Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DUCH OGNIA

FIRE SPIRIT

DUCH OGNIA

ocena:6
Autor:Graham Masterton
Tłumaczenie:Paweł Wieczorek
Wydanie oryginalne:2009
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Albatros
Ilość stron:383
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Coś nam Graham Masterton zmiękł w ostatnich latach. Choć na polskim rynku regularnie pojawiają się wznowienia książek z jego złotego okresu, najnowsza twórczość pisarza to w porównaniu ugrzeczniona, niewyróżniająca się proza. Gdzie podziały się indiańskie demony, hektolitry krwi i wyuzdany seks? Możliwe, że autorowi znudziło się pisanie tych samych motywów po raz setny; możliwe też, że brak mu werwy. Jednak „Duch ognia” ma nam zwrócić wszystko to, czego brakowało w jego ostatnich książkach.

Tak przynajmniej zapowiedział sam pisarz, ale jeżeli ktoś bardziej wnikliwie interesuje się jego twórczością, z pewnością już wie, że na pustych słowach się skończyło. Chociaż „Duch ognia” miejscami bardzo stara się czytelnika zniesmaczyć i zaszokować, robi to bez wdzięku typowego dla klasy B. Nie ma tu uroczej przesady, nie ma wianuszków jelit ani kwiecistych opisów ludzkiego cierpienia. Co zatem dostajemy?

Książka w założeniach rozpoczyna się od trzęsienia ziemi. Bezimienna kobieta pada ofiarą porwania na parkingu obok supermarketu i zostaje przeniesiona do tajemniczego domu, gdzie następnie grupa mężczyzn gwałci ją i poddaje rozmaitym fizycznym torturom. Jakby tego było mało, na końcu nieszczęśniczka staje się świadkiem dziwacznej wizji z udziałem dość złowieszczego chłopaka, który bez skrępowania pali ją żywcem. Ten mocny wstęp z jakiegoś powodu nie budzi nawet śladowych emocji, co utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że lata stępiły Mastertonowi pazury. Nie znajdziecie tu emocjonującej rzezi, jakiej pełno było na kartach „Bezsennych”, „Czarnego anioła” czy „Ciała i krwi”.

Postacią centralną „Ducha ognia” jest Ruth, specjalistka od pożarów i podpaleń, która dostaje do rozwiązania zagadkę zamordowanej w pierwszym rozdziale kobiety. Masterton gładko przechodzi do analizowania miejskich legend o samozapłonie, a następnie konsekwentnie buduje typowy dla siebie wątek nadnaturalny. W międzyczasie Ruth odnajduje kolejne ciała, powoli zauważając łączący je element – pojawienia się upiornego nastolatka w znoszonym ubraniu.

Choć później scen drastycznych i iście bezkompromisowych jest jeszcze sporo, każda z nich powiela ten sam błąd – nie budzą żadnych uczuć. Trudno się przy „Duchu ognia” wzruszyć, krzyknąć z obrzydzenia czy nawet roześmiać. Nawet gdy Masterton zabiera się za powolne wymordowanie autobusu pełnego starszych ludzi, posługując się do tego napastnikami w tajemniczych maskach, strzałka emocjometru nie zbliża się do poziomu czerwonego. Może to dlatego, że wszystkie stosowane tu chwyty to tanie sztuczki – ale przecież z drugiej strony wszystkie powieści Mastertona z takich korzystają.

Fabuła jest nieszczególnie angażująca i mało oryginalna. Mimo powtarzalności, z której słynie, nawet Mastertona stać na znacznie więcej: w końcu ma na swoim koncie masę soczystych, rasowych horrorów klasy B. Tymczasem „Duch ognia” zwyczajnie nie wciąga, tak samo jak nie poruszają nas dramaty głównych bohaterów, a zakończenie nie pozostawia w naszej psychice najmniejszego śladu.

Jeśli chodzi o styl literacki, nie odbiega on od tego, do czego Masterton nas przyzwyczaił. Choć jest może bardziej składny i jednolity niż w latach 80-tych, sprawniej unika językowych klisz i robi schludniejsze wrażenie, to jednocześnie jest mniej obrazowy i namacalny. Słowa nie są tu dość plastyczne, by pobudzić wyobraźnię. Momentami miałem wrażenie, jakby sam autor nie potrafił zaangażować się w powstające dzieło – jakim cudem miałoby się to udać nam, czytelnikom?

Ruth i jej rodzina to postaci całkowicie płaskie, pozbawione rysu charakterologicznego, który przyciągnąłby moją uwagę. Co prawda w książce pojawia się kilka całkiem realistycznych dialogów, ale i tak trudno uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Do tego dochodzi fakt, że rozwiązanie tajemnicy od początku jest nam kompletnie obojętne – i zamiast istnej mieszanki wybuchowej mamy totalny niewypał.

Masterton przeliczył się w swoich staraniach, by zadowolić starych fanów. Szczypta gore i parę morderstw ze szczególnym okrucieństwem to nie wszystko, czego po nim oczekiwano. Ja osobiście jestem lekturą rozczarowany – spodziewałem się relaksującego czytadła klasy B, a tymczasem dostałem nudną, ograną i nieco zbyt brutalną bajeczkę na dobranoc. Mógłbym tu powiedzieć, że następnym razem liczę na więcej, ale prawdę mówiąc wydaje mi się, że póki co Mastertonowi bardziej do twarzy jest z jego nową, bardziej łagodną twórczością, niż z wysiloną bezkompromisowością z „Ducha ognia”.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ niezły styl
+ poprawna narracja
+ po prostu Masterton…

Minusy:

- …a jednak całkiem bez formy
- brak emocji
- płaskie postacie
- nieciekawa fabuła
- przewidywalność

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -