Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HOMO BIMBROWNIKUS

HOMO BIMBROWNIKUS

HOMO BIMBROWNIKUS

ocena:6
Autor:Andrzej Pilipiuk
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2009
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:360
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jakub Wędrowycz to emerytowany egzorcysta o takim życiorysie, że trudno znaleźć równie imponujący, a przy tym drań, pijak i menel wysokiej klasy, który wciśnie się wszędzie. Nawet na łamy naszego serwisu. I tak oto przybywa po raz szósty, dzięki kolejnej książceAndrzeja Pilipiuka, samozwańczego Wielkiego Grafomana, zatytułowanej „Homo Bimbrownikus”.

Na zbiór ten składają się cztery historie, trzy krótkie i jedna mini powieść. Dwie z nich to dość przeciętne historyjki („Ostatnia misja Jakuba” i „Ochwat”), sprawiające raczej wrażenie wprawek i szybkich eksplozji pomysłów niż rzeczowych tekstów. Wiem, wciąż mówimy o Wędrowyczu. Trzeci tekst, „Cyrograf”, przenosi Jakuba i Semena w czasie by odzyskać pewną umowę spisaną z diabłem. Zabawny i ciekawy tekst, ale znany z antologii A.D. XIII #2.

Daniem głównym jest tytułowy „Homo Bimbrownikus”. W utworze tym dochodzi do ucywilizowania Dębinki, wioski zamieszkanej przez zaginione ogniwo ewolucji, Homo sapiens fos sili. Jakub i Semen zostają niejako wynajęci przez szamana Yodde, by udać się do Warszawy i sprowadzić stamtąd jego wnuka, Radka, obecnie wzorcowego licealistę i obywatela RP. Jak to u Wędrowycza bywa, wszystko się komplikuje, a spisków, walk i humoru nie zabraknie.

Gorzej z tym, że tym razem Pilipiuk przesadził. O ile w poprzednich tomach właśnie te najdłuższe teksty pokazywały kunszt autora, tym razem po prostu się nudziłem. Nie żeby akcji było mało. Nie brak też barwnych postaci. Intryga też zapętlona jak plan tokijskiego metra. Niestety, jak dla mnie tempo jest tak zawrotne, a fabuła tak kuriozalna momentami, że stwierdziłem najzwyczajniej, że przedawkowałem. Tym bardziej, że Jakub tym razem i mniej pije, i jakoś mniej żartuje. I w ogóle jakiś taki poważniejszy się zrobił.

Oczywiście można uznać to za plusy mające uatrakcyjnić nie pierwszej już świeżości postać. W porządku, jest też zabieg przedstawienia akcji raz z perspektywy Jakuba (i Semena), raz z Radka. Nie ma mowy o zmianie narracji, oczywiście. Widać, że Wielki Grafoman nie wysila się, bo i nie musi. W tytułowym opowiadaniu mamy i Watykan i Archiwum X i Wikingów i Słowian, i taki kogiel mogiel, że czasem odnosiłem wrażenie, że autor dla własnej tylko zabawy dodawał kolejny wątek, ot, wbrew logice, ale żeby było więcej.

Zbiorek na pewno przypadnie do gustu fanom Wędrowycza. Ja na pewno zawieszam członkowstwo w tym klubie. Dwa średnie opowiadania, jedno przekombinowane i jedno bardzo dobre to dość słaby wynik. Nie urywam swego rozczarowania, tym bardziej, że mniej więcej w tym samym czasie przeczytałem „Wampira z M-3”. I cóż tam widzę? Tryskający błyskotliwym humorem i genialnymi pomysłami Pilipiuk. A tu? Zatęchłe gumofilce i przeżarta przez mole kufajka. Niby kult, ale jednak coś tu śmierdzi.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ opowiadanie „Cyrograf”
+ to wciąż Wędrowycz...

Minusy:

- ...ale taki jakby zużyty
- przekombinowane opowiadanie tytułowe
- niskich lotów pozostałe dwa teksty

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -