Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ZWŁOKI

REMAINS

ZWŁOKI

ocena:7
Autor:Steve Niles Kieron Dwyer
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2004
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:IDW Publishing
Ilość stron:115
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zombie już dawno zawładnęły wyobraźnią nie tylko filmowców i pisarzy, lecz także twórców gier komputerowych i komiksów. Od jakiegoś czasu w stacjach telewizyjnych na całym świecie rekordy popularności bije serial „The Walking Dead”, którego scenariusz powstał w oparciu o komiksową historię autorstwa Roberta Kirkmana, Tony’ego Moore’a oraz Charliego Adlarda. Inną niezwykle popularną (i jednocześnie nieźle napisaną, choć nie tak dobrze jak „The Walking Dead”) serią traktującą o hegemonii gnijących martwiaków jest opowieść „Remains” Steve’a Nilesa (twórcy kultowych „30 Days of Night” i „Criminal Macabre”) i Kierona Dwyera (rysownika pracującego m.in. dla DC Comics, Dark Horse Comics, Marvel Comics).

Decydenci rządzący najpotężniejszymi mocarstwami idą wreszcie po rozum do głowy i, jak świat długi i szeroki, decydują o tym, by pozbyć się całego gromadzonego latami atomowego arsenału. Amerykanie swoją jądrowa potęgę postanawiają... spalić, umieszczając głowice w „piecu nuklearnym”, gigantycznej konstrukcji położonej głęboko pod piaskami Nevady. Jednak podczas ceremonii poświęconej ogólnoświatowemu pokojowi dochodzi do „wypadku”. Jakiś przygłup, któremu udaje się dostać do centrum dowodzenia amerykańskim „piecem nuklearnym” odpala wszystkie zgromadzone w placówce ładunki. Nuklearna pożoga ogarnia cały glob. Na skutek promieniowania część ludzkiej populacji zamiast umrzeć w męczarniach zamienia się w zombie. Tylko nielicznym ludziom udaje się przeżyć zagładę. O przetrwanie walczyć muszę nie tylko z hordami nieumarłych, lecz także... ze sobą.

Cała historia przedstawiona jest z perspektywy Toma i Tori, pracowników kasyna w Reno, którzy na chwilę przed armagedonem postanowili przyćpać i podupczyć w jednym z kasynowych skarbców. Po wyjściu z wielkiego sejfu bohaterowie orientują się, iż ze wszystkich mieszkańców miasta apokalipsę przeżyli tylko oni. Nie licząc oczywiście kohort zombie, dla których para ocalałych ludzi stała się głównym obiektem kulinarnych marzeń. Początkowo Tom i Tori jakoś sobie radzą z odpieraniem ataków nadgniłych monstrów. Z czasem jednak wychodzi im to coraz gorzej. Pomimo jednego wspólnego „zaliczenia się” bohaterowie nie darzą się szczególnie ciepłym uczuciem. Każda spędzona razem chwila tylko utwierdza ich w przekonaniu, że wszystko co zaszło między nimi było fatalną pomyłką. Co gorsze jednak, oboje ze zgrozą obserwują, iż ich wrogowie wcale nie są podobni do potworów, które szczelnie wypełniały kadry filmów George’a A. Romero. Pewnego dnia dostrzegają, iż te „ich” zombie dość szybko radzą sobie z nauką, np. posługiwania się narzędziami.

Komiks czyta się jednym tchem. Początkowo zachwyca obraz globalnej apokalipsy, w której prawie wszystko co żywe, zamienia się w „żywą” śmierć. Później skupiamy się już tylko na perypetiach dwojga głównych bohaterów doskonale radzących sobie z eksterminacją zarówno „zgniłych” jak i żywych wrogów, którzy od czasu do czasu zapuszczają się do Reno w poszukiwaniu pożywienia. Tępieniu jednych i drugich pikanterii dodają liczne utarczki między bohaterami. Zdecydowanie bardziej „męska” wydaje się Tori. To ona jest inicjatorką większości działań, to ona także jest zwolenniczką jak najbardziej radykalnego rozwiązania wszystkich problemów, na jakie oboje co i rusz napotykają. Nic więc dziwnego, iż narastający konflikt między bohaterami to właśnie Tori będzie chciała zakończyć, czyniąc to w sposób wypraktykowany wcześniej na zombie.

„Remains” Steve’a Nilesa wręcz obfituje w liczne sceny gore, dlatego więc miłośnicy rwanych zębami flaków powinni być wniebowzięci. Tym bardziej, iż ten komiks Nilesa utrzymany jest w innej stylistyce niż „30 Days of Night” i „Criminal Macabre”. Grafika w nim jest bardziej realistyczna, a co za tym idzie wiele epatujących brutalnością widoków podane jest czytelnikom niejako na tacy. Wrażenie robią przede wszystkim dwustronicowe obrazy, na których kłębiące się masy zombie bardzo żwawo poczynają sobie ze swymi ofiarami. Taka stylistyka, w znacznej mierze oparta na realizmie oraz zdominowana przez pełne dynamizmu ilustracje, podporządkowana została treści. W „Remains” bowiem to nie klimat i nastrój odgrywają najważniejszą rolę, a podszyte czarnym humorem wypowiedzi bohaterów oraz dosadność w pokazywaniu gwałtu.

Co prawda historia wymyślona przez Nilesa „szału nie robi”, czyta się ją jednak z niekłamaną przyjemnością. Akcja mknie do przodu, towarzyszy jej ogrom wybuchów i efektownych strać z martwakami, wreszcie po lekturze komiksu trudno nie zgodzić się z odautorską refleksją na temat nas - ludzi, którzy w obronie przed najczęściej wyimaginowanym wrogiem przez lata gromadziliśmy broń pozwalającą doprowadzić do unicestwienia jakiegokolwiek życia na naszej planecie. Nic więc dziwnego, iż w porównaniu człowieka do „goszczących” na łamach „Remains” zombie nie ma wiele przesady.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ świetnie opowiedziana historia
+ bardzo dynamiczna akcja
+ wyraziści bohaterowie
+ mnóstwo gore
+ sporo smoliście czarnego humoru
+ wizerunki zombie

Minusy:

- zarówno historia jak i jej graficzne opracowanie nic nowego do tematu nie wnoszą

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -