Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INFINITY HOUSE

INFINITY HOUSE

INFINITY HOUSE

ocena:8
Autor:Shane McKenzie
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:2012
Wydanie polskie:0
Wydawnictwo:Gallows Press
Ilość stron:140
Autor recenzji:M@rio
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Shane McKenzie to przedstawiciel młodej generacji amerykańskich pisarzy ekstremalnego horroru. Jego debiutancka minipowieść „Infinity House”, wydana w marcu 2012 r., została bardzo ciepło przyjęta za Oceanem, a w samym autorze dostrzeżono spory potencjał twórczy. Od tamtej pory, nazwisko McKenzie’go znalazło się na celowniku wielu miłośników literatury grozy, oczekujących kolejnych, równie szalonych utworów spod jego pióra.

The Oak, miejsce gdzie diabeł mówi dobranoc, getto przegranej młodzieży bez pomysłu i perspektyw na lepsze jutro. Rozboje, zabójstwa, prostytucja i handel narkotykami to szara codzienność, od której nie da się uciec. To właśnie w takich warunkach żyją i wychowują się Mike i jego młodszy brat James. Któregoś dnia, James przynosi do domu kosztowności, znalezione w starej opuszczonej posiadłości, którą miejscowi unikają jak ognia. Bracia, skuszeni perspektywą szybkiego wzbogacenia się i wyrwania się z beznadziejnego The Oak, postanawiają przestąpić próg osławionego domostwa. Jeszcze nie wiedzą, że będzie to wyprawa do krainy szaleństwa i obrzydliwości, zamieszkiwanej przez czyste zło.

Złe miejsce to bodaj jeden z najczęściej eksploatowanych motywów grozy, zarówno w filmie, jak i literaturze. Wydawać by się mogło, że trudno na tym polu już czymkolwiek zaskoczyć i chyba rzeczywiście wiele w tym prawdy. „Infinity House” również tkwi w kleszczach schematu, lecz z powodu niezwykłej lekkości budowania napięcia, prawdziwego deszczu obrzydliwości i utrzymania utworu w szybkim, niemalże filmowym tonie, wrażenie to blednie niczym ofiara wampira. Ten literacki impet McKenzie stosuje nader konsekwentnie i do tego skutecznie. Autor bardzo dobrze odrobił lekcje ze wzbudzania lęku, co rusz zarzucając czytelnika wizjami zmasowanego ataku różnej maści robactwa, węży, much, wdzierających się w każdy zakamarek ludzkiego ciała, połaci gnijącego mięsa i nieznośnego odoru, kojarzącego się ze śmiercią i rozkładem. Sugestywność obrazowania Amerykanina robi wrażenie, a on sam nie ma litości dla wyobraźni odbiorcy. Jak tłumaczy sam McKenzie, jego proza ma wywołać mdłości, sprawić, by czytelnik poczuł się nieswojo i choć na chwilę zapomniał o bezpiecznym gruncie pod nogami. „Infinity House” jest tego dobrym potwierdzeniem.

Jako mały przytyk do omawianej minipowieści można uznać fakt zbanalizowania dramatu głównych bohaterów, który stanowi punkt wyjścia do rozwoju całej historii. Jest to dramat, który tak naprawdę każdy zna, chociażby z codziennych wiadomości, czy innych utworów popkultury. McKenzie nie pogłębia tego wątku – a szkoda – lecz mimo to ciągle pobrzmiewa w nim nuta brutalnej, życiowej prawdy.

„Infinity House” to rzecz szczególnie stosowna dla amatorów klasycznych opowieści o nawiedzonych domostwach oraz horroru literackiego w wersji gore. Jest to utwór bardzo równy, sprawnie szachujący suspensem i obrzydzeniem. Sam zaś Shane McKenzie jawi się jako autor z niebanalnymi pomysłami i wyobraźnią, a przy tym całkiem nieźle kreślący słowa. Co prawda nie nazwałbym go w tej chwili mianem „wybitnego”, ani nie postawiłbym go w jednym rzędzie obok największych tuzów literackiej grozy, lecz jego debiutancka minipowieść dobrze rokuje i bez cienia wahania oraz dodatkowej taryfy ulgowej, mogę śmiało zarekomendować „Infinity House”.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ szybkie tempo
+ świetnie budowane napięcie
+ masa obrzydliwości
+ bardzo równy utwór

Minusy:

- dramat głównych bohaterów mógłby być nieco bardziej pogłębiony

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -