Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CITY 2. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY

CITY 2. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY

CITY 2. ANTOLOGIA POLSKICH OPOWIADAŃ GROZY

ocena:7
Autor: Antologia
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2011
Wydawnictwo:Forma
Ilość stron:210
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Antologia „City” wydana w 2010 roku przez wydawnictwo Forma potwierdzała kondycję samej firmy, ale także rodzimej sceny, na której co i rusz wyrastają nowe, intrygujące nazwiska zainteresowane tworzeniem literackiej grozy. Dobór, jak to w antologiach, rozmaity, od tekstów znakomitych, przez średnie, po dość słabe. Biję się w pierś, że mój tekst nie należał do kategorii pierwszej... Jak natomiast przedstawia się druga część?

„City 2” składa się z dwudziestu jeden opowiadań autorów, mniej, bardziej i bardzo znanych, dobranych i zredagowanych przez Bartłomieja Paszylka. Nie bez znaczenia jest właśnie ten dobór i ustawienie kolejności tekstów, bowiem jak sam autor „Leksykonu Filmowego Horroru” zaznacza podzielił zebrane utwory w trzy kategorie: ostry początek, nastrojowy środek i zapadającą w pamięć końcówkę.

Ostry początek należy do Kazimierza Kyrcza Jr, który w typowy dla siebie sposób króciutko, ale konkretnie przedstawia historię upiornego budynku, nie omieszkawszy zamieszać w to psychopatycznego mordercy. Prawdziwą jazdę bez trzymanki serwuje jednak Robert Ziębiński w tekście „Kuchnia z gwiazdami”. Tu znów mamy psychopatę, a ponadto brutalne gwałty, kanibalizm i ogólne bestialstwo. Jakby tego było mało, autor ofiarami czyni powszechnie znanych aktorów i celebrytów, nie unikając konkretnych imion i nazwisk. Z jednej strony wzmaga to wydźwięk utworu, z drugiej stawia pytania o pewne granice, które na pewno zostały w tym tekście przekroczone i gdyby znalazły się odpowiednie osoby moglibyśmy mieć ciekawy głos w dyskusji o wolność wyrazu artystycznego i naruszanie godności osobistej. Rodzi się tylko pytanie, czy nie o to Ziębińskiemu chodziło? A jeśli tak, to znów innego wymiaru nabiera końcówka tekstu. Jedno jest pewne, nie jest to tekst, obok którego przejdziecie obojętnie i prędko zapomnicie. Nic więc dziwnego, że „Specjał” kolejny utwór autorstwa weterana klasy B, Roberta Cichowlasa wypada po prostu blado. Raz, że po „Kuchni z gwiazdami” tylko Ketchum i Lee mogliby utrzymać napięcie, dwa, że zarówno tytuł, jak i konwencja bardzo przypominają „Sekretną księgę Shih-Than” Grahama Mastertona. Tekst oczywiście ujmy Cichowlasowi nie przynosi, bo to nie ta klasa, niemniej, skrajnych emocji nie wywołuje. Mateusz Zieliński prezentuje dobrą miniaturkę „Będzie ich więcej i więcej...”, o której nie można powiedzieć nic, by nie zdradzić zbyt wiele. Następująca potem „Robota” Moniki Jaworskiej może niektórych zaciekawić jako eksperyment literacki, oparta jest bowiem w całości na dialogach. Dla mnie jest to tekst kiepski, z banalnym pomysłem i źle wykonany. Przykro mi, ale jest całkowicie zbędny w tej antologii. Świetnie wypada natomiast „Założę się z tobą o dychę, tylko po to, aby było większe napięcie” Pawła Deptucha. Mocny, przemyślany i bardzo dobrze skonstruowany tekst, o dość feministycznym wydźwięku. Na deser zaś dobry i tylko dobry „Ja, bestia” Radosława Shellera, zamyka „ostry początek”. Rzeczywiście, było momentami nawet bardzo ostro, a w większości i bardzo dobrze. Czyli na plus.

„Nastrojowy środek” rozpoczyna się od opowiadania „Szkarłat” Izabeli Szolc. Przyznam, że dotychczasowa twórczość tej autorki wywoływała u mnie wysypkę i brak zrozumienia dla poklasku jej towarzyszącego, jednak ten tekst, nie dość, że oryginalnym, mocny, to jeszcze bardzo dobrze napisany. Zostałem zmuszony do zweryfikowania swoich poglądów na temat tej pisarki. Bartosz Czartoryski w „Połączeniu” prezentuje sprawną, choć nie zaskakującą historię w stylu „Opowieści z krypty”. Kolejne perły nadchodzą wraz z kapitalnym, jak zawsze, Michałem Gackiem i jego „Rybami”, w którym po raz kolejny pokazuje, że nie ma sobie równych w tworzeniu klasycznych opowieści grozy we współczesnych realiach, oraz z „Żyć i umrzeć w szmaragdowym grodzie” Pawła Palińskiego. Ten autor z kolei, mimo iż osadza akcję w znienawidzonych przeze mnie amerykańskich realiach (dlaczego polscy pisarze wstydzą się swego podwórka?), po raz kolejny rzuca na kolana rewelacyjnym językiem i stylem, by na sam koniec rozbić całkowicie znakomitym finałem. Jest to bodajże najjaśniejszy punkt programu w tej antologii. Następujący po nim „Zagładnicy” nie mają większych szans, choć Krzysztof Wasilonek wypada tu znacznie lepiej niż w swoim debiucie, a historia została poprowadzona całkiem sprawnie. Szkoda, że pomysł nieodparcie kojarzy mnie się z czymś dość znanym... Podobnie jest z „Kamienną Damą” Piotra Roemera. Dobry tekst, który niestety nie pozostaje na długo w pamięci. Tu pojawia się bowiem mały problem tej antologii, wspomniane teksty nie są złe, wypadają jednak słabo na tle znakomitych poprzedników. Wprawdzie „Lew z Nemei” Michała Gołębiowskiego delikatnie podnosi poprzeczkę, ale strącają ją „Płaskie twarze” Krzysztofa Gedryocia. Tekst o ciekawym pomyśle, ale poprowadzony dość nieporadnie. Zupełnie odwrotnie jest z króciutkim opowiadaniem Michała Stonawskiego. Napisane sprawnie i z werwą, jednak pomysł co najmniej naciągany. O ten nóż mi chodzi. Nastrój ratuje groteskowo-azjatycka (w sensie klimatu) „Biblioteka rąk” Krzysztofa Maciejewskiego w której bardzo ładnie splotły się wątki opowieści o psychopacie jak i azjatyckiego ghost story. Na deser tego „nastrojowego środka” otrzymujemy najdłuższe opowiadanie w antologii, bardzo klimatycznego „Władcę Przypływów”. Opowieść utrzymana w stylu klasycznych powieści grozy prezentuje się bardzo dobrze, w żaden sposób nie przekonał mnie jednak bohater. Cóż, kwestia gustu, młodość ma swoje prawa, mnie nie muszą one odpowiadać. „Nastrojowy środek” posiada kilka momentów wręcz wybitnych, ale także kilka dłużyzn, które nie dość, że psują efekt, to jeszcze nie pasują do tego całego nastroju...

Na deser zapowiedziana jest „zapadająca w pamięć końcówka”. Ta nadchodzi z „To co rośnie za murem” Łukasza Pytlika. Bardzo zgrabny tekst, dobrze napisany, problem w tym, że jakoś w pamięci mi nie pozostał. Chwalić go będę, bo lubię takie historyjki, ale nie lubię, gdy finału domyślam się w połowie. Pod tym względem jeszcze gorzej wypadają „Panny z Awinionu” Aleksandry Zielińskiej. W zasadzie wszystko zdradza motto Pidżamy Porno. Na szczęście cała opowieść potrafi przykuć uwagę, a finał wzbudzić stosowne emocje. I rzeczywiście zapaść w pamięć. Smutna to historia i tym samym, bardzo dobra. Na deser zaś Kazimierz Kyrcz Jr spina klamrą „Witaj, skarbie”. Czarny humor, ponura wizja jakże prawdziwego świata. Okazuje się więc, że finał tej antologii wypada najlepiej. Bo jest i krótko i konkretnie.

Nie będę dywagował nad zaletami i wadami tej książki. Antologia City 2 prezentuje o wiele wyższy poziom niż jej poprzedniczka, przede wszystkim jednak nie ma tu mielizn i tak zbędnych tekstów jak w części pierwszej, dzięki czemu prawdziwe perły mogą jaśniej błyszczeć. I choćby dla nich warto nabyć ową książkę i wypatrywać tomu trzeciego. Całość nie jest wprawdzie wybitna, ale ani czas, ani pieniądze na nią poświęcone nie będą zmarnowane.
Patronat medialny: Horror Online
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ wysoki poziom tekstów

+ znacznie lepsza od poprzedniczki

+ opowiadania Pawła Deptucha, Pawła Palińskiego, Izabeli Szolc i Michała Gacka.

Minusy:

- nierówny poziom, jak w każdej antologii

- za długi i nie do końca "nastrojowy" środek

- opowiadanie "Robota"

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -