Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLACK GAS

BLACK GAS

BLACK GAS

ocena:5
Autor:Warren Ellis Max Fiumara
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2003
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Avatar Press
Ilość stron:75
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W Stanach Zjednoczonych komiksowa seria „The Walking Dead” autorstwa Roberta Kirkmana od 2003 roku cieszy się niesłabnącą popularnością. Jednak status „kultowej” opowieść zyskała dzięki serialowi zrealizowanemu przez stację telewizyjną AMC. Ale komiksowe historie o żywych trupach nie zaczynają się i nie kończą na fenomenie Kirkmana. W 2006 roku za sprawą wydawnictwa Avatar światło dzienne ujrzała opowieść „Black Gas” Warrena Ellisa (scenariusz) i Maxa Fiumarę (oprawa graficzna).

Tyler i Soo, dwoje zakochanych w sobie studentów, wyruszają na Smoky Island, by odwiedzić mieszkających tam rodziców Tylera. Oboje nie mają jednak zamiaru rozkoszować się ciepełkiem rodzinnego stadła. Ich celem jest domek położony w lesie, z dala od spojrzeń wścibskich autochtonów. W drodze do leśniczówki spotykają niejakiego pana Abrahama, który przybliża dziewczynie Tylera historię wyspy. Miłosne karesy dwojga kochanków przerwane zostają przez niezwykle silny wybuch. Przerażeni bohaterowie postanawiają sprawdzić, czy w skutek kataklizmu nie ucierpieli rodzice Tylera. Po dotarciu do miasteczka uświadamiają sobie, iż są ostatnimi żywymi ludźmi na wyspie. Reszta bowiem zmieniała się w krwiożercze monstra podobne do zombie.

Takich historii jak ta autorstwa Ellisa i Fiumary mieliśmy już mnóstwo. W „Black Gas” mamy bowiem do czynienia z dynamiczną opowieścią o dwojgu młodych ludziach, którzy na skutek kataklizmu uwięzieni zostają na wyspie pełnym „zombieidalnych” stworów. Odseparowani od reszty świata sami będą musieli dać sobie radę z hordą ścigających ich potworów. W przeciwieństwie do filmowych opowieści George’a A. Romero czy graficznych Kirkmana, historia Ellisa pozbawiona jest jednak jakichkolwiek kontekstów, które dzieła wyżej wymienionych artystów czyniły czymś więcej niż tylko pełnymi przemocy komiksowymi fabułami. „Black Gas” jest prostą, okraszoną mnóstwem krwawych „momentów” jednowątkową historyjką, którą co prawda czyta się jednym tchem, ale bez satysfakcji obcowania z czymś wyjątkowym.

Jedyne co wynosi opowieść Ellisa ponad przeciętność, to pomysł na monstra. Te nie są bowiem typowymi żywymi trupami, z jakimi mieliśmy do czynienia chociażby w filmach Romero. Mordują, by zaspokoić swój głód, polują w stadach, także zarażają jak zombie, ale oprócz tego straszliwie cierpią, ponieważ tli się w nich resztka ludzkiej świadomości. Dwoje głównych bohaterów dowiaduje się o tym fakcie, kiedy podczas desperackiej ucieczki trafiają do dr. Menlove, wykładowcy uniwersyteckiego mieszkającego na Smoky Island. Jemu przemianę w monstrum udało się opóźnić dzięki… uzależnieniu od narkotyków. Owa batalia resztek człowieczeństwa z niepohamowanym „ciągiem” na zabijanie, to jeden z najlepszych fragmentów komiksu.

Trudno także cokolwiek złego powiedzieć o warstwie graficznej „Black Gas”. W swej pracy Max Fiumara postawił przede wszystkim na realizm, szczegół i dosłowność. Tak kreowany świat przedstawiony komiksowej opowieści nie pozostawia zbyt dużo miejsca dla imaginacji czytelnika. Z drugiej jednak strony wiernie odwzorowana rzeczywistość, wewnątrzkadrowy porządek oraz zastosowanie wyrazistych kolorów pozwalają celnie trafić w odbiorcę brutalnością i okrucieństwem. Owa konwencja, sprowadzająca się do konkretnego konturu, intensywnych barw oraz drobiazgowo rozrysowanego drugiego planu idealnie sprawdza się także w scenach dynamicznych. A tych w „Black Gas” naprawdę nie brakuje.

Ze względu na ograniczenia techniczne i finansowe filmy reprezentujące tzw. kino gatunków bardzo często bywają jednym wielkim kompromisem. Twórcy komiksów z nikim na żadne ustępstwa iść nie muszą. Ich ogranicza tylko talent i wyobraźnia. Dlatego więc od tego rodzaju sztuki powinno wymagać się nade wszystko oryginalności. Zbyt duże zamknięcie się w kalkach, schematach i oczekiwaniach jakiegoś kręgu odbiorców zaważyło na jakości komiksu Ellisa i Fiumary. Szkoda, bo ze względu na intrygujące miejsce akcji „Black Gas” z zombie w roli „zła” mógłby być tym, czym dla opowieści o wampirach stał się „30 Days of Night” Nilsa i Templesmitha.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ czyta się szybko i nie bez pewnej przyjemności
+ zombie trochę inne niż te, do których się przyzwyczailiśmy
+ jest dynamicznie i krwawo
+ niezła grafika

Minusy:

- historia pozbawiona choćby krztyny oryginalności
- mało ciekawa para głównych bohaterów

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -