Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRUPIA FARMA

Death Acre`s: Inside the Legendary Forensic Lab the Body Farm Where the Dead Do

TRUPIA FARMA

ocena:8
Autor:Bill Bass Jon Jefferson
Tłumaczenie:Janusz Ochab
Wydanie oryginalne:2003
Wydanie polskie:2012
Wydawnictwo:Znak literanova
Ilość stron:344
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Zmarli mają wiele do powiedzenia, ale mogą usłyszeć ich tylko ludzie odpowiednio wyszkoleni i obdarzeni specyficznym darem. Tylko ci wyjątkowi ludzie potrafią zinterpretować język, który niewielu chce słyszeć, a jeszcze mniej zrozumieć.
Witajcie na Trupiej Farmie doktora Billa Bassa (…).

/ze wstępu Patrici Cornwell /

„Trupia Farma” Billa Bassa i Jona Jeffersona to bardzo szczególny rodzaj horroru. Makabra, odraza, szok a nawet oburzenie będą nam towarzyszyć niemal przez całą lekturę tej niezwyklej książki. A jednak nie jest to pozycja dla miłośników twórczości Stephena Kinga, Edwarda Lee czy Jacka Ketchuma, choć z tym ostatnim łączy ją podobne umiłowanie realistycznej, a nawet naturalistycznej poetyki. Niemniej nawet Ketchum, który dla swych literackich opowieści inspiracji szuka w kronikach kryminalnych Stanów Zjednoczonych, wynajdując szczególnie ponure, wstrząsające zbrodnie (jak np. Sylvii Likens) nie rezygnuje także z elementów fikcyjnych. W „Trupiej Farmie” natomiast nie znajdziemy ani grama fikcji. Wszystkie opisane w niej budzące przerażenie historie zdarzyły się naprawdę. Nie wydaje się to szczególnie zaskakujące, jeśli zdamy sobie sprawę, że książka Bassa i Jeffersona nie jest powieścią beletrystyczną, ale przedstawicielem literatury popularno-naukowej. A jednak w pewnym sensie nie przestaje być ona także horrorem. I to horrorem w wersji gore. Znajdziemy „Trupiej Farmie” także typową dla gore przytłaczającą atmosferę śmierci, odrazy i szoku. Nie zabraknie także zaskakujących zwrotów akcji, pokręconej intrygi i skomplikowanych postaci zarówno w „rolach pierwszoplanowych” jak i „drugoplanowych”. Czy to możliwe, żeby pozycja przynależna do literatury faktu oferowała nam aż tyle atrakcji typowych dla beletrystki? A jednak jest coś, czego na kartach książki Bassa i Jeffersona nie znajdziemy. Rozrywki. Cokolwiek by powiedzieć o powieściach Kinga, a zwłaszcza Ketchuma – ich książki nie przestają być pozycjami literatury popularnej, której celem jest dostarczanie rozrywki, choćby pod postacią strachu czy nawet szoku. Autorzy „Trupiej Farmy”, jeśli straszą i szokują, to raczej pośrednio, gdyż przede wszystkim chcą uczyć i uświadamiać.

Omawiana książka ma trzech głównych bohaterów. Pierwszym z nich jest jej współautor Bill Bass. William M. Bass – być może największy z żyjących światowych autorytetów w dziedzinie antropologii sądowej; nauki będącej połączeniem antropologii fizycznej i osteologii (badanie ludzkiego szkieletu) wykorzystywanej w przypadkach, gdy ofiary są mniej lub więcej zeszkieletyzowane i trudne do identyfikacji. Bass swoją naukową karierę zaczynał od pomagania archeologom przy rozkopywaniu indiańskich grobów w Południowej Dakocie, potem zakładał wydziały antropologii sądowej na kilku uniwersytetach, m.in. w Kansas i Knoxville w Tennessee, jednakże światowy rozgłos przyniósł mu zapoczątkowany w 1981 r. niezwykły projekt badawczy nazwany Trupią Farmą (Body Farm). Niewielki obszar ziemi wykupiony przez Uniwersytet Stanowy Tennessee Bass oraz jego współpracownicy zamienili we wyjątkowe laboratorium, w którym sprawdza się, co dzieje się z ludzkim ciałem po śmierci. Ludzkie zwłoki zakopane w ziemi, pozostawione w samochodowym bagażniku, pozostawione na słońcu, zatopione w wodzie – kilkaset martwych ludzkich ciał, które udało się zgromadzić przez lata działalności Trupiej Farmy poddawanych było najróżniejszym czynnikom – wszystko po to, by w ten sposób zdobyta wiedza o procesach, zachodzących w zwłokach człowieka mogła posłużyć skuteczniejszemu wykrywaniu przestępstw i chwytaniu przestępców. Ponieważ dzieło Bassa nadal działa (co roku jest na nią dostarczanych ok. 120 ciał), eksperymenty przeprowadzane na niecodziennej farmie nadal, przynoszą nieopisane korzyści w walce z przestępczością i przestępcami.

Gospodarzem Trupiej Farmy przez wiele lat był sam Bass, dziś osiemdziesięciotrzyletni naukowiec, powierzył jej kierowanie swoim licznym następcom, sam zaś zajmuje się pisaniem książek i bawieniem wnuków. Niemniej to on jest narratorem książki napisanej z pomocą Jona Jeffersona. Nie sposób nie polubić Bass-narratora. Posiada on nie tylko cenny dar przekazywania naukowych treści w sposób zrozumiały dla laika, ale jednocześnie budzi sympatię zarówno, gdy ze szczerością przyznaje się do swoich pomyłek, jak też, gdy ze skromnością pisze o swoich niezwykłych osiągnięciach. Cechy tego rodzaju w przypadku naukowych autorytetów tej klasy co Bill Bass są rzadkością, ale bohater „Trupiej Farmy” tym właśnie ujmuje czytelnika. Ujmuje go skromnością, prostotą i autentycznie imponującą wiedzą, która nie stanowi jednak dla niego powodu do przyjmowania póz mentora i mędrca, który pozjadał wszystkie rozumy. Ujmujące też są liczne wstawki opisujące osobiste życie badacza, któremu los nie szczędził rodzinnych tragedii. Dzięki nim Bass jawi się nam po prostu jako człowiek z krwi i kości a nie pomnikowa postać, która swoimi dokonaniami na głęboki szacunek i uznanie z pewnością zasłużyła.

Drugim bohaterem „Trupiej Farmy” są ludzkie zwłoki - śmierdzące, gnijące, zżerane przez robactwo. Choć budzą odrazę i wciąż są traktowane przez kulturę Zachodu jako przedmiot tabu w licznych opisach Bassa zyskują nietypowy wymiar: symboliczny, tragiczny, tajemniczy. Okazuje się, że zwłoki, ale najlepiej pozbawione tkanki miękkiej, która jako nietrwała, nie jest tak cenna w informacje jak ludzkie kości, mogą być niezwykle bogatym źródłem wiedzy. Zęby umożliwiają nam identyfikację jednostkową, na podstawie czaszki możemy ustalić rasę i wiek osoby, do której należała, kości miednicy mówią nam o płci, jak również o wieku zmarłego, kość udowa, promieniowa i łokciowa pozwalają nam określić wzrost martwej osoby. Jeśli w kościach pozostanie ślad np. po kuli karabinowej czy po uderzeniu ostrym narzędziem (np. w postaci rysy albo pęknięcia) możemy także określić rodzaj śmierci oraz narzędzie, którym zostało ono zadane. Rzecz jasna, antropolog sądowy zajmuje się przede wszystkim ustalaniem czasu śmierci, zarówno na podstawie stopnia rozkładu ciała, jak też na podstawie kości, co w przypadku niektórych rozkładających się ciał jest czasem jedyną sposobnością. Nie wszystkie jednak zwłoki chcą się dzielić ukrytymi informacjami – Bass opisuje wiele przypadków ludzkich szczątków, które zostały spalone albo tak poważnie zniszczone, że czasem tajemnicę o swojej śmierci zabierają ze sobą do grobu. Toteż tym bardziej imponujące są opisy tych spraw, w których Bassowi i jego współpracownikom udaje się z resztek kości, czasem wielkości ziaren grochu, wydobyć informacje, które niejednokrotnie pozwalały postawić w stan oskarżenia sprawców. Oczywiście pisząc o zwłokach nie można było uniknąć pewnych drastycznych szczegółów jak na przykład opisu wysypującego się roju czerwi z gnijącego ciała, które wypadło z foliowego worka czy tłuszczowosku – ohydnej, śmierdzącej breji, która wydziela się wskutek rozkładu tkanki tłuszczowej, a która jest często zauważalna przy topielcach. Tego rodzaju makabryczne szczegóły pojawiają się jednak mimochodem i nie służą epatowaniu czytelnika – wydają się raczej nieuniknioną konsekwencją pracy ze zwłokami. Zresztą w „Trupiej Farmie” o wiele bardziej przerażające są opisy bynajmniej nie rozkładu martwych ludzkich ciał, lecz bestialstwa ludzi (jak choćby w historii mężczyzny, który z zimną krwią zadźgał pasierba, synową oraz udusił i prawdopodobnie zgwałcił czteroletnią wnuczkę).

Jest też trzeci bohater książki Bassa i Jeffersona. Śmierć. Śmierć w swej fizjologicznej postaci, w postaci okrutnie dosadnej i dosłownej, w postaci gnijącej, cuchnącej i odrażającej. Śmierć, która spotka każdego z nas nawet, jeżeli w ciszy i spokoju zgnijemy w grobie. „Trupia farma” poza ogromem wiedzy kryminalistycznej i medycznej, którą nam oferuje, ma w zanadrzu coś więcej. Refleksję nad kruchością, nietrwałością naszego życia, nad przemijalnością i marnością naszej cielesnej powłoki, ale także nad nierozerwalnością ludzkiego ciała i natury, która ostatecznie pochłania nasze komórki, czyniąc je jedynie kolejnym ogniwem w nieustającym procesie narodzin i śmierci. Jest to refleksja z jednej strony pesymistyczna, bo na cóż tyle się trudzimy, skoro wszystko zeżrą robaki i pochłonie natura. Z drugiej jednak strony właśnie dlatego, że przetrwać może to, co niecielesne, niematerialne, warto tak bardzo się trudzić, by pozostawić po sobie, pamięć i dzieła, które nas przeżyją.

PS. Na You Tube można obejrzeć dokument o Trupiej Farmie Billa Bass. Film dostępny jest TUTAJ
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ pozycja popularno-naukowa a czyta się ją jak znakomity szokujący horror
+ groza faktów
+ przystępny, zrozumiały i zajmujący styl
+ Bill Bass jako narratora
+ drastyczne, makabryczne szczegóły i to tym bardziej, że nie zmyślone
+ najbardziej przeraża jednak bestialstwo ludzi
+ sporo praktycznej wiedzy dla miłośników kryminalistyki i medycyny sądowej
+ na marginesie kilka refleksji o kruchości ludzkiego życia, o nietrwałości ciała człowieka i śmierci, która nadaje sens życiu

Minusy:

- raczej nie dla tych, którzy przekładają wymyślone historie nad historie pisane przez życie
- raczej nie dla tych, którzy mają słabe żołądki

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -