania” zamiast dragów jakiego proszku do czyszczenia. Dopiero na końcu jedna pań ma zaszczyt umrzeć w dość niecodzienny sposób. Ale jedno czy dwa efektowne zejścia to o wiele za mało, by bądź co bądź historię nawiązującą do krwawego klasyka, uznać za satysfakcjonującą.

Podobnie rzecz się ma z mieszkająca na prowincji rodziną zwyrodnialców. Zarówno w ich wizerunku jak i postępowaniu trudno doszukiwać się czegoś, czego nie widzielibyśmy w filmach. Kiedy nadarzy się okazja i jakiś przybłęda trafi na ich „rejon”, biorą co mają pod ręką i tną gościa na części pierwsze. A szkoda, bo przecież autorów komiksów oprócz wyobraźni nie ogranicza nic. Za pomocą więc kilku czy kilkunastu pomysłowych i wieloznacznych grafik można było nadać rodzinie Hewittów jakiś nowy szlif.

W komiksie niby dużo i szybko się dzieje, jego akcja jednak jest poszarpana i nie składa się w jakąś zajmującą uwagę całość. Niby w slasherach standardowym chwytem jest to, iż rzeźnik atakuje bohatera momencie, kiedy ten najmniej się tego spodziewa albo że ten sam psychopata potrafi z niewiarygodną szybkością przemieszczać z jednego miejsca zbrodni do drugiego, niemniej w komiksie „sztuczki” te irytują bardziej niż w filmach. Dlatego też tę na pozór dynamiczną historię (sporo tętniących ruchem i energią kadrów) czyta się bez większych emocji. Myślę także, iż odbiór tego komiksu były inny, gdyby w grafikach „zamiast” twardego realizmu pojawiła się nuta irracjonalnego szaleństwa (patrz ostatnie komiksowe historie o Batmanie).

Wyznawców i naśladowców Leatherface’a na lekturę historii Pulido i Burrowsa namawiać nie muszę, inni jednak mogą sobie odpuścić.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ Leatherface znowu w akcji
+ jest krwawo
+ finał opowieści

Minusy:

- można było z całej historii wycisnąć więcej
- schemat jaki znamy z dziesiątków slasherów
- jakoś nijako przedstawiona rodzina Leatherface’a

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -