Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PRZEDWIOŚNIE ŻYWYCH TRUPÓW

Przedwiośnie Żywych Trupów

PRZEDWIOŚNIE ŻYWYCH TRUPÓW

ocena:0
Autor:Stefan Żeromski Kamil Śmiałkowski
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2010
Wydawnictwo:Runa
Ilość stron:400
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:0
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Żeby sensownie omówić książkę o wspaniałym tytule „Przedwiośnie Żywych Trupów”, należy najpierw wyjaśnić ideę mash-up. W największym skrócie, chodzi o to, by wziąć na tapetę znane dzieło literackie i tak je poprzestawiać, pomieszać i zdezelować, by dodać tam jak najwięcej od siebie, jak najwięcej nowego, jednocześnie nie psując wymowy oryginału. Trudne, ale ciekawe i intrygujące. Idea ta sprawdziła się świetnie w przypadku „Dumy i uprzedzenia i zombie” Jane Austin przerobionej przez Seth'a Graham'a Smith'a, nie najgorzej w „Opowieści Zombilijnej” Adama Robertsa. Mash-up na polskim gruncie okazał się szklanymi domami.

Cezary Baryka to młody, zbuntowany młodzieniec. Żyjąc w Baku pod czujnym okiem kochających rodziców wiedzie szczęśliwe życie. Wkrótce jednak wichry wojny i rewolucji zmieniają jego światopogląd, ojciec wyjeżdża na front, a chłopiec dorastając trafia w towarzystwo bolszewickie, które bardzo radykalnie podchodzi do świata. Gdy bunt rozpętuje piekło w Rosji, Baryka zostaje pogryziony przez zarażonego bolszewika. Jakie będą jego dalsze losy? Czy ojciec opowie mu o szklanych domach? Czy młodzieniec połamie serca niewiast w Nawłoci? Czy przejdzie trudną drogę do dorosłości? Jako zombie?

No właśnie... Już od początku coś tutaj nie gra. Wiem, że wywołam pewnie zaskoczenie, ale „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego to jedna z moich ulubionych książek. Nazwijcie to zboczeniem zawodowym. Niemniej, na temat jej niuansów i doskonałości rozwodzić mógłbym się długo. Pomysł na mash-up przyjąłem z ogromną radością, bowiem i tematyka zombie jest bardzo bliska memu sercu. Dodatkowo, Kamil Śmiałkowski jest zaś autorem bardzo dobrych leksykonów o wampirach (ich nie lubię) i Jamesie Bondzie (uwielbiam!). Wszystko powinno się więc udać. Dlaczego więc nie zadziałało? Mogę dywagować, że gdyby zombie uczynić bardziej aktywnymi w tle powieści, z samego Baryki nie czynić zaś żywego trupa, który musi sięgać do dziwacznych eliksirów i czarnej magii, może coś by się udało ocalić... Może gdyby Kamil Śmiałkowski popracował nad pomysłem, a nie jedynie zmienił kilka zdań i dopisał kilka własnych. Bo w istocie, jak sam przyznaje, stworzył jedynie około dziesięciu procent całości, niemal nie ruszając reszty. Niemal. I właśnie ta niewielka część czyni burzę w szklance wody. Bo dla kogo jest ta książka? Dla przeciętnego czytelnika okaże się po prostu tym samym, przerażająco nudną lekturą ze szkoły, której przejść się nie da. Wstawki mające podnieść atrakcyjność są najczęściej po prostu głupie. No bo powiedzmy sobie szczerze: zombie-Baryka, który zjada mózgi trupów przez nos, by nie naruszyć ciała i nie wzbudzić podejrzeń... Zresztą, na zombie się nie kończy. Gajowiec to nekromanta, ksiądz ma różki i kopyta. Po co? Ot tak, żeby było ciekawiej. Żeby był mash-up. Bo innego sensu nie widzę.

Miłośnik zombie w zasadzie się ich nie doczeka (bo słowo to się nie pojawia, a z Baryki taki zombie, jak laleczki Monster High), koneser dobrego humoru takowego nie znajdzie, znawca literatury padnie na zawał, albo przynajmniej wpadnie w szał. Nie wiem, czemu służy lektura książki tego typu. Każdy wątek oryginału Żeromskiego pozostał nienaruszony. Nienadgryziony chciałoby się rzec. Nawet znakomity finał jest identyczny. Tylko że dzięki bzdurnym wstawkom, większość scen nie ma sensu. Bo skoro Baryka zjada mózgi w Nawłoci, czemu nikt nie reaguje? Czy kogokolwiek bawi fakt, że Cezary mówiąc kwestie z oryginału przeciąga słowa jak przystało na zombie? Jaki to ma sens, poza wywołaniem niesmaku, wsadzenia kija w mrowisko i skoku na kasę? Oczywiście, ja rozumiem, fajnie postawić swoje nazwisko obok Żeromskiego (choćbyście i go nie lubili, wielkim pisarzem był), ale żeby to uczynić, trzeba coś zaprezentować. A tu nie ma nic. To nawet nie jest żenująca parodia. To jest po prostu całkowita żenada.

Dziesięć procent? Nawet te dziesięć nie starczy na najniższą ocenę.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ fragmenty Żeromskiego

Minusy:

- kompletnie spalony pomysł mash-up
- lektura dla nikogo

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -