Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ROCK'N'ROLL, BEJBI!

ROCK'N'ROLL, BEJBI!

ROCK'N'ROLL, BEJBI!

ocena:3
Autor:Piotr Rogoża
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2008
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Ilość stron:205
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Piotr Rogoża to pseudonim literacki pisarza, który choć publikował w „Nowej Fantastyce”, „Czasie Fantastyki” i „Science-fiction, fantasy & horror” pozostaje dla wielu czytelników osobą nieznaną. Jest to tym bardziej zaskakujące, że debiutował w roku 2008 i to od razu z bardzo wysokiego pułapu: powieścią „Po spirali” (Wydawnictwo Dolnośląskie) i omawianym zbiorem opowiadań „Rock n' roll, bejbi” (Wydawnictwo Fabryka Słów). Po zapoznaniu się z treścią lektury zaskoczenie ustąpiło miejsca zrozumieniu.

Cielęcin. Maleńka miejscowość jakich wiele w Polsce, czyli mówiąc kolokwialnie: dziura bez perspektyw. A w niej wyjątkowi (a jakże!) indywidualiści: Nietopyr, Mała, Budzigniew i narrator, Modrzew. Wszyscy wycięci według schematu erpegowca w rozciągniętych swetrach, wielkich buciorach i z plecakiem-kostką. W tle mieszanina muzyki punkowo-alternatywnej (wszak to bunt!) i tanie wina (bo młodość ma swoje prawa), względnie upaleni znajomi (bo my nie palimy). I ta właśnie „wyjątkowo indywidualna” grupa doświadcza najpierw eksperymentalnego ataku zombie, później reinkarnacji faszyzmu pod wodzą zmartwychwstałego esesmana, następnie inwazji kosmitów, boskiej interwencji i duchowej emanacji. Na koniec od niechcenia, dla zasady, w imię „jabol punk” zostają gwiazdami rocka.

Nie ocenia się książki po okładce, jednak tym razem to właśnie ona sprawiła, że sięgnąłem po lekturę. Wzorowana na starych kasetach BASF z „odręcznymi” napisami przypomniała mi moje młodzieńcze lata, gdy zgrywałem z różnych stacji radiowych „buntowniczą muzykę”. Kolejne opowiadania przypomniały mi jak sam biegałem w takich swetrach, z takimi indywiduami, jak traciłem noce na sesje erpegie i zaczytywałem się wszelkiego rodzaju odmianami fantastyki. I gdy bawił mnie niewyszukany, infantylny i momentami żenujący humor, jakim przesycony jest „Rock n' roll, bejbi”. Dziś już nie bawi.

Przyznać trzeba, że Rogoża sprawnie operuje językiem, jest to jednak język koleżeńsko-pogawędkowy, nie literacki. Kolejne utwory połyka się błyskawicznie, akcja bowiem toczy się w tak zawrotnym tempie, jakby autor bał się zatrzymać by nie stracić wątku. Zgodzę się też z opisem wydawcy, który przyrównuje teksty do „dzikości rocka (…) punkowej anarchii i psychodelic”. Istotnie, widać tu wielki bunt, ogromną chęć podkreślenia swojej indywidualności („Drzewo”) czy głód sławy („Rock n' roll, bejbi”). Gorzej, że wszystko to jakieś takie na siłę nadęte, usilnie „oryginalne”. A tak naprawdę, czuć tu klimat Pilipiuka, nie brakuje typowej dla Dąbrowskiego czy Kyrcza i Kaina groteski. Wszyscy wspomniani czynią to jednak z klasą, jakiej Rogoży póki co brak. Póki co, bowiem w miarę dobrze prezentują się utwory dodatkowe, nie dotyczące „indywidualnych” bohaterów. Ciekawym tekstem jest nostalgiczny „Święty Anzelm -od – śmierci”, prawdziwą grozę z groteską stara się prezentować wieńczące całość „Jajko”. Widać po nich, że autor coś tam jednak potrafi. Póki co mam w rękach ładnie wydaną książeczką, którą Rogoża napisał chyba dla swoich kolegów od erpegów.

„Rock n' roll, bejbi” to sprawnie napisane i bardzo szybko wchłaniające się czytadło. Dość powiedzieć, że lektura zajęła mi ledwie kilka godzin. I jako takie sprawdza się bardzo dobrze. Niewątpliwie też przypadnie do gustu młodszemu pokoleniu czytelników, którzy bez trudu utożsamią się z wielce „oryginalnymi” bohaterami. Ja zaś czuję się starym zgredem, oczekującym od literatury więcej niż infantylnych opowiastek dla nastolatków. A „Rock n' roll, bejbi” uważam za wzorcowy przykład grafomanii, która nie powinna wyjść poza obręb obowiązkowego zeszytu w kratkę. Nasuwa to ostatnie pytanie – dokąd zmierza Fabryka Słów?
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ intrygująca okładka
+ czasem czuć klimat Pilipiuka, czasem Kyrcza jr i Kaina
+ opowiadania „Święty Anzelm -od- śmierci” i „Jajko”

Minusy:

- ni to gawęda ni historyjki przy (tanim) winie – ot, grafomania
- całość nad wyraz infantylna
- młodociane opowiastki dla nastolatków
- wtórność udająca oryginalność
- bardzo indywidualny bunt wpisujący się we wszelkie możliwe schematy.

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -