Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FREAKS OF THE HEARTLAND

FREAKS OF THE HEARTLAND

FREAKS OF THE HEARTLAND

ocena:7
Autor:Steve Niles Greg Ruth
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2005
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Dark Horse
Ilość stron:170
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Z czym odbiorcy popkultury kojarzą oddaloną od cywilizacyjnych centrów amerykańską prowincję? Odpowiedź jest dość prosta - ze zwyrodnieniem, moralną degrengoladą, kanibalizmem, kazirodztwem i innymi patologiami. Dzisiaj już niemożliwym byłoby podanie wszystkich dzieł literackich czy filmowych, w których członkowie zamkniętej i wręcz wrogo traktującej obcych społeczności oddają się budzącym grozę praktykom. Na swój sposób - intrygujący, choć znaczeniowo daleki od oryginalności, za to nietuzinkowy w formie - w narrację tę wpisuje się również komiksowa seria „Freaks of the Heartland” autorstwa Steve’a Nilesa (scenariusz) i Grega Rutha (oprawa graficzna).

Pewnego dnia kilka mieszkanek niewielkiej rolniczej osady położonej z dala od miejskich metropolii rodzi potwornie zniekształcone dzieci. Część noworodków zostaje natychmiast uśmiercona. Niektóre jednak, ukrywszy wcześniej w piwnicach i stodołach, zrozpaczeni rodzice postanawiają utrzymać przy życiu. Z czasem okazuje się, iż istoty oprócz widocznych deformacji różnią się od swego rodzeństwa jeszcze czymś innym - nadludzkimi mocami. Po kilku latach jednak rodzice przestają sobie dawać radę z niezwykłym potomstwem. Ojciec głównego bohatera, kilkunastoletniego Trevora, postanawia zastrzelić swojego młodszego, zdeformowanego syna. Chłopak jednak wiedząc, iż jego brat tylko z wyglądu przypomina monstrum, przeciwstawia się decyzji ojca. Ów krok doprowadza do pierwszej tragedii, jakim stawić czoło będą musieli mieszkańcy doliny Gristlewood.

Po obejrzeniu pierwszych kadrów komiksu Nilesa i Rutha chciałoby się za Kochanowskim powiedzieć „Wsi spokojna, wsi wesoła”. Niż bardziej mylnego. Już kolorystyka grafik zdradza, iż świat, w który się zanurzamy, do szczególnie przyjaznych nie należy. Im lepiej poznajemy losy kolejnych bohaterów, tym bardziej przekonujemy się do tego, iż rzeczywistość przedstawiona w „Freaks of the Heartland” zbudowana została na fundamencie kontrastów. Pełna uroku dolina tak naprawdę okazuje się być piekłem dla kilkorga rozumnych i posiadających uczucia istot. Ich oprawcami nie są wcale kanibale czy inne monstra z piekła rodem, a ludzie stanowiący ostoję wierzącego w wartości amerykańskiego społeczeństwa – farmerzy i stróże prawa. Wreszcie to nie szeryf i ksiądz, miejscowi mężowie zaufania, okazują się być ostatnimi sprawiedliwymi, a dzieci widzący w swym zdeformowanym rodzeństwie istoty co prawda różniące się od wszystkich, lecz na pewno cierpiące tak samo, jak inni ludzie, którzy mieli nieszczęście trafić na zwyrodnialców.

Siłą historii Nilesa nie jest jej temat, a sposób jego ujęcia. Z jednej strony autor „30 Days of Night” chce nam powiedzieć, iż wbrew obiegowym opiniom „inny” wcale nie musi stanowić słabego punktu w monolicie danej grupy społecznej. Tym bardziej, iż ów monolit bardzo często okazuje się fikcją. Ta płaszczyzna znaczeń nie zaskakuje niczym nowym, bo i zaskoczyć nie miała. Cały pomysł na „Freaks of the Heartland” zasadza się na pokazaniu tego, iż im bardziej dana społeczność brnie w izolacjonizm i konserwatyzm, tym do większych zbrodni będzie zdolna niby to w obronie wielbionych przez siebie wartości. Nie wiemy dlaczego pewnego dnia mieszkanki doliny Gristlewood powiły potwory. Żaden z mieszkańców osady nie mówi o karze. Sytuacja owa mogła więc być próbą, jakiej poddana została konserwatywna moralność pragnących żyć na uboczu farmerów. Nie trzeba mędrca umysłu, by stwierdzić, iż ich przekonanie o słuszności życia w oparciu o prawo i bogobojność okazało się wydmuszką. Postępowanie dwojga dzieciaków dowiodło, iż jedynie na otwartości i nieudawanej szczerości można zbudować społeczność charakteryzującą się nie tylko trwałością, ale także potrafiącą korzystać z idei pochodzących od ludzi niekoniecznie pasujących do większości.

Analizując komiks Nilesa pod kątem użytej w nim konwencji, nietrudno zauważyć, iż autor postanowił „pograć” trochę na oczekiwaniach czytelników. Umiejscowienie akcji na odludnej prowincji większości fanom horroru kojarzyć się będzie z filmami spod znaku „The Texas Chainsaw Massacre”. I rzeczywiście, na początku wszystko wskazuje na to, iż będziemy mieli do czynienia z tępymi i prymitywnymi „redneckami” znajdującymi przyjemność w pastwieniu się nad dziećmi. Kiedy jednak po raz pierwszy widzimy jedno z owych „dzieci”, przestaje być jasnym to, kto jest oprawcą, a kto ofiarą. Ale konfuzja nie trwa długo, bo szybko wyjaśnia się, kim są monstra i jaką rolę w ich życiu odegrali mieszkańcy doliny Gristlewood.

Zapewne znajdą się tacy, którym „Freaks of the Heartland” ze względu na oczywistość wykładanych w nim tez nieszczególnie przypadnie do gustu. Nie wierzę jednak, iż ktokolwiek w podobnie krytyczny sposób odniesie się do grafik autorstwa Grega Rutha. Te bowiem trudno określić innym mianem jak mistrzostwo świata. Cała opowieść zbudowana jest z dużych, namalowanych piórem albo akwarelami kadrów. Dzięki temu nie tylko można było ograniczyć ilość dialogów, lecz także zabieg ten pozwolił na wyeksponowanie elementów zarówno pierwszego jak i drugiego planu. Posępny nastrój całego komiksu wynika nie tylko z podejmowanej w nim tematyki, ale również podsycany zostaje odpowiednio dobraną kolorystyką. W obrazach statycznych dominuje czerń, biel oraz sepia. Dynamiczne zaś wzbogacane są o odcienie żółci i czerwieni.

W portfilio Steve’a Nilesa „Freaks of the Heartland” jest swego rodzaju ewenementem. W niczym nie przypomina jego najsłynniejszych komiksów („30 Days of Night”, „Criminal Macabre”), trudno też doszukiwać się w nim jednoznacznych odwołań do konkretnego gatunku („Remains”). Opowiedziana jak najbardziej serio historia jest swego rodzaju przypowieścią, z której wnioski wyciągnąć musimy sobie sami. Stąd sporo będących podnietą dla wyobraźni niedomówień, stąd też i otwarte zakończenie sugerujące, iż żadnej ludzkiej społeczności nie da się uciec od problemu zderzenia się z odmiennością żyjących wśród niej jednostek.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ rewelacyjna oprawa graficzna serii
+ ciekawa i intrygująca, zwłaszcza na początku, historia
+ dzieci-mutanty
+ umiejętność wplecenia opowieści w znaną miłośnikom horroru konwencję
+ coś więcej niż tylko wizerunek amerykańskiej prowincji z mieszkającymi na niej prymitywnymi oprawcami

Minusy:

- oczywistość zawartych w komisie tez
- zbyt mało drapieżny
- podporządkowanie fabuły przesłaniu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -