Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD IRONS

DEAD IRONS

DEAD IRONS

ocena:8
Autor:James Kuhoric Jason Shawn Alexander, Jae Lee
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2009
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Dynamite Entertainment
Ilość stron:168
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Już na przełomie lat 60. i 70. odmitologizować Dziki Zachód próbował w swych filmach Sam Peckinpah zastępując dzielnych i honorowych osadników siejącymi chaos i zniszczenie bohaterami diametralnie od nich różnymi, najczęściej bezwzględnymi przestępcami. Dalekie od romantycznych wizji kolonizowania niezamieszkanych terenów są również produkcje Clinta Eastwooda (rewelacyjne „Unforgiven”) oraz Davida Milcha (serial „Deadwood”). O niezwykle pesymistyczny, pełen przemocy i wszechobecnego zła obraz Dzikiego Zachodu pokusili się również autorzy komiksu „Dead Irons” - James Kuhoric (scenariusz), Jason Shawn Alexander i Jae Lee (obaj odpowiedzialni za oprawę graficzną).

„Dead Irons” jest historią trojga łowców nagród przemierzających Dziki Zachód w poszukiwaniu wszelakiej maści złoczyńców i szumowin. Złapani przez nich delikwenci nigdy nie docierają do stróżów prawa w jednym kawałku, wcześniej bowiem poddawani są serii tortur. Tropem okrutników podąża tajemniczy osobnik pragnący zgładzić ich wszystkich.

W „Dead Irons” nic nie jest takie, jakie się nam wydaje. Początkowo bowiem wszystko wskazuje na to, iż będziemy mieli do czynienia z opowieścią o zdegenerowanych śledczych, którym za poczynione krzywdy ktoś chce wymierzyć sprawiedliwość. Szybko jednak okazuje się, iż Colt, Jesse, Annie Belle oraz podążający za nimi Silas nie są ludźmi. To potwory zrodzone na skutek rzuconej na nich klątwy. Wykorzystując słabość prawa oraz anarchię panującą w wielu położonych przy granicy amerykańskich miasteczkach, mordują kogo tylko popadnie. Ale zabijanie dla trojga bohaterów nie jest celem samym w sobie. Również dla Silasa vendetta jest tylko częścią większego planu. Wszyscy bowiem zmierzają do miejsca, w którym się urodzili i wychowali, w którym doświadczyli niewyobrażalnego cierpienia, wreszcie w którym stali się wiecznie złaknionymi krwi potworami.

Akcja opowieści nakreślonej przez Kuhorica prowadzona jest dwutorowo. Historia pościgu Silasa za trojgiem jego potwornego rodzeństwa raz po raz przetykana jest retrospekcjami przedstawiającymi historię rodziny Ironsów. To dzięki nim poznajemy szalonego Devina Ironsa oraz trzódkę, której jest duchowym przewodnikiem. Kolejne plansze pokazują nam także piekło, jakie duchowny stworzył swojej rodzinie – żonie i czworgu dzieciom. Z nich dowiadujemy się również tego, kto przyczynił się do zmiany bohaterów w okrutne monstra. Co ważne, wplecione w tok akcji wydarzenia z przeszłości nadają fabule „Dead Irons” swoistego rytmu, przez co twórcom doskonale udaje się dozować napięcie. Każdy kolejny szczegół dotyczący życia poszczególnych postaci, zwłaszcza Silasa, utwierdza nas w przekonaniu, iż jedynym sposobem na zrzucenie z siebie potwornego brzemienia przeszłości będzie stawienie jej czoła. Cała opowieść zmierza więc do spotkania po latach czworga potwornych latorośli ze swym diabolicznym ojcem. Rzecz w tym, iż każdy z jego uczestników ma swoje plany i zamierzenia względem swoich pobratymców.

Obfitująca w przemoc opowieść o krzywdzie, cierpieniu i pogrążaniu się w szaleństwie, by przekonać do siebie czytelników wiarygodnością i intensywnością wizji, musi mieć swoją unikalną oprawę graficzną. „Dead Irons” może posłużyć jako przykład komiksu, w którym obraz – efektowny, a zarazem wieloznaczny – ilustruje procesy, które przez swą złożoność można było przedstawić jedynie opierając się na słowach. W przypadku pracy Kuhorica, Alexandra i Lee nie ma mowy ani o prymacie którejś z jej warstw – ikonicznej i językowej. Obie znakomicie się dopełniają. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o takie aspekty wizualizacji jak przedstawienie postaci, ukazanie kolejnych składających się na akcję wydarzeń czy nadanie historii pewnego klimatu. To bowiem tandemowi Alexander & Lee udaje się znakomicie. Rzecz w tym, iż oprócz wyrazistych bohaterów, dynamicznej akcji, kapitalnych stop-klatek i atmosfery autentycznej grozy artystom udało się także przedstawić zmiany, jakie pod wpływem klątwy dokonały się w przedstawicielach rodu Ironsów. Jak wspominałem wcześniej, gatunkowa i semantyczna jednoznaczność „Dead Irons” to tylko pozór. Potworni bohaterowie nie urodzili się potworami. Nie stali się też nimi z własnego wyboru. Stąd też potrzeba pokazania ciągle w nich drzemiącej dwoistości. I tu znowu twórcom z pomocą przychodzą retrospekcje. Postacie w komiksie zbudowane zostały na fundamencie kontrastu – kiedy miały kilka lub kilkanaście lat zachowywały się jak dzieci. Po przemianie stały się bestiami. Czy zostało w nich cokolwiek z dziecięcej niewinności?

Nade wszystko jednak komiks „Dead Irons” jest krwawym, brutalnym i momentami bardzo dynamicznym horrorem, w którym nie brakuje mocnych i zapadających w pamięć scen. Cały utrzymany jest w ciemnych i „brudnych” barwach, które od czasu do czasu, najczęściej w scenach mordu, „rozświetlane” są bijącą po oczach czerwienią. Zdecydowana większość kadrów wypełniają postacie, im autorzy grafik poświęcają najwięcej uwagi. Rezygnując z kreacji precyzyjnie określającego miejsca akcji tła na rzecz wizerunków poszczególnych bohaterów rysownicy postanowili skupić się przede wszystkim na targających nimi emocjach. Nie znaczy to jednak, iż drugi plan potraktowany został w „Dead Irons” po macoszemu. Celem nieprecyzyjnych konturów, pozornie niedbałej kreski i rozlanych barw jest nie tyle zaspokojenie naszego głodu wiedzy co do historii Stanów Zjednoczonych, ile podkreślenie wybuchowej atmosfery panującej w stosunkach między bohaterami.

Krew, przemoc i szaleństwo – dla wielu czytelników już te określenia będą zachętą do sięgnięcia po „Dead Irons”. Ale i bardziej wymagający odbiorca powinien znaleźć w komiksie Kuhorica coś dla siebie. Dzięki uważniejszej lekturze doceni nie tylko sposób, w jaki nakreślona została historia, ale podchwyci wszystkie stanowiące dla niej intrygujący „background” dwuznaczności.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ kapitalna historia
+ świetne postacie
+ doskonała oprawa graficzna
+ kilka naprawdę zapadających w pamięć kadrów
+ intrygujące zwroty akcji
+ trochę inaczej potraktowane postacie wampirów i wilkołaków
+ zaskakujące zakończenie

Minusy:

- komiks mógłby być troszkę dłuższy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -