Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DOM: DROGA UCIECZKI JEST W TOBIE

HOUSE

DOM: DROGA UCIECZKI JEST W TOBIE

ocena:3
Autor:Frank Peretti Ted Dekker
Tłumaczenie:Agata Gębska
Wydanie oryginalne:2006
Wydanie polskie:2007
Wydawnictwo:Studio Emka
Ilość stron:272
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Biorąc pod uwagę wszelakie listy bestsellerów, zwłaszcza te publikowane w Stanach Zjednoczonych, Franka Perettiego oraz Teda Dekkera uznać należy za niezwykle popularnych pisarzy. Pierwszy zasłynął jako autor mrocznych powieści z licznymi odwołaniami od tradycji i filozofii chrześcijańskiej. Drugi to twórca znanej w Polsce „Obsesji” oraz opowieści zaadaptowanej przez Robby’ego Hensona w filmie „Thr3e”. W 2006 roku światło dzienne ujrzało wspólne dzieło obu panów, w Polsce wydane pod tytułem „Dom. Droga ucieczki jest w tobie”.

Szczerze powiedziawszy już tytuł, durny i pompatyczny, nieszczególnie pozytywnie nastawił mnie do lektury tejże powieści. Trudno także za pozytywną reklamę uznać jej adaptację filmową zrealizowaną przez wspomnianego już Robby’ego Hensona. Jednak wakacyjna kanikuła do doskonały czas, by w ramach oderwania się od poważniejszej literatury, dać się ponieść fabule może niespecjalnie oryginalnej i mądrej, za to przez specyficzne cechy gatunku dość mocno oddziałującej na wyobraźnię. Trudno jednak przygodę z horrorem Perettiego i Dekkera uznać za szczególnie ekscytującą. Zarówno bowiem w kontekście formy jak i ujętej w jej ramach treści opisywana tu powieść nawet nie spełnia warunków średniej jakości czytadła, nie mówiąc już o pozycji mającej konkurować z dziełami takich tuzów jak King, Ketchum czy Barker.

Na skutek awarii samochodów czworo ludzi trafia do położonego gdzieś na rubieżach stanu Alabama wielkiego domiszcza. Tam proszą o pomoc członków trzyosobowej rodziny. Szybko okazuje się, że domownicy są zdolnymi do najgorszej perwersji psychopatami, a zamieszkiwany przez nich dom jest nawiedzony. Co więcej, w jego murach kryje się zamaskowany szaleniec, którego członkowie rodziny są pomocnikami. Bohaterowie zostają uwięzieni w budzącym grozę gmachu. Wykorzystując przewagę liczebną postanawiają jak najszybciej wydostać się z matni. Szukając schronienia przez uzbrojonymi napastnikami trafiają do znajdującego się pod domem rozległego kompleksu piwnic. Te okazują się piekłem pełnym demonów.

Czytając powieści takie jak ta autorstwa Perettiego i Dekkera trudno oprzeć się wrażeniu, iż celem nadrzędnym ich twórców jest przede wszystkim pragmatyzm. Cała bowiem przedstawiona w nich historia skrojona jest na wzór scenariusza filmowego. W „Domu” mamy do czynienia z prostą opowieścią traktującą o walce dobra ze złem. Całość przedstawiona została za pomocą kilkudziesięciu bardzo krótkich rozdziałów. Dominują w nich dialogi oraz niewielkich rozmiarów opisy wydarzeń. Powieściowe „mięso”, czyli prezentację intrygujących bohaterów wraz z ich niezwykłymi motywacjami, ciekawe opisy miejsc akcji czy wreszcie próbę oplecenia akcji niepowtarzalnym klimatem autorzy postanowili ograniczyć do niezbędnego minimum. I nie ma się co dziwić, bo te elementy struktury utworu prozatorskiego dla potencjalnego adaptatora nie mają szczególnego znaczenia.

„Dom” Perettiego i Dekkera to zlepek do cna zgranych motywów, z których zbudowano już nie jeden utwór literacki czy filmowy. Mamy więc familię złożoną z trojga budzących grozę indywiduów, położony z dala od cywilizacji dom, w którym za sprawą nadprzyrodzonych zjawisk zdarzyć się może naprawdę wszystko i wreszcie kryjącego się za maską psychopatę. Szaleniec zmusza bohaterów do gry, której celem jest poświęcenie jednego z nich przez resztę. Nie trzeba być szczególnie bystrym, by domyśleć się, iż ci zamiast ze sobą współpracować właściwie od początku tylko czekają na okazję, by wbić sobie szpilę. Między swarami, kłótniami i knuciem bohaterowie oczywiście uciekają – a to przed wspominaną już familią fanatyków, a to przed zamaskowanym mordercą, wreszcie przed kohortami non stop ścigających ich demonów.

Trudno też cokolwiek dobrego powiedzieć o powieściowym szwarccharakterze. To połączenie niezwyciężonego i wszechobecnego slasherowego chlastacza z mordercą-filozofem pokroju Jigsawa z „Piły”. Trudno zachwycić się postacią, której konstrukcja opiera się na pogróżkach i wgniatających człowieczą moralność w ziemię diatrybach. Niby Barsidious White ma jakiś plan, może w jego szaleństwie tkwi metoda, ale trudno oprzeć się wrażeniu, iż zamierzeniem autorów było przede wszystkim skonfrontowanie bohaterów z mroczną postacią mającą budzić grozę swą wszechmocą. Jeśli więc ci nie mają żadnych szans na jego pokonanie, po co marnować czas na lekturę powieści takiej jak „Dom”?

Na koniec zostawiłem sobie to, co najbardziej „zgrzyta” w historii autorstwa Perettiego i Dekkera. Mam tu na myśli kluczowy dla całej fabuły wątek religijno-mistyczny. Otóż horror należy do gatunku, którego opowieści powinny być jak najrzadziej interpretować w kontekście jakiejkolwiek filozofii, religijnej czy na wskroś świeckiej. W takich przypadkach dochodzi do trywializacji niezwykle skomplikowanych zagadnień przez przedstawianie ich za pomocą prościutkich i najczęściej głupich fabułek. Pal sześć, kiedy twórcy filmowych czy literackich makabr religię traktują niczym gadżet niezbędny do tego, czy w danym momencie akcję pchnąć do przodu. Gorzej, gdy cały literacki świat, łącznie z motywacjami wszystkich bohaterów postrzegany jest przez pryzmat religijnych czy ideologicznych dogmatów. Z taką sytuacją do czynienia mamy właśnie w przypadku powieści Perettiego i Dekkera. Od początku wiemy, kto reprezentuje zło, a kto na końcu „zaloguje się” po stronie dobra. Bohaterowie walczą nie tylko z piekielnym pomiotem, ale przede wszystkim ze złem tkwiącym w nich samych. Pojawiający się w drugiej części horroru anioł nie pozostawiając miejsca na własne domysły wytłumaczy ofiarom zamaskowanego psychopaty, o co tak naprawdę chodzi w narzuconej przez niego grze. W finale skonstruowanym wokół chwytu deus ex machina ów niebieski dobroczyńca pomaga bohaterom, przez co odkładając książkę trudno oprzeć się wrażeniu, iż przed chwilą skończyliśmy czytać opowiastkę żywcem wyjętą z katechizmu dla dzieciaków.

„Dom” Perettiego i Dekkera nie sprawdza się nawet w charakterze czytadła do wagonu. Jeśli ktoś leżąc na plaży zapragnie lektury lekkiej, łatwej acz odrobinę strasznej niech jeszcze raz weźmie się za którąś ze starszych powieści Kinga albo Strauba, nawet gdyby miała to być któraś z kolei „powtórka z rozrywki”.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ intrygujący, choć sztampowy początek
+ zbyt dużo wysiłku intelektualnego w lekturę wkładać nie trzeba

Minusy:

- ¾ powieści to bezsensowna bieganina
- momentami śmieszny szwarccharakter
- mało wiarygodni, kilkoma kreskami nakreśleni bohaterowie
- idiotyczne wątki religijne
- mimo dynamicznej akcji czytanie bardzo się dłuży
- finał to jakieś gigantyczne nieporozumienie
- autorzy cały czas nas straszą, ale nie wychodzi im to kompletnie

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -