Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SENNE PAŁACE

SENNE PAŁACE

SENNE PAŁACE

ocena:9
Autor:Sebastian Uznański
Tłumaczenie:
Wydanie oryginalne:0
Wydanie polskie:2012
Wydawnictwo:Dom Snów
Ilość stron:448
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Rzeczywistość dąży do stania się Sennymi Pałacami, ale na jej drodze staje pojedynczy błąd w postaci Tomasza Starskiego. Jego degenerujący stopniowo umysł skupiony jest wokół jednego celu: musi odnaleźć swoją żonę Annę, która została porwana na dyskotece. Droga do sukcesu prowadzi przez świat, w którym ludzie jedzą tasiemce, krainę umarłych, gdzie trzeba osłaniać się parasolem przed deszczem odciętych genitaliów, oraz kolebkę biurowców, dla której mieszkańców najokropniejszą zbrodnią okazuje się wlewanie gorącego kakao do odbytu.

Powyższy fragment trudno uznać za sprawiedliwe streszczenie fabuły „Sennych Pałaców”. Niestety, wszelkie próby wyjaśnienia, o co w tej książce chodzi, obnażyłyby tylko bardziej moją bezsilność. Nie ma zresztą sensu zawężanie tej historii do rozmiaru kilkuzdaniowego opisu – to, co prezentuje nam Sebastian Uznański nie zasługuje na podobne okrucieństwo. Jego książka to absurdalna podróż od jednego dziwactwa do drugiego, opierająca się na szalonym, abstrakcyjnym poczuciu humoru, gęstym klimacie i zwariowanych, niejednokrotnie wulgarnych bądź przesadzonych pomysłach. Sama historia nie odgrywa tu tak ważnej roli jak świat i zamieszkujące go postaci, a także główny bohater, który w niezwykły sposób adaptuje się do coraz bardziej niezrozumiałych sytuacji.

Uznański uprawia w „Sennych Pałacach” ciekawą odmianę fantastyki, która nie ma nic wspólnego z typowym tolkienowskim pseudośredniowieczem. Bliżej jej chyba do mieszanki horroru i komedii, choć na dobrą sprawę grozy także tutaj nie uświadczymy. Nie warto jednak na siłę szufladkować każdego kawałka prozy, jaki trafi w nasze ręce, czyż nie? Najważniejsze, że „Senne Pałace” czyta się naprawdę dobrze, a przy tym pozostają one literaturą zaskakująco wysokich lotów, skłaniającą do namysłu, wielowątkową i możliwą do interpretowania na wiele sposobów.

Jak na dobrą fantastykę przystało, powieść ta zawiera więcej satyry na otaczającą nas rzeczywistość niż niejedna książka osadzona w bliskich nam realiach. Technatrion, czyli kraina biurowców, do której Starski trafia w ostatniej części „Sennych Pałaców”, stanowi mieszaninę pomysłów wziętych rodem z „Procesu” Kafki i serialu „South Park”. Z kolei zaświaty, a raczej podziemne miasto umarłych, pełne są obrazów i wizji, które mogłyby trafić do filmów Tima Burtona. Czytelnik cały czas odkrywa coś nowego – w powieści na każdym kroku roi się od znakomitych pomysłów. Śmiem twierdzić, iż autor posiada najbujniejszą wyobraźnię spośród wszystkich pisarzy fantastyki w naszym kraju.

Warto poświęcić chwilę stylowi Uznańskiego. Mamy tu do czynienia z porządną prozą, jakiej brakuje mi w naszym kraju. Choć początek „Sennych Pałaców” zupełnie mnie nie przekonał, między innymi za sprawą nie do końca udanych opisów, później nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że im dalej posuwa się fabuła, tym bardziej autor rozwija skrzydła. Pierwsze sto stron zniechęciło mnie do lektury, jednak kolejne trzysta ostatecznie udowodniło, że Uznański nieraz ociera się o czysty geniusz. Nie twierdzę, że każdy tę literaturę doceni – ba, niektórzy mogą nawet poczuć się urażeni czy zniesmaczeni tym, co odnajdą na kolejnych stronach. Pozwolę sobie jedynie stwierdzić, że bez kontrowersji nie ma dzieła.

Żeby jednak nie było za słodko, doleję odrobinę goryczy. Narzekałem już na niezbyt udane otwarcie powieści, nie wspomniałem jednak o samym głównym wątku, który wydaje się być… pretekstem. Choć kolejne szalone światy i zamieszkujące je osobowości nie pozwalały mi oderwać się od lektury, nie mogłem jednocześnie oprzeć się wrażeniu, że sam motyw poszukiwań zaginionej żony to zaledwie banalne usprawiedliwienie dla podróży Starskiego. Możliwe oczywiście, że to zupełnie świadomy zabieg ze strony Uznańskiego – trudno bowiem powiedzieć coś więcej, skoro książka kończy się nader irytującym napisem: „Koniec tomu pierwszego”. Nikt nie uprzedza czytelnika, że „Senne Pałace” to początek większej całości, co samo w sobie jest podstępnym zabiegiem ze strony wydawnictwa; mój żal dotyczy jednak przede wszystkim tego, że końcówka robi wrażenie urwanej, pozbawionej finałowej dawki napięcia.

Ostatnią rzeczą, która przeszkadzała mi w lekturze, była fatalna redakcja. I korekta również, skoro już o tym mówimy. Niektóre zdania, zwłaszcza te z pierwszej części książki, można było przeformułować lub wygładzić. W końcu autor jest tylko człowiekiem, a powieść tej klasy zasługuje na to, by wydawca o nią zadbał. Niewybaczalne są dla mnie także błędy interpunkcyjne, literówki i słabe formatowanie, która dopuszcza kwiatki w rodzaju nowego akapitu w środku zdania. Dziwnie wyglądają też dialogi; momentami można nabrać wątpliwości, kto wypowiada daną kwestię, albo czy w ogóle jest ona częścią rozmowy – wszystko to „zasługa” swobodnego posługiwania się regułami zapisu, zwłaszcza otwierającymi nową kwestię myślnikami.

Jednakże mimo paskudnych niedopatrzeń ze strony wydawcy w dalszym ciągu twierdzę, że „Senne Pałace” to jedna z najciekawszych książek minionego roku. Niezależnie od tego, jakie gatunki lubicie, czy preferujecie dark fantasy, czy może czysty horror, powinniście dać Sebastianowi Uznańskiemu szansę. Ja z pewnością jeszcze kiedyś tak zrobię.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na książkę.
Plusy:

+ absurdalne pomysły i szalone poczucie humoru
+ niezwykłe, surrealistyczne światy
+ poukrywane na co drugiej stronie niespodzianki i zwroty akcji
+ bohater, z którym nietrudno się identyfikować
+ elementy zjadliwej satyry na współczesną rzeczywistość

Minusy:

- pierwsze sto stron wypada mało przekonująco
- końcówka jest urwana i mało emocjonująca
- za błędy w wydaniu komuś należą się surowe baty…

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -